Leszek Kumański, reżyser i producent programów telewizyjnych i widowisk artystycznych z Kielc: – Ktoś, kto uważa, że czarownice to zła promocja, zwyczajnie oszalał. To przecież tylko legendy, które są związane z Łysą Górą. Od lat turyści tu przyjeżdżają i kupują maskotki czarownic, ze słomy w zapasce, na patyku... To tylko maskotka. Jest wiele symboli związanych z obyczajami i baśniami. Czy Świteziankę też należy przepędzić? Wykląć Bazyliszka, Smoka Wawelskiego i Białą Damę? Czy ludzie nie mają poważniejszych problemów? Chyba nikt nie wierzy, że nad Łysą Górą latają czarownice. Świat oszalał. Gdyby w Górach Świętokrzyskich działała jakaś sekta, która czci diabła i czarownice, to rozumiem, że to może groźne. Natomiast jeśli walczymy z maskotką, która jest związana z podaniami ludowymi i ściąga turystów jak potwór z Loch Ness, to zwyczajnie się ośmieszamy.
Jacek Kowalczyk, dyrektor Departamentu Promocji, Edukacji, Kultury, Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego w Kielcach: – Czarownica jako element marketingowy to znakomity pomysł na promocję Świętokrzyskiego i wszystkiego, co się z tym regionem wiąże. Nie należy traktować czarownicy jako elementu zacofania, co pokazali Niemcy, promując właśnie czarownicami swoje góry Harzu, lecz jako legendarny gadżet, odnoszący się do naszej historii i tradycji. Marketing mówi jasno: wyróżnij się albo zgiń, więc trudno nie wykorzystać postaci, która budzi tyle emocji i jest mocno rozpoznawalna. Nie uciekniemy od świętokrzyskich legend, one nie tylko przyciągają uwagę, wprowadzają nastrój, ale i ciekawią. Warto z nich korzystać, ponieważ tkwi w nich olbrzymi potencjał emocjonalny. (MS)
Strefa Biznesu: W Polsce drastycznie wzrosną podatki? Winna demografia
Dołącz do nas na Facebooku!
Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!
Kontakt z redakcją
Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?