Kwitnie winiarski biznes na Sandomierszczyźnie

Michał LESZCZYŃSKI
W Sandomierzu producent winorośli musi uchwycić moment, w którym cukrów jest już wytworzonych powyżej dwudziestu procent, ale jeszcze kwasy się nie rozłożyły. To kwasy decydują o smaku i o tym, jak wino odczuwamy na podniebieniu.
W Sandomierzu producent winorośli musi uchwycić moment, w którym cukrów jest już wytworzonych powyżej dwudziestu procent, ale jeszcze kwasy się nie rozłożyły. To kwasy decydują o smaku i o tym, jak wino odczuwamy na podniebieniu. Michał Leszczyński
Jak uprawiać winorośl i jak produkować wino gronowe w oparciu o lokalny surowiec to tylko niektóre zagadnienia z projektu Towarzystwa Naukowego Sandomierskiego, zakładające powrót do tradycji winiarskich Ziemi Sandomierskiej.

Oprócz tego zostaną też opracowane i wydrukowane dwie wersje etykiet dla wina czerwonego i białego, nawiązujące do tradycji winiarskich zakonu dominikanów. Projekt jest realizowany w oparciu o winnicę świętego Jakuba, położoną przy klasztorze dominikanów w Sandomierzu.

WINNICA W CENTRUM

Winnica stanowi centrum edukacyjne projektu, którego celem jest odtworzenie tradycji winiarskich na Ziemi Sandomierskiej sięgających aż trzynastego wieku. Przez osiem miesięcy projektu, który już wystartował, odbędą się szkolenia, pokazy dla uczniów, studentów, producentów i potencjalnych producentów winnej latorośli oraz prowadzących działalność turystyczną i agroturystyczną. Tematyką szkoleń jest technika uprawy winorośli oraz produkcja wina gronowego opartego na tym surowcu.

- Dominikanie są historycznie pierwszymi, którzy sprowadzili winorośl z południa Europy do Sandomierza – mówi doktor Janusz Suszyna z Towarzystwa Naukowego Sandomierskiego. - Kiedy w 1226 roku przyjechali do Sandomierza, od razu z myślą o celach liturgicznych założyli winnicę. Około dziesięciu lat później w winnicy pozyskiwali już tyle wina, że zdobyło uznanie wielu znawców uzyskując dokument książąt pomorskich na dystrybucję jako wina mszalnego. Dlatego dzisiaj trzeba oddać hołd zakonnikom. Przy kościele świętego Jakuba znajduje się mała, dziesięcioarowa, wzorcowa winnica.

Zapoczątkowane w trzynastym wieku uprawy winorośli trwały przez ponad sto lat. W czternastym wieku przyszło oziębienie klimatu i winorośl szlachetna wymarzła. Została tylko winorośl mieszańcowa, wytrzymująca w chłodnym klimacie.

- W Sandomierzu poza dziką winoroślą zapomnieliśmy o winorośli szlachetniej, bo nie było warunków do jej uprawy. Kiedy teraz mamy już odmiany winorośli mieszańcowych i nadają się do uprawiania, przerobu i konsumpcji, odżywają tradycje – podkreśla doktor Suszyna.

NASZE WINO JEST BARDZIEJ SMAKOWE

Są pierwsze namiastki winnic z produkcją i sprzedażą wina. W okolicach Sandomierza funkcjonują dwie legalne winnice, państwa Płochockich w gminie Wilczyce i winnica Nad Jarem państwa Paciurów w gminie Samborzec. Wino z Sandomierza nie ustępuje trunkom z innych krajów. Jednak tutejszego wina nie można – jak  mówi Janusz Suszyna - porównywać do innych win Europy.

- Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę ten sam gatunek winogron i ten sam szczep, to na zachodzie i południu Europy w winogronach wytwarza się więcej cukru z powodu większej temperatury i większego nasłonecznienia. W Sandomierzu wytwarza się więcej kwasów. Czekamy na lata wyjątkowo ciepłe i słoneczne, jak poprzednie i obecne. W Sandomierzu producent winorośli musi uchwycić moment, w którym cukrów jest już wytworzonych powyżej dwudziestu procent, ale jeszcze kwasy się nie rozłożyły. To kwasy decydują o smaku i o tym, jak wino odczuwamy na podniebieniu. Nasze wino jest bardziej smakowe. Na przykład wina z południa są dla mnie bardziej mdłe ze względu na cukier – uzupełnia doktor Suszyna.

POKAZ TŁOCZENIA

W okolicach Sandomierza tylko niektóre odmiany można już zbierać. Dopiero na przełomie września i października, po pierwszych mocnych chłodach będzie można zebrać inne odmiany winogron.

- Siódmego i dziewiątego października planujemy pokazać tłoczenie owoców i nastawić wino do fermentacji – mówi Janusz Suszyna.

Pokaz jest jednym z elementów projektu. Poza sześcioma szkoleniami o prowadzeniu winorośli, będzie też 6 lutego podczas spotkań sadowniczych, zakończenie projektu.

- Zrobimy konferencję z materiałami książkowymi, podsumujemy projekt. Zaprezentujemy informacje na temat historii winoogrodnictwa sandomierskiego – mówi doktor Suszyna. - Opowiemy jak sprzedać polskie wino w oparciu o ustawę winiarską. Będziemy posiłkowali się winiarzami z naszego terenu, którzy przeszli gehennę produkcji z surowca pozyskiwanego w naszych trudnych warunkach. Sukcesem jest nie tylko uprawa, ale późniejsze sprzedanie w oparciu o ustawę winiarską, następnie podtrzymanie procesu.

WINOROŚL SZANSĄ

Okazuje się, że uprawa winorośli może być alternatywnym źródłem dochodu i szansą dla dzisiejszego rolnictwa. Nie każdy potrafi robić produkty niszowe, a uprawę winorośli na wina deserowe można zaliczyć do produktów niszowych. Tymczasem zainteresowanie winami regionalnymi jest bardzo duże.

- Tradycje sprzed wieków w ludziach z okolic Sandomierza drzemią. Praktycznie każdy ma koło domu jakiś krzaczek winorośli, który zazwyczaj prowadzony jest w sposób dziki. Trzeba zadbać o krzewy i my chcemy to pokazać, jak potem wykorzystać zasób, który jest – mówi doktor Suszyna.

Wszystkie spotkanie są otwarte. Najbliższe odbędzie się dla uczniów i studentów. Z kolei dla pasjonatów i producentów spotkanie już 27 września o godzinie 16 pokaz na temat pielęgnacji i prowadzenia winorośli. Zgłoszenia pod numerem telefonu 661-837-170. Wszystkie pokazy odbędą się w winnicy świętego Jakuba przy ulicy Staromiejskiej 3 w Sandomierzu.
 

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

R
Romuś

Jak się winko pogoni dwa , trzy razy to mamy koniaczek.  Potem zostawić w dębowej beczce. Jak się nagoni 100-200 litrów to można rok z domu nie wychodzić i być codziennie zapomożonym. Najważniejsze to olać akcyze Vincenta. Tym sposobem mozna rząd obalić.  Fermentacja machory tyż jest prosta.

f
fan_win

A gdzie tą sandomierska pryte można nabyć aby spróbować ??

M
Mady

Psy Boże 10 arów winnicy zakładają, a huk o tym jakby w kosmos lecieli. Jak jest szum medialny to znaczy, że coś jest na rzeczy. Chyba kasa, dofinansowania itd. W tym kosciół przoduje. W wyłudzaniu kasy i pobłażliwym traktowaniu go, przy rozliczaniu inwestycji.

J
Jan Statuch

Małkiewiczowie to gmina Dwikozy.Gratuluje powrotu do tradycji.
 
 

Dodaj ogłoszenie