Które rzemiosła są na wymarciu?

Anna NIEDZIELSKA niedzielska@echodnia.eu
Zegarmistrze już rzadko zajmują się naprawą zegarów, częściej podciągając kondycję finansową zakładów handlem.
Zegarmistrze już rzadko zajmują się naprawą zegarów, częściej podciągając kondycję finansową zakładów handlem.
Kaletnik, zegarmistrz, a nawet kominiarz. Coraz więcej zakładów rzemieślniczych jest zamykanych.

Jeszcze kilkanaście lat temu dobry rzemieślnik nie narzekał na brak pracy i pieniędzy. Teraz coraz więcej zawodów wymiera, bo na usługi nie ma chętnych. Nie ma też młodzieży, która chciałaby uczyć się fachu.

 

 

Znalezienie tapicera czy kaletnika niemalże graniczy z cudem. Zawody te skutecznie zniszczył rynek, bo kto będzie naprawiał starą kanapę skoro nowa kosztuje tyle co obicie starej.

 

- Zegarmistrze już rzadko zajmują się naprawą zegarów, częściej podciągając kondycję finansową zakładów handlem. Kowalstwo poszło w kierunku artystycznym, bo o ile jest zbyt na ładne przedmioty, o tyle nie ma w ogóle koni, które trzeba by było podkuwać. Zawody ginące to też rymarz czy kaletnik. Kto będzie za 10 złotych reperować zamek w torebce, skoro za 15 czy 20 kupi nową - mówi Janusz Michalski, dyrektor Izby Rzemieślników i Przedsiębiorców w Kielcach, działającej od 1929 roku. - Nieźle o dziwo mają się zakłady szewskie, w których praca jest, choć i te miały kilka lat ciężkiego okresu kiedy klienci woleli kupić tanie buty zamiast reperować stare.

 

RYNEK NIE ZNOSI PUSTKI

Problemem jest też to, że coraz mniej młodzieży chce się uczyć „starych” zawodów. O papiery czeladnicze czy rzemieślnicze starają się jeszcze fachowcy, którzy już od lat pracują w zawodzie.

- U nas od dwóch lat prowadzimy szkolenia i egzaminy na dyplomy, za które płaci Unia Europejska. Ci ludzie chcą się uczyć i zdobywać wykształcenie rzemieślnicze, bo to jest bezpłatne. Wiele z tych osób ma studia z innych profesji. Inni szkolą się, bo mimo że pracują w zawodzie nie mają szkoły, a ta w dzisiejszych czasach jest ważna - dodaje Janusz Michalski.

Jednak w takim przypadku zainteresowaniem cieszą się takie branże, które mają popyt na rynku pracy. Uczyć chcą się piekarze, mechanicy samochodowi, fryzjerzy czy kosmetyczki.

 

SZKOŁY ZAWODOWE LEGŁY

Jednak wielu starych fachów na próżno szukać. Takie są skutki także reformy oświatowej, która skutecznie przetrzebiła szkolnictwo zawodowe.

 

- Garbarstwo jest typowym przykładem. U nas w okresie międzywojennym powstała pierwsza w Polsce szkoła tego profilu. Kształciliśmy fachowców we wszystkich branżach związanych z przetwórstwem skóry. Jednak po reformie oświaty nie tylko praktycznie nie ma szkoły z prawdziwego zdarzenia, ale także nie ma już kadry, która mogłaby w nich uczyć, bo dawni fachowcy są już na emeryturach. Kilka lat sprowadzania tanich towarów z Chin skutecznie ograniczyło popyt na tego typu usługi na rynku, przez co mniej młodych chciało się uczyć. Teraz nie mają już gdzie - mówi Kazimierz Klepaczewski, prezydent Polskiej Izby Branży Skórzanej.

 

OFE zlikwidowane. Masz 5 miesięcy na decyzję

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie