Noc poślubna u… Ojca Mateusza. Dworek w Sandomierzu, z filmową nazwą przyciąga tłumy gości!

(GOP)
Pensjonat „Dworek Ojca Mateusza” w Sandomierzu przyciąga tłumy gości.
Pensjonat „Dworek Ojca Mateusza” w Sandomierzu przyciąga tłumy gości. Małgorzata Płaza
- Dzień dobry. Czy zastałem Ojca Mateusza? – pytają niektórzy. Inni obchodzą budynek z każdej strony w poszukiwaniu werandy, na której lubi przesiadywać filmowy bohater. Dworek Ojca Mateusza w Sandomierzu, choć w serialu jeszcze nie „zagrał”, jest z nim nieodłącznie kojarzony.

Na pensjonat nie sposób nie zwrócić uwagi. Mieści się on w zabytkowym, XIX-wiecznym Dworku Skorupskich. Położony jest na trasie spacerów turystów - w najstarszej części miasta, u stóp wzgórza świętojakubskiego, niedaleko ulicy Staromiejskiej, malowniczego lessowego wąwozu i wybudowanej niedawno trasy spacerowej. Przez lata dworek był prawie ruiną, wyremontowali go, z niezwykłą pieczołowitością, Jolanta i Mariusz Marcowie. Kręcony w Sandomierzu popularny serial podsunął nazwę.

W pensjonacie znajduje się pięć stylowo urządzonych pokoi  oraz salon. Jest tu bardzo kameralnie. To idealne miejsce dla tych, którzy szukają spokoju i ciszy.

- Nasi goście to głównie ludzie zmęczeni codzienną gonitwą i pośpiechem, szukający spokoju i ceniący rodzinną atmosferę. Zwykle nie przyjeżdżają na jedną noc, zostają na dłużej. Niedawno jeden z gości spędził u nas z rodziną 10 dni – opowiada prowadząca pensjonat Jolanta Marzec.

Pani Jolanta zwraca uwagę również na to, że jej goście to najczęściej osoby dobrze przygotowane turystycznie, które dużo wiedzą o Sandomierzu, ale jednocześnie wymagające od swoich gospodarzy szczegółowych informacji na temat atrakcji miasta czy jego oferty kulturalnej.

Wiele osób po jednym pobycie wraca do Dworku Ojca Mateusza. - Tacy goście proszą zwykle o ten sam pokój. Nasze pokoje nie mają numerów, a nazwy: kasztanowy, miodowy, różany, dębowy. „Mój pokój dębowy, proszę” – mówią przy rezerwacji. U nas goście nie czują się anonimowi, jak w wielu innych hotelach – podkreśla pani Jolanta.

Niedawno państwo Marcowie otrzymali Srebrny Kompas - wyróżnienie dla gestorów bazy turystycznej z regionu lubelskiego, podkarpackiego i świętokrzyskiego. Oceniający brali pod uwagę nie tylko standard noclegów, docenili również dodatkową ofertę. W dworku odbywają się koncerty i spotkania to tutaj przewodnicy i miłośnicy turystyki przychodzą na „pośpiewanki”, w dworku organizowane są imprezy okolicznościowe, choćby chrzciny i wesela, z takiej możliwości korzystają osoby z różnych części Polski. Niedawno odbyło się wesele w stylu „Pana Tadeusza”. Tutaj zatrzymuje się wiele par odbywających podróż poślubną.

Każdy, kto przyjeżdża do dworku pyta oczywiście o serial. Pensjonat to stały punkt na mapie wędrówek śladami „Ojca Mateusza”. W okolicy były oczywiście kręcone zdjęcia, ale sam dworek nie był jeszcze filmowany. Wielu turystom trudno w to uwierzyć. - Turyści często wchodzą i pytają, czy obiekt jest do zwiedzania. Oczywiście robią zdjęcia. Zdarzają się zabawne sytuacje. Kiedyś jedna z osób fotografujących dworek zapytała, czy był tu kręcony serial. Zgodnie z prawdą zaprzeczyłam. Potem, siedząc w domu przy oknie, usłyszałam komentarz: „Nie chce, to niech nie mówi. Przecież poznaję”. Niektórzy  obchodzą budynek dookoła, a na pytanie, co ich tak ciekawi, odpowiadają, że szukają werandy, na której siedzi ojciec Mateusz – śmieje się Jolanta Marzec.

Siła sugestii i wyobraźni jest ogromna. Piękny, kaflowy piec stojący w salonie, zdaniem wielu miłośników „Ojca Mateusza”, to oczywiście TEN piec, z serialu.

Prowadzący hotel muszą być przygotowani i na takie sytuacje, że ktoś zapuka i zapyta: „Zastałem Ojca Mateusza?” – Odpowiadam wtedy, że jest, ale właśnie śpi. „Jak się obudzi, proszę go pozdrowić” odpowiadają nasi goście – relacjonuje ze śmiechem Jolanta Marzec.
W sezonie przy pensjonacie działa ogródek gastronomiczny, oczywiście pod patronatem „Ojca Mateusza”. Jednym z elementów dekoracyjnych tego miejsca jest rower serialowego księdza. Odwołań do serialu nie brakuje w karcie dań. Specjalnością lokalu jest „zapiekanka Ojca Mateusza”. - Jest duża i pyszna. Robimy ją ze specjalnego pieczywa – wyjaśnia Jolanta Marzec.

W menu jest także „sałatka Ojca Mateusza”. Serialowe przysmaki, jak łatwo się domyśleć, cieszą się olbrzymim powodzeniem.
 

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tubylec

Powraca piękna tradycja "prawa pierwszej nocy". Kiedy to pleban lub dziedzic rozdziewiczali panną młodą.

A
Anna Koszycka

Byłam, Widziałam. Wracałam.

j
ja Dino

Popioły

k
kinga

ładnie tu
 

v
vip

a czy ktos wie ze kiedys w tym domku co teraz tak zajadaja była chlewnia.ludzie to swine

a
angelo

 "Detektywi na wakacjach”

t
tubylec

Powrót pięknej, starej tradycji - prawa pierwszej nocy. Pleban i dziedzic tego wymagali od chłopstwa pańszczyźnianego. Powinni iść z duchem czasu i chłopców na Dominikanę zabierać. Na przykład przy okazji pierwszej komunii.

D
DINO

Popioły

D
DINO

Ten film to powieść Sienkiewicza.

s
sandomierzanin

tak. Dedektywi na wakacjac. Brawo!

J
Józwa B.

Ludzie jakie to wszystko prymitywne. Ten film,to epatowanie się dworkiem, to Echo Dna. Zejdżcie na ziemie.

j
jz

A czy dużo księży tam zagląda ??? ;)

s
sandomierzanin

Nie ten film!. Dodam, że był to ciekawy serial niejednokrotnie powtarzany w telewizji.

K
Krem z kolan

Czy to  film - Przygody Mateusza na Dominikanie ?

s
sandomierznin

A czy ktokolwiek wie jaki w tym dworku w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku kręcony był film przygodowy? Ja wiem jednak czekam na odpowiedzi.

Dodaj ogłoszenie