Gorąco przed siedzibą marszałka województwa. Protestują związkowcy z Trzuskawicy

Marzena SMORĘDA [email protected]
(fot. Mateusz Kołodziej)
(fot. Mateusz Kołodziej)
Udostępnij:
Związkowcy z czterech związków zawodowych: Solidarność, Solidarność 80, Budowlani i Związku Inżynierów w Zakładach Przemysłu Wapienniczego Trzuskawica przyjechali do Kielc przed siedzibę marszałka województwa, by głośno wyrażać swe żale.

 

Około 50 osób dopomina się o dodatkowe uprawnienia do emisji dwutlenku węgla, bo bez odpowiednich limitów praca w firmach stoi. Mają transparenty z napisami: "Marszałku!!! Limit = nasz byt" i "Od lat wciskacie nam kity – dziś przyszliśmy po limity".

Przeczytaj też: To już ostatni moment na złożenie PIT za 2011 rok.

– 50 milionów złotych kosztował nowoczesny piec, w który zainwestowały Zakłady Przemysłu Wapienniczego Trzuskawica. Piec stoi i produkcja nie idzie, a firma mogłaby zarabiać – mówi Andrzej Suwała, przewodniczący zakładowego związku Solidarność. – Staramy się o dodatkowe limity. Piszemy pisma do marszałka województwa, ale niestety, pozostają one bez echa i sprawa nie rusza z miejsca. Marszałek twierdzi, że zrobił, co mógł, a reszta należy do Ministerstwa Środowiska. My wiemy, co innego. Mógłby podjąć decyzję, ale tego nie robi. Dlatego protestujemy przed jego siedzibą – dodał.

Zobacz zdjęcia z protestu związkowców z Trzuskawicy

- Boimy się o miejsca pracy, bo gdyby nie te limity moglibyśmy produkować na pełnych obrotach, a tak piec pracuje od przypadku do przypadku. Dojdzie w Polsce do takiej sytuacji, że zaleje nas wapno z Ukrainy czy Słowacji. Nie możemy do tego dopuścić. Z tego co widać, nasz los mało obchodzi marszałka Jarubasa, bo na konferencję, na której było mnóstwo osób, zainteresowanych problemem limitów, nie przyszedł. A przecież chodzi tu o pracę dla 40 osób – mówił Andrzej Suwała, przewodniczący zakładowej Solidarności.

- Nie możemy dogadać się z marszałkiem, bo chodzi o partyjne układy – mówili związkowcy z w wydziału pakowni w Trzuskawicy. – Dlatego manifestując, chcemy nagłośnić nasz problem – powiedział Zdzisław Siuda. – Może wtedy ktoś na serio nim się zajmie – dodał.

Pracwonicy niedługo czekali na wiadomość, że Adama Jarubasa nie ma w urzędnie. Wyszedł do nich Piotr Żołądek, członek zarządu województwa i zaprosił na rozmowy przewodniczących związków do Urzędu Wojewódzkiego. Jak zapowiedział, będzie starał się wyjaśnić, że marszałek zrobił, co mógł, dziś jest w Warszawie na bardzo ważnym spotkaniu. Jak podkreślił, decyzje w sprawie Trzuskawicy należą do Ministerstwa Środowiska.

Rozmowy przedstawicieli związków zawodowych z Trzuskawicy z wicemarszałkiem Piotrem Żołądkiem trwały około pół godziny. Dla obu stron zakończyły się pomyślnie. – Urząd Marszałkowski obiecał nam pomoc w rozmowach z Ministerstwem Środowiska – powiedziała Irena Surma, przewodnicząca Związku Zawodowego Budowlani. – Wytłumaczyliśmy sobie na czym polega problem i teraz wszystko jest już jasne – mówił Piotr Żołądek. Jeszcze dziś postaram się umówić w Ministerstwie Środowiska termin spotkania związkowców z Trzuskawicy, w celu negocjacji dodatkowych limitów. Spotkanie w ministerstwie, na które pojedziemy razem z pracownikami da szansę na negocjacje – mówił.

Przeczytaj też: Końcowe odliczanie w Galerii Korona Kielce.

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie