Koniec z pracą na czarno i wypłatami pod stołem. Polski Ład ma ograniczyć szarą strefę. Komentują świętokrzyscy przedsiębiorcy

Marzena Smoręda
Marzena Smoręda
Doktor habilitowany Sławomir Pastuszka - ekonomista z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.
Doktor habilitowany Sławomir Pastuszka - ekonomista z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. archiwum
Udostępnij:
W poniedziałek, 22 listopada w Ministerstwie Finansów poinformowano o ograniczeniu szarej strefy na polskim rynku pracy jakim jest praca na czarno i płacenie po stołem. Likwidacja nielegalnego zatrudnienia oraz ochrona pracowników i uczciwych przedsiębiorców to jedne z elementów Polskiego Ładu, dzięki któremu legalną pracę może zyskać półtora miliona pracowników, a budżet państwa wpływy w wysokości 17 miliardów złotych rocznie. Co na to świętokrzyscy eksperci?

Jak poinformował na konferencji wiceminister finansów Jan Sarnowski, od 1 stycznia 2022 roku zmianie ulegną przepisy związane z karaniem pracodawców zatrudniających pracowników na czarno lub wypłacających im część wynagrodzeń pod stołem. Od nowego roku w przypadku potwierdzenia faktu, że pracodawca zatrudnia pracowników bez umowy, to on będzie musiał zapłacić zaległe podatki i składki. Wcześniej taki obowiązek spoczywał na pracownikach. W przypadku informacji, że część wynagrodzenia pracodawca wypłaca pracownikom pod stołem, czyli poza oficjalną ewidencją, będzie musiał oficjalnie wyrównać pracownikowi wynagrodzenie i ponieść tego inne koszty.

Dodatkowe kary dla pracodawców za brak umowy

Pracodawca poniesie także dodatkową karę, bo za każdy wykazany miesiąc zatrudniania pracownika bez umowy, do przychodu doliczana mu będzie kwota w wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę.

Jak mówił minister Sarnowski, praca na czarno i wypłaty pod stołem kosztuje rocznie budżet państwa, a więc Narodowy Fundusz Zdrowia, Zakład Ubezpieczeń Społecznych, Jednostek Samorządu Terytorialnego, 17 miliardów złotych i dotyczy półtora miliona pracowników w Polsce.

- Celem tych zmian jest ochrona uczciwych przedsiębiorców, którzy konkurują z innymi jakością produktów i efektywnością, a nie nieuczciwym oszczędzaniem na podatkach – mówił minister.

Jak mówił minister, z uwagi na fakt, że zatrudnianie na czarno będzie się wiązać z poważnym ryzykiem dla pracodawcy, także ze strony pracowników zgłaszających ten fakt do urzędów, pracodawcy powinni z końcem grudnia bieżącego roku i na początku stycznia przyszłego roku odejść od praktyki zatrudniania na czarno i uregulować sprawy dotyczące zatrudnienia i wypłat wynagrodzenia za pracę.

Dla pracowników, zmiany dotyczące legalnego zatrudnienia i uczciwego płacenia wynagrodzeń za prace są jednoznacznie korzystne. Niewątpliwie zmiany te mają na celu wyeliminowanie lub przynajmniej ograniczenie pracy na czarno. Dotyczy to zwykle najsłabiej wykształconej części osób, najczęściej "wykorzystywanych" w pracy w szarej strefie. Zwiększy to pewność otrzymania wynagrodzenia i ubezpieczenia grupy osób, które wykonywały pracę zarobkową bez żadnej formy umowy.

Jak planowane zmiany w zatrudnieniu komentują świętokrzyscy eksperci?

- Zmiany przepisów są ważne dla wielu przedsiębiorców, którzy z wielu powodów na czele z dążeniem do osiągnięcia konkurencyjności cenowej swojej działalności, naruszali przepisy prawa pracy. Można tu zakładać przynajmniej dwa scenariusze zmiany sytuacji. Po pierwsze, część pracodawców dostosuje się do przepisów i zatrudni legalnie osoby, już i tak u nich pracujące, proponując płace, które wraz z pochodnymi nie "wepchną" firmy w tarapaty finansowe. Prawdopodobnie będą to umowy cywilnoprawne. W tej sytuacji niewątpliwie wzrosną łączne koszty pracy i co za tym idzie, koszty działalności danego przedsiębiorstwa. Jeżeli nie będzie ostrej konkurencji w danej branży, można się spodziewać, że przedsiębiorcy będą próbować zrekompensować sobie wzrost kosztów działalności firmy podnosząc ceny wytwarzanych dóbr lub świadczonych usług. Niektórzy przedsiębiorcy (tych będzie chyba niewielu) po prostu utrzymując konkurencyjność cenową sowich usług będą mieli niższe dochody. Wtedy nie nie musielibyśmy się obawiać kolejnego wzrostu cen.

Po drugie, część pracodawców prawdopodobnie zrezygnuje z zatrudnienia legalnego osób pracujących w szarej strefie, ograniczy nieco zakres działalności. Wielu przedsiębiorców będzie wykonywać samodzielnie różne prace. W takiej sytuacji zmniejszy się ich udział w rynku, wartość sprzedaży, no i wysokość dochodów. W jakimś, myślę że przez wiele osób w przecenianym stopniu, może to wpłynąć na niższą podaż niektórych lokalnych dóbr.

Niezależnie od tego, które scenariusze będą częściej się sprawdzały, zmiany w przepisach dotyczących legalnego zatrudniania i uczciwego wynagradzania są odpowiednim krokiem w kierunku ukrócenia nieuczciwych praktyk wykorzystywania pracy nakładczej części społeczeństwa, zwłaszcza w młodym wieku, z niskim wykształceniem. Jest to więc forma wsparcia prawnego dla tych osób, a że przy tym powinien zyskać nominalnie budżet państwa, to są już dwie pieczenie przy jednym ogniu - mówi doktor habilitowany Sławomir Pastuszka z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Jak ocenia skuteczność zapowiadanych zmian Staropolska Izba Przemysłowo-Handlowa w Kielcach?

- Generalnie wszystko zaczyna się i kończy na podatkach. Przejrzystość podatków sprzyja stabilności przedsiębiorstw i budowaniu uczciwej konkurencji. Niewątpliwie zatrudnianie w szarej strefie jest jednym z elementów, które temu nie sprzyjają, dlatego należy takie praktyki zdecydowanie potępić. Zatrudnianie na czarno ma długofalowe negatywne skutki przede wszystkim dla pracowników, ale i pracodawców. Dla pracowników oznacza niepewną przyszłość emerytalną, a dla pracodawców grozi niepewnością co do stabilności zatrudnienia w sytuacji, gdy na rynku pracowników jest coraz mniej – mówi Cezary Tkaczyk – prezydent Staropolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

- Nowe przepisy są zdecydowanie ostrzejsze od regulacji, które obowiązują obecnie i jeżeli mają one odstraszać od tego rodzaju praktyk to prawdopodobnie odniosą zamierzony skutek, bo kara za nie jest dotkliwa. Chcę jednak przypomnieć, że do tego procederu potrzebne są dwie strony. Zgoda pracodawcy i pracownika. Lepsza byłaby, w mojej opinii, jasność i stabilność podatków. Stara maksyma mówi, że stary podatek, to dobry podatek, więc przedsiębiorcy nie będą kombinować, jeżeli to się im nie opłaca. Dlatego należałoby rozważyć, czy w tej sytuacji bardziej zadziała straszenie, czy może inne formy byłyby bardziej skuteczne – tłumaczy Cezary Tkaczyk.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Echo Dnia
Dodaj ogłoszenie