Biznes bez pomocy po wielkiej wodzie

Marcin JAROSZ jarosz@echodnia.eu Małgorzata PŁAZA plaza@echodnia.eu Anna NIEDZIELSKA niedzielska@echodnia.eu
Marian Gawryś w powodzi stracił sklep spożywczy przy dworcu PKP w Sandomierzu. Woda zabrała towar o wartości 400 tysięcy złotych. fot. Michał Leszczyński
Marian Gawryś w powodzi stracił sklep spożywczy przy dworcu PKP w Sandomierzu. Woda zabrała towar o wartości 400 tysięcy złotych. fot. Michał Leszczyński
Ile firm na południu naszego regionu zniszczyła powódź? Urzędnicy nie wiedzą, z naszego rozeznania wynika że może być ich kilkaset. Sklepy, stacje paliw, małe punkty usługowe i duże zakłady produkcyjne zmiecione przez powódź nie są w stanie dalej działać. Ich właściciele stracili wszystko i z problemem zostali sami.

Dwie fale powodzi, majowa i czerwcowa, które nawiedziły południe świętokrzyskiego wyrządziły ogromne szkody. Tylko w dwóch powiatach sandomierskim i staszowskim dalej nie działa grubo ponad sto firm. Na razie trwa sprzątanie, a straty powo-dziowe przedsiębiorstw rosną z dnia na dzień. Szans na wspar-cie finansowe przy odbudowie nie ma.

BEZ PERSPEKTYW

W powiecie staszowskim ucierpiało kilkanaście przedsię-biorstw. Pod woda znalazły się specjalistyczne uprawy warzyw, maszyny firm transportowych, sklepy, firmy budowlane. Wedle informacji zebranych przez Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Staszowie po pierwszej fali ucierpiało dwanaście firm. Najwięcej w Maśniku w gminie Połaniec. Straty tylko w pobieżnych szacunkach przekraczają grubo ponad pól miliona złotych.

– Woda zniszczyła wszystko. Uprawy, piece, cały sprzęt. Tylko na samych uprawach tracę ponad 60 tysięcy tygodniowo – mówi Piotr Zawadzki z Maśnika, właściciel specjalistycznych upraw rolniczych. - Na szczęście cześć strat zrekompensuje ubezpieczenie, którym objęte były maszyny.

Niektórzy przedsiębiorcy stracili pod wodą nie tylko doro-bek życia, ale i perspektywy jego odbudowy. Tak się stało z firmą Ryszarda Robaka z Ruszczy. Mężczyzna prowadził handel materiałami stalowymi. W tym roku sprowadził maszyny. – Miałem rozpocząć produkcję pieców centralnego ogrzewania – mówi mężczyzna.- Przed rozpoczęciem produkcji była cała masa spraw do załatwienia. Nie zdążyłem niczego ubezpieczyć.

OKOŁO 100 FIRM

Powódź dotknęła prawie 100 firm działających na terenie prawobrzeżnego Sandomierza. Najwięcej z nich działa branży handel i usługi, a zatrudnia do 50 osób. Straty w poszczególnych przedsiębiorstw wynoszą od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych. Na przykład Zbigniew Rusak, właściciel baru zatrudniającego 12 osób, wycenia wartość zniszczeń na 700 – 800 tysięcy. W większość firm nadal trwa sprzątanie i wycenianie strat.

- Jedynie Santa – Eko jako podwykonawca Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej ma uczestniczyć w porządkowaniu miasta – mówi Marek Bronowski, zastępca burmistrza Sandomierza.

Przedsiębiorcy nie otrzymali żadnej pomocy ze strony państwa. Bo jak na razie pomoc została skierowana wyłącznie do osób fizycznych. W zeszłym tygodniu przedstawiciele mini-sterstwa gospodarki w Sandomierzu mówili o rozwiązaniach przygotowywanych przez rząd. Projekt jednej z „ustaw powodziowych” zakłada, że przedsiębiorcy poszkodowani przez żywioł, zatrudniający do 50 osób, będą mogli skorzystać z pożyczki do 50 tysięcy złotych. Muszą jednak spełnić kilka warunków, a na dodatkowe pieniądze będą mogły mogą liczyć tylko te firmy, które były ubezpieczone, a ubezpieczenie nie pokryło strat. Uczestnicy spotkania propozycje rządu wyśmiali.

POŻYCZKA MOŻE ZA DWA MIESIĄCE

Minister spraw wewnętrznych i administracji Jerzy Miller w poniedziałek na spotkaniu w Kielcach stwierdził, że pomoc dla przedsiębiorców to zadanie samorządu województwa. Jako przykład podał Podkarpacie, gdzie już uruchomiono fundusz poręczeniowy, ułatwiający skorzystanie z kredytów Banku Gospodarstwa Krajowego. Nasi urzędnicy wojewódzcy nie są w stanie nawet ocenić skali problemu, bo informacji o zniszczonych mikro i mini firmach nikt nie zbiera. Pieniędzy na pomoc dla przedsiębiorców – na dziś – też nie ma.

- Fundusz poręczeniowy u nas też ruszy i na pewno w pierwszej kolejności będą mogli z niego skorzystaź przedsiębiorcy poszkodowani przez powódź. Jednak na razie mamy tylko podpisany akt notarialny, a fundusz trzeba jeszcze zarejestrować i stworzyć regulamin korzystania z niego. Zanim pierwsze osoby będą mogły skorzystać ze wsparcia minie dwa, może trzy miesiące – mówi Jadwiga Głowienka, dyrektor Departamentu Polityki Regionalnej Świętokrzyskiego Urzędu Marszałkowskiego.- Myślimy też o utworzeniu funduszu pożyczkowego, ale to dopiero plany. Zanim będzie mógł do niego przyjść przedsiębiorca z wnioskiem o pieniądze minie jeszcze więcej czasu.

 

IKE + czy ZUS? Niedługo trzeba zdecydować

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Majka44

Zawsze mogą wziąć pożyczkę u nich: pozyczkadlazadluzonych.info Nie mają dużych wymagań, nie chcą zaświadczeń z ZUS i US, nie patrzą na BIK ani na komornika.

Dodaj ogłoszenie