O szlafmyce i pantalony ze Świętokrzyskiego bije się cała Polska. Są dziełem… siostry zakonnej

Iza BEDNARZ
www.skarbyprababuni.org.pl
Niesamowite! O szlafmyce, czepki, nocne koszule i pantalony w stylu retro biją się klienci z całej Polski. Kto osiągnął taki sukces? Skromna siostra ze Świętokrzyskiego Małgorzata Chmielewska.

Batystowa, ręcznie szyta szlafmyca, czyli nocna czapeczka dla panów stała się przebojem szwalni Wspólnoty Chleb Życia działającej w Jankowicach w powiecie opatowskim. Szlafmyce, czepki, nocne koszule i pantalony w stylu retro kupują klienci z całej Polski.
Takiego sukcesu bielizny i ubiorów, jakby żywcem wyciągniętych z komody prababci, nikt się nie spodziewał. Kiedy dziesięć lat temu siostra Małgorzata Chmielewska zakładała w Jankowicach koło Zochcina szwalnię przy domu Wspólnoty Chleb Życia, chodziło jej przede wszystkim o to, żeby wyrwać z marazmu długotrwale bezrobotnych, dać im zajęcie i zarobek. Dziś batystowe tuniki i koszulki, rustykalne sukienki, ozdobione bawełnianą koronką, mereżką i haftem richelieu pokazują magazyny mody, prezentują je uczestniczki popularnego show telewizyjnego. Po nocne koszulki dla pań i panów tworzone są listy zamówień. Kupują je indywidualni klienci i galerie. Przebojem tego roku stały się szlafmyce i czepki nocne kupowane na prezenty dla nowożeńców.

Szlafmyca zakończona rasowym chwościkiem kosztuje 18 złotych, czepek z marszczoną koronką – 29 złotych. Niestety, jak informuje internetowy sklep www.skarbyprababuni.org.pl., i czepek, i szlafmyca są chwilowo niedostępne. Zamówienie można złożyć i czekać 5 – 10 dni aż nakrycia zostaną uszyte, zapakowane w eleganckie torebeczki i wysłane do klienta.

- Szybciej nie nadążamy, w szwalni pracuje tylko sześć osób – wyjaśnia Karol Wyszyński, współpracownik siostry Małgorzaty Chmielewskiej, odpowiedzialny za marketing wyrobów powstających w manufakturach Wspólnoty. - Chcielibyśmy zatrudnić więcej ludzi. Ciągle szukamy nowych możliwości. Gdyby tylko udało się utrzymać taki zbyt, wtedy zwiększylibyśmy zatrudnienie. Na razie Skarbyprababuni.pl to inicjatywa prospołeczna, ma przynosić zysk społeczny.

 

Siostra Małgorzata Chmielewska

Na zdjęciu siostra Małgorzata Chmielewska

 
FINEZJA I EKONOMIA

Fin de sieclowa kolekcja odzieży jest pomysłem Tamary Kwarcińskiej – Snajkiewicz, pedagoga z dziesięcioma różnymi zawodami, która 20 lat temu razem z siostrą Małgorzatą zaczęła zakładać domy i kolejne warsztaty Wspólnoty. Ubiory projektuje nocami, w wolnych chwilach. Potem jej wzory wyczarowują pracownice szwalni w Jankowicach - proste kobiety z okolicznych miejscowości. - Całe ich dotychczasowe życie było użeraniem się z mężami alkoholikami, bez pracy, bez gospodarstwa, w biedzie bez perspektyw – opowiada siostra Małgorzata. – Mogliśmy szyć cokolwiek, na co byłby zbyt, ale pomyślałyśmy z Tamarą, że tym dziewczynom trzeba przywrócić godność, dać poczucie, że robią coś wartościowego, estetycznego. Żeby praca dawała im nie tylko utrzymanie, ale i satysfakcję, poczucie własnej wartości. Tego nie zbuduje się szyciem rękawów do fartucha. Musi być jakiś artyzm, finezja, zabawa.

- Niektóre przed przyjściem do nas w ogóle nie miały pojęcia o szyciu. Na przykład pytam dziewczynę po technikum odzieżowym, co umie uszyć. Nic. Okazało się, że przez cztery lata uszyła w szkole tylko jedną koszulę nocną, bo więcej nie wymagali – dodaje siostra. Teraz szwaczki już tak się wdrożyły, że same proponują różne pomysły, drobne zmiany. Tamara tylko czuwa, żeby nie wkradł się kicz.

Trzymają poziom. Sukienki i tuniki ze szwalni Prababuni pokazywane były w sesjach zdjęciowych dla pism life stylowych, kobiecych i modowych, między innymi „Wysokich obcasów”. W batystowych kreacjach tańczyły uczestniczki poprzedniej edycji „Tańca z gwiazdami”. Do ubiegłego roku Fundacja Wspólnoty Chleb Życia prowadziła w Warszawie przy ulicy Nowogrodzkiej własny sklep, ale pożarł go kryzys. – Nie wyrabialiśmy na pensje dla ekspedientek. Dlatego przeszliśmy na sprzedaż internetową – przyznaje siostra Małgorzata.

Manufaktury działają na zasadach ekonomii społecznej. Nie wolno im narzucać marży, stosować płatnej reklamy, ani innych mechanizmów wolnego rynku. Sprzedają swoje wyroby po kosztach produkcji. Wszystko, co zarobią, musi zostać rozdysponowane na ludzi, którzy je tworzą, czyli na pensje dla szwaczek i zakup materiałów. Szwaczki zarabiają najniższą pensję krajową, ale pracują legalnie, na umowę, z ubezpieczeniem zdrowotnym, a kiedy opuszczają warsztat, dostają świadectwo pracy i ukończonych kursów zawodowych. Nie są już niewykwalifikowanymi pracownikami, bez doświadczenia, których nikt nie chce.

LICZY SIĘ POMOC PRAKTYCZNA

Siostra Małgorzata nie ma dobrego zdania o systemie pomocy bezrobotnym w Polsce: - Zgoda, ubogim, bezrobotnym czy bezdomnym potrzebna jest też doraźna pomoc jak zasiłek, paczka żywnościowa czy odzież, ale to nie załatwia sprawy.  Wydaje się ogromne pieniądze na setki szkoleń, ale po nich i tak nie ma pracy – twierdzi.

Dlatego woli pomagać w inny sposób. Daje pracę, naukę zawodu, pomysły na to jak samemu zorganizować sobie miejsce pracy. Fundacja Wspólnoty Chleb Życia prowadzi w powiecie opatowskim trzy zakłady pracy: stolarnię, przetwórnię owoców i warzyw oraz szwalnię. W manufakturach pracuje obecnie 19 osób.

Jak szacuje siostra Chmielewska, przez dziesięć lat istnienia szwalni, stolarni oraz przetwórni owoców i warzyw wykształciło się w nich prawie 60 osób. Ponad 100 osób ukończyło różne kursy zawodowe dające konkretne kwalifikacje. Co roku kilkanaście z nich znajduje pracę na otwartym rynku. Najtrudniej jest kobietom po pięćdziesiątym roku życia. – Nikt ich nie potrzebuje, zwłaszcza w małych miejscowościach w Świętokrzyskiem. Dlatego zależy nam, żeby szwalnia dobrze prosperowała i miała zbyt. Na szczęście w tym roku wreszcie coś drgnęło i jest szansa, że jeśli utrzyma się taki poziom zamówień, wreszcie wyjdziemy na czysto i przestaniemy dokładać do jej utrzymania – mówi.

NAJLEPSZE, BO DOMOWE

W przetwórni Spiżarnia Prababuni przetwarzane jest to, co urośnie w gospodarstwie Wspólnoty. Tu powstają konfitury, dżemy, soki, marynowane warzywa, tłoczony jest na zimno olej z lnu. Tegorocznym przebojem jest mus agrestowy, dżem jagodowy i konfitura z czarnej porzeczki dobra na przeziębienie. Przetwory nie są tanie (za 0,2 litrowy słoiczek dżemu porzeczkowego trzeba zapłacić 7,50 złotych), ale wszystkie są przygotowywane tak, jak robiły to nasze babcie i prababcie, z użyciem naturalnych składników, smażone na piecu opalanym drewnem.

– To się może opłacić – Marek Zuber, główny ekonomista Internetowego Domu Maklerskiego Chwali pomysł produkcji domowych konfitur. - Dzisiaj w cenie jest wszystko to, co robione ręcznie, według domowych receptur. Są osoby gotowe zapłacić więcej za to, by mieć dżem z truskawek z ogrodu, przygotowany w tradycyjny sposób, bez konserwantów.

Jak pokazuje popularność kolekcji prababuni, są również amatorzy niepowtarzalnej odzieży, bielizny i pościeli, wyrabianej ręcznie, dopieszczonej w każdym szczególe, powstającej w poszanowaniu godności człowieka. W odróżnieniu od chińskich i tajskich wyrobów, szytych przez dzieci w warunkach przeciwko którym bezskutecznie protestuje UNICEF.

POMAGAJĄ Z GŁOWĄ

Wszystko, co mają do zaoferowania trzy manufaktury Wspólnoty można kupić przez Internet w sklepie SkarbyPrababuni.pl. Na bieżąco dodawane są zdjęcia nowych produktów. – To bardzo dobry pomysł, by dodatkowo uczyć się sprzedaży przez Internet. Dla osób bez pracy to dobra możliwość do zapoznania się z nowymi technologiami i marketingiem w sieci – zauważa Marek Zuber.

Siostra Chmielewska przyznaje, że warsztaty powstały, bo po prostu była taka potrzeba. - Bezrobocie, a nawet bezdomność może się przytrafić każdemu. Pomaganie innym to nasz obowiązek. Ważne by pomagać z głową. Pomagamy tutaj, w świętokrzyskim, bo tu są największe potrzeby – mówi siostra Chmielewska.

 

Kim jest Siostra Małgorzata Chmielewska

Urodziła się w 1951 roku w Poznaniu. Przełożona Wspólnoty Chleb Życia, absolwentka biologii na Uniwersytecie Warszawskim, pracowała jako katechetka z niewidomymi dziećmi w Laskach, organizowała pomoc dla kobiet z więzienia przy Rakowickiej w Warszawie. W 1990 roku wstąpiła do Wspólnoty Chleb Życia w Bulowicach koło Kęt. W 1998 roku złożyła śluby wieczyste we Francji. Prowadzi domy dla bezdomnych, samotnych matek, noclegownie dla kobiet i mężczyzn. Propagatorka ekonomii społecznej, aktywnego przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu. W Zochcinie i Jankowicach w powiecie opatowskim prowadzi dom Wspólnoty, gospodarstwo rolne i trzy manufaktury. Ma czworo adoptowanych dzieci. Nagrodzona za działalność społeczną między innymi medalem Świętego Jerzego, Nagrodą Ministra Pracy i Polityki Socjalnej.

 

Wspólnota Chleb Życia

Została założona we Francji przez nawróconego narkomana i hipisa Pascala Pignault. Wspólnota prowadzi domy dla ubogich i bezdomnych na całym świecie. W Polsce powstała w 1990 roku w Bulowicach koło Kęt. To organizacja łącząca ludzi, którzy angażują się w służbę Chrystusowi i ubogim. Tworzą ją małżeństwa i osoby konsekrowane żyjące w celibacie, składając przyrzeczenie lub śluby - czystości, ubóstwa, posłuszeństwa. Obecnie wspólnota prowadzi w Polsce 7 domów dla bezdomnych, ubogich, samotnych matek, wszystkich, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji życiowej. Niesie pomoc medyczną, socjalną, pomaga w uzupełnieniu wykształcenia. Powołana przy Wspólnocie Fundacja Chleb Życia prowadzi manufaktury, warsztaty, świetlicę i przedszkole socjalne oraz fundusz stypendialny wspierający co