Huta Szkła w Parszowie nie wznowi produkcji – ludzie tracą pracę. Syndyk nie dogadał się z dotychczasowym dzierżawcą.

Kazimierz CUCH, Anna SALAMON
Huta Edyta w Parszowie. We wtorek pracownicy przychodzili po odbiór dokumentów związanych z zakończeniem pracy.
Huta Edyta w Parszowie. We wtorek pracownicy przychodzili po odbiór dokumentów związanych z zakończeniem pracy.
Co dalej z pracownikami Huty Szkła Edyta w Parszowie? Na razie trwają rozmowy między syndykiem, a dzierżawcą. Wczoraj dzierżawca złożył swoją kolejną ofertę – syndyk jej nie przyjął.

- Jest oferta publiczna na zakup Huty Szkła w Parszowie. Są ogłoszenia w Echu Dnia i Gazecie Wyborczej. Oferty można składać do 18 stycznia. Myślę, że pan Krzysztof Cieślak nie będzie jedynym oferentem. Cena wywoławcza wynosi 75 procent wyceny rzeczoznawcy, czyli 1,2 miliona złotych. Na taką kwotę mam zgodę sędziego komisarza. Oferta pana Cieślaka - 400 tysięcy złotych na razie jest nie do przyjęcia- stwierdził Eugeniusz Włosek, syndyk masy upadłościowej Huty Szkła w Parszowie.

 

- Wycena majątku sporządzona przez rzeczoznawców była bardzo wysoka. Budynki i maszyny huty wyceniono na prawie 1,6 miliona złotych – informuje Krzysztof Cieślak, dzierżawca zakładu. – Ja mogę kupić hutę i dalej prowadzić działalność w Parszowie za połowę oferowanej aktualnie przez syndyka ceny, a ta wynosi teraz 800 tysięcy złotych – informuje dzierżawca.

Krzysztof Cieślak, prezes i dzierżawca Huty Szkła Edyta w Parszowie złożył ofertę Eugeniuszowi Włoskowi, syndykowi masy upadłościowej huty – daje 400 tysięcy złotych. Trwają negocjacje. Pewnym problemem jest fakt, że jedna z działek, na których stoi huta, nie jest własnością syndyka. Bez uregulowania własności tej działki wynik negocjacji może nie być pozytywny.

Krzysztof Cieślak obiecuje, że gdy kupi hutę, to ją zmodernizuje i wznowi produkcję od 1 marca. Ponownie zatrudni zwolnionych pracowników. - To wszystko, co pan Cieślak „utarguje” z syndykiem to na pewno nie weźmie do kieszeni, ale włoży w modernizację zakładu, w miejsca pracy dla ludzi - poinformowali nas we wtorek pracownicy czekający w kolejce po dokumenty. Nie zgodzili się na podanie nazwisk i zrobienie im zdjęć.

Huta w Parszowie ogłosiła upadłość ponad rok temu. Sąd wyznaczył syndyka masy upadłościowej, który dysponuje majątkiem huty. Planował likwidację zakładu, lecz zgłosił się poważny oferent, znający się na produkcji szkła, który wydzierżawił hutę i ponownie zatrudnił pracowników, na umowy na czas określony. Ponad rok ludzie mieli pracę, lepszą niż przed upadłością. I nagle ją stracili z dniem 1 stycznia. We wtorek 46 pracowników huty odbierało dokumenty, związane z jej pracy.

 

Umowy mieli na czas określony, przedłużane co miesiąc. Przed świętami otrzymali informację, że od nowego roku huta nie będzie produkować i umowy nie zostaną przedłużone. Większość ludzi była zadowolona z warunków pracy. Pracodawca szanował ludzi, w terminie płacił wynagrodzenia, przydzielał „mundurowe” i inne świadczenia pracownicze. Równocześnie wymagał odpowiedniej wydajności i dyscypliny pracy.

 

Krzysztof Cieślak, dotychczasowy dzierżawca spotkał się z częścią załogi i zaproponował pracownikom tymczasowe zatrudnienie w innym swoim zakładzie w Wolborzu. Jak ustaliliśmy, pojedzie tam około 15 pracowników z bezpośredniej produkcji. Przez 20 dni w miesiącu będą pracowali, potem będą mieli 10 dni wolnego na przyjazd do domu. Dzierżawca zapewni im zakwaterowanie, obiady.

 

Menedżer sportowy - zbawienie czy zło konieczne?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie