Szansa na szybkie uruchomienie lotniska w podkieleckim Masłowie, gdzie mogłyby lądować niewielkie samoloty oraz – w nieco dalszej perspektywie – dużego portu w Obicach?

Świętokrzyski poseł Platformy Obywatelskiej Lucjan Pietrzczyk otwarcie krytykuje brak współpracy przy obu projektach między prezydentem Kielc, marszałkiem województwa a wojewodą. I namawia, by – zamiast rywalizować - zjednoczyć siły. Wezwani do tablicy decydenci deklarują wolę współpracy.

Świętokrzyskie to, obok Podlaskiego, biała plama na mapie lotnisk cywilnych w Polsce. Porty obsługujące ruch pasażerski na trasach krajowych i międzynarodowych od lat funkcjonują we wszystkich ościennych województwach: małopolskim, podkarpackim, łódzkim, śląskim, mazowieckim, a od grudnia zeszłego roku także w lubelskim.

Dlaczego region świętokrzyski wciąż nie dorobił się swojego "okna na świat”?

Przyczyn jest wiele. Jednak zdaniem posła Lucjana Pietrzczyka z Platformy Obywatelskiej, który zasiada w sejmowej Komisji Infrastruktury, wszystko sprowadza się do jednej, podstawowej kwestii. – Niepowodzenie podjętych dotychczas działań wynika z braku współpracy między prezydentem Kielc, marszałkiem województwa a wojewodą. Dlaczego tak jest, nie potrafię powiedzieć – twierdzi Pietrzczyk.

Patrząc na to, co dzieje się z projektem portu lotniczego w Obicach, i biorąc pod uwagę bałagan, jaki panuje na lotnisku w Masłowie, trudno omówić posłowi racji.

OBICE Z TURBULENCJAMI

Firmowana przez prezydenta Kielc, a formalnie realizowana przez będącą w stu procentach własnością miasta spółkę Port Lotniczy Kielce inwestycja w Obicach ugrzęzła w procedurach formalnych. Miasto jest wprawdzie właścicielem około 530 hektarów gruntów, ale to wciąż za mało, bo potrzeba jeszcze około 80. Procedura wywłaszczeniowa idzie jak po grudzie. To nie jedyne problemy.

Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska po raz kolejny przedłużył termin rozpatrzenia odwołania od decyzji środowiskowej dla tego przedsięwzięcia (pierwszy wniosek o wydanie decyzji złożono… 10 sierpnia 2009 roku). Bez niej nie da się nie tylko ruszyć z budową, ale także – a może przede wszystkim – z makroniwelacją, czyli wyrównaniem terenu przyszłego lotniska poprzez "rozbiórkę” Kamiennej Góry w Grabowcu. To olbrzymi obszar górniczy o powierzchni około 54 hektarów, na którym znajdują się bogate, szacowane na 15 milionów ton, złoża wapieni. Z makroniwelacją - prace przeprowadzi firma wyłoniona w przetargu - prezydent Wojciech Lubawski wiąże duże nadzieje, bo koszt jej wykonania – jakieś 200 milionów złotych – plus to, co dotychczas zaangażowano w projekt, czyli około 40 milionów, miasto planuje wnieść aportem do spółki z prywatnym inwestorem. Ten miałby wyłożyć drugie tyle.

Lubawski stosuje taką gimnastykę w kwestii pozyskania partnera dla projektu, bo już dawno dowiedział się, że Obice nie mają szans na unijne dofinansowanie. Stracił też wiarę w pomoc ze strony samorządu województwa czy powiatu kieleckiego. – Jestem zdany na samotność – przyznaje.

ZAMKNĄĆ, BY WYSTARTOWAĆ

Przykładem idealnej współpracy między samorządami jest Port Lotniczy Lublin w Świdniku. Właścicielami spółki są: miasta Lublin (58,4 procent udziałów) i Świdnik (5,3 procent) oraz województwo lubelskie (36,1 procent), a także powiat świdnicki (mniej niż jeden procent). U nas samorząd województwa nie wszedł w Obice, bo uznał, że bardziej zasadny jest rozwój lotniska w podkieleckim Masłowie. Ten cel miała realizować spółka Lotnisko Kielce (jej właścicielami są: województwo świętokrzyskie – 70 procent udziałów, powiat kielecki – 15 procent, gmina Masłów – 10 procent i Aeroklub Kielecki – 5 procent). Niestety, czas płynie, zmieniają się prezesi spółki, a na lotnisku wciąż nie ma porządnego oświetlenia i nawigacji, która umożliwiłaby przyjmowanie małych - do 20 osób na pokładzie - pasażerskich statków powietrznych.

- Miastu Kielce i regionowi lotnisko w Masłowie jest potrzebne. Jeżeli nie podejmiemy stosownych decyzji teraz, prześpimy dobry czas. Szkoda, że moi poprzednicy nie podjęli działań, bo już moglibyśmy ten projekt realizować. Niestety, dotychczasowi wspólnicy nie chcieli inwestować w rozwój lotniska. Najgorsze jest to, że wraz z kończącą się obecną perspektywą finansową mija dobry czas na finansowanie ze środków europejskich infrastruktury lotniskowej – mówi Jan Maćkowiak, członek zarządu województwa świętokrzyskiego, któremu modlegają między innymi sprawy lotniska.

Jego zdaniem główną przeszkodą jest struktura właścicielska spółki. Jak podkreśla, w obecnej formie nie ma ona racji bytu. 

- Powołano ją, by rozwijać lotnisko. Ten cel nie został jednak zrealizowany. Poza województwem nie ma wspólników, którzy chcieliby rozwijać lotnisko i w nie inwestować. Dziś więcej energii pochłaniają konflikty, a nie myślenie o przyszłości lotniska. Te fakty oraz sytuacja finansowa spółki przemawiają za jej rozwiązaniem. W miejsce spółki należy powołać inny podmiot, który zrealizuje misję rozwoju. Chcemy powołać spółkę, której jedynym właścicielem będzie województwo – wyjaśnia Maćkowiak.

WIZJA SKROJONA NA POTRZEBY

Co potem? - Moja wizja nie jest ogromna. Nie planujemy niczego ponad miarę. To, co planujemy, jest potrzebne województwu, miastu i Targom Kielce – mówi Jan Maćkowiak.

W pierwszej kolejności chce doprowadzić do uzyskania dla Masłowa statusu lotniska publicznego. Następnie uzbroić pas w należyte oświetlenie oraz system nawigacji i zbudować infrastrukturę. Na koniec w drodze przetargu wyłonić firmę, która będzie zarządzać ruchem lotniczym. - Dotychczas spotykałem się z zarzutami, że wskrośnie finansujemy Aeroklub Kielecki (obecnie on zawiaduje operacjami lotniczymi, za co pobiera pieniądze od spółki – przyp. red.) i faktycznie trudno te zarzuty odpierać – przyznaje Maćkowiak.

Koszt inwestycji szacuje na 40-70 milionów złotych. - Wierzymy, że uda nam się przekonać odpowiednie władze, czyli Komisję Europejską oraz Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Transportu, by umieścić Masłów w Regionalnym Programie Operacyjnym na lata 2014-2020. Jestem zdeterminowany. To trzeba zrobić. Nie możemy zamykać województwa na transport lotniczy, bo zrobimy sobie krzywdę… - podkreśla Jan Maćkowiak.

NAJPIERW MASŁÓW, POTEM OBICE

Kibicuje mu Lucjan Pietrzczyk. – Misja Maćkowiaka jest wariacka, ale stoję za nim murem. Projekt powiedzie się, bo stoi na solidnym fundamencie – mówi poseł. Jego zdaniem miejskie lotnisko, skrojone na miarę potrzeb, jest w Kielcach niezbędne. – Musimy za tym wspólnie lobbować – zaznacza.
Parlamentarzysta dodaje, że podobne działania należy podjąć w kwestii regionalnego portu lotniczego w Obicach.

– Pytanie tylko: kiedy. Z wszelkich analiz wynika, że w latach 2030-35 dojdzie do przepełnienia lotnisk najbliższych, w Pyrzowicach pod Katowicami i Balicach koło Krakowa. Dlatego musimy myśleć perspektywicznie, bo może się okazać, że będziemy potrzebowali placu pod większe lotnisko – przekonuje Pietrzczyk.

To, co mówi poseł, pokrywa się z zapisami przyjętej właśnie przez rząd Strategii Rozwoju Transportu do 2020 roku (z perspektywą do 2030 roku). Czytamy w niej, że jednym z priorytetów jest "zapewnienie warunków dla efektywnego rozwoju lotnictwa w regionalnych portach lotniczych, w szczególności w regionie Polski Wschodniej”. I dalej: "Planując sieć lotnisk cywilnych w Polsce w perspektywie do 2030 roku, należy uwzględnić zarówno rozwój dużych portów lotniczych z ruchem regularnym, jak i małych lotnisk niezbędnych dla funkcjonowania lotnictwa biznesowego”.

