Krym. Turyści boją się wojny, hotelarstwo w kryzysie, ale mieszkańców cieszą kradzione ogórki od Putina

Maciej Białobrzeski
Maciej Białobrzeski
Pusta plaża na Krymie w połowie sezonu wakacyjnego. Turyści boją się wojny.
Pusta plaża na Krymie w połowie sezonu wakacyjnego. Turyści boją się wojny. fot. youtube.com/ Евгений Щепинский
Udostępnij:
Mieszkańcy Krymu zdążyli przywyknąć do życia pod sankcjami od 2014 roku, czyli jego aneksji przez Rosję. Wywołana przez Władimira Putina wojna na Ukrainie sprawiła, że sytuacja Krymu znacznie się pogorszyła, ale wiara w Putina pozostaje na tak samo wysokim poziomie, co przed inwazją - informuje Belsat.

Aneksja, sankcje i powściągliwe ruchy Rosji

Przedłużone w tym miesiącu sankcje unijne obejmują zakaz importu do Wspólnoty produktów z tego regionu, zakaz korzystania z infrastruktury lub instytucji finansowych, zakaz eksportu niektórych towarów i technologii.

Doprowadziło to do tego, że na Krymie bały się inwestować nawet rosyjskie podmioty. Strach był spowodowany tym, że i one mogą zostać objęte sankcjami. Na Krymie nie było rosyjskich operatorów sieci komórkowych, a jedynie spółki-córki, nie było kremlowskich banków, ani nawet Rosyjskiej Kolei Żelaznej - pisze w artykule Piotr Pogorzelski. Mimo wszystko mieszkańcy Krymu dalej pozostawali wierni Putinowi.

"Specjalna operacja militarna" kładzie się cieniem na Krymie

Na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę mieszkańcy podchodzili do tzw. specjalnej operacji wojskowej z entuzjazmem. W pierwszych dniach agresji, Rosja odblokowała dostawę wody na Krym, wysadzając tamę w obwodzie chersońskim - pisze Pogorzelski. Ten ruch miał pozytywnie wpłynąć na tamtejsze rolnictwo. Powinno to znacznie poprawić sytuację miejscowego rolnictwa. - Okupanci opanowali też cały obwód chersoński, większość zaporoskiego i donieckiego, zapewniając w ten sposób lądową przeprawę z Krymu do Rosji, co ułatwi transport towarów - pisze dziennikarz.

Warto zaznaczyć, że dzięki zajęciu niektórych regionów Ukrainy przez Rosję na półwyspie zaczęły pojawiać się produkty, których wcześniej - ze względu na sankcje - nie było. Są one uważane za "egzotyczne". - Według miejscowych mediów, dziennie na Krym trafiają dziesiątki ton owoców i warzyw z okupowanej, czy – jak piszą – "wyzwolonej" Ukrainy - czytamy w artykule Belsatu.

- Po pierwsze, mieszkańcy Krymu z dawien dawna są przekonani, że takie towary są smaczniejsze i tańsze, a po drugie po 2014 roku nie było dostaw i teraz […] jest to traktowane jak egzotyka - pisze Komsomolska Prawda.

Problem jak zwykle tkwi w szczegółach. Zindoktrynowani kremlowską narracją mieszkańcy Krymu nie mają świadomości, że przytoczone w artykule 15 rubli za kilogram ogórków, to nie zasługa Moskwy i jej polityki, a tego, że żywność najprawdopodobniej jest kradziona lub oddana przez zmuszonych do tego chersońskich rolników.

Widoki piękne, ale turystów brak

Bloger Jewgienij Szczepinski wybrał się z żoną na jedną z krymskich plaż. Nagranie pochodzi z połowy czerwca, a plaże są jednak puste.

Turyści w obawie przed działaniami wojennymi wolą nie zapuszczać się w te tereny. Na przykład w zeszłym tygodniu Ukraińcy ostrzelali rakietami platformy wiertnicze u brzegów Krymu.

Kolejną przyczyną braku turystów przytoczoną przez portal jest fakt, że "1/3 turystów trafiała na Krym drogą lotniczą". Po wybuchu wojny zamknięto bowiem przestrzeń lotniczą nad półwyspem. Miało to potrwać siedem dni, ale w tym tygodniu po raz dwudziesty przedłużono termin obwiązywania zakazu. Wedle rozporządzenia drogi lotnicze nad Krymem mają zostać otwarte do 30 czerwca, ale wypada założyć, że zakaz zostanie ponownie przedłużony.

Warto zaznaczyć, że podróż autem z Moskwy na półwysep trwa niemal całą dobę. Można pojechać tam pociągiem, ale szansa na dostanie biletu w sezonie graniczy z zerem.

- Według szefowej Stowarzyszenia Małych Hoteli Krymu Natalii Stambulnikowej obłożenie hoteli wynosi około 25 proc. Rok wcześniej było niemal stuprocentowe. Tu warto zauważyć, że rok szkolny w byłym ZSRR kończy się 1 czerwca, czyli jesteśmy już w środku wakacji - pisze Pogorzelski

Komsomolska Prawda podaje, że właściciele hoteli znacznie obniżyli ceny. 2 lata temu można było wynająć pokój za 4 tysiące rubli za dobę (335 złotych), teraz ceny usług hotelarskich spadły o połowę.

Źródło: Belsat, Komsomolska Prawda

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Krym. Turyści boją się wojny, hotelarstwo w kryzysie, ale mieszkańców cieszą kradzione ogórki od Putina - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia
Dodaj ogłoszenie