WOLA WSPÓŁPRACY

I tu otwiera się pole do współpracy między prezydentem Kielc, marszałkiem województwa oraz wojewodą jako przedstawicielem rządu, który może przyspieszyć procedurę wydawania niezbędnych decyzji i pozwoleń. Najważniejsze zadanie – ujęcie Obic w aktualizowanej właśnie Strategii Rozwoju Województwa Świętokrzyskiego do 2020 roku, bo na podstawie tego dokumentu rozpisywany będzie sposób podziału funduszy unijnych dla regionu.

- Szansa dla lotniska w Obicach istnieje. Nie należy psuć tych planów. W kolejnej perspektywie unijnej powinny się znaleźć zapisy, które umożliwią rozwój tych terenów, czyli uzbrojenie czy skomunikowanie z drogami w otoczeniu – twierdzi Jan Maćkowiak. Czy tak się stanie?

- Przy rozpisywaniu środków na programy operacyjne będziemy tę kwestię uściślać i na bazie doświadczeń, wiedzy oraz dóbr, które posiadają samorządy, tworzyć odpowiednie rozwiązania. Nie wykluczamy portu w Obicach, ale mamy w polu widzenia także Masłów – odpowiada Kazimierz Kotowski, członek zarządu województwa odpowiedzialny za opracowanie Strategii.

Jan Maćkowiak wyciąga rękę do Lubawskiego w kwestii środków unijnych na Obice. Przyznaje też, że chciałby siąść do stołu z prezydentem Lubawskim i domówić kwestię objęcia przez niego części udziałów w nowej spółce w Masłowie.

- Jeśli uda mu się uporządkować sytuację, jestem gotowy, choć wiem, że w Masłowie nie wyląduje żaden duży samolot pasażerski, ale małe mogą i to jest w interesie miasta. Oczekuję także na współpracę ze wszystkimi odnośnie Obic – podkreśla Wojciech Lubawski.

Prezydent liczy także na zaangażowanie w oba projekty posła Pietrzczyka. – Jako reprezentant partii rządzącej może zrobić dużo dobrego – ocenia.

ZACZNIJMY OD PROMESY

Pierwszym sprawdzianem dla Pietrzczyka oraz wszystkich stron, które deklarują chęć kooperacji, będzie uzyskanie w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego nowej promesy zezwolenia na utworzenie lotniska w Obicach. Dotychczasowa wygasa bowiem z końcem tego roku.

– Jeśli to zaniedbamy, za dwa lata nie będzie śladu po lotnisku i już nigdy nie będzie można wrócić do tego projektu, bo Urząd Lotnictwa Cywilnego przestanie uzgadniać lokalizację farm wiatrowych, które obecnie dostają odmowy – wyjaśnia Ryszard Muciek, prezes spółki Port Lotniczy Kielce.

Aby uzyskać dokument, należy opracować nowy plan generalny lotniska. Koszt jego wykonania wynosi między 600 a 900 tysięcy złotych. – Spółka nie posiada takich pieniędzy. Jeśli ich nie zdobędziemy, możemy zapomnieć o Obicach – dodaje prezes Muciek.

MÓWI WŁADZA

Jan Maćkowiak, członek zarządu województwa: - Miastu Kielce i regionowi lotnisko w Masłowie jest potrzebne. Jeżeli nie podejmiemy stosownych decyzji teraz, prześpimy dobry czas. Szkoda, że moi poprzednicy nie podjęli działań, bo już moglibyśmy ten projekt realizować. Ale szansa dla lotniska w Obicach istnieje. Nie należy psuć tych planów.

Wojciech Lubawski, prezydent Kielc: - Jeśli uda się panu Maćkowiakowi uporządkować sytuację w Masłowie, jestem gotowy, choć wiem, że tam nie wyląduje żaden duży samolot pasażerski, ale małe mogą i to jest w interesie miasta. Oczekuję także na współpracę ze wszystkimi odnośnie Obic.

Bożentyna Pałka-Koruba, wojewoda świętokrzyski: - Ze Strategii Rozwoju Województwa nie należy skreślać lotniska w Obicach. Moim zdaniem powinien powstać roboczy zespół do spraw rozwoju komunikacji lotniczej, który spotykałby się raz na pół roku i wymieniał informacje o tym, co udało się zrobić, a czego jeszcze potrzeba. Trzeba działać i jeśli ktoś uważa, że możemy zrobić więcej, jest gotowa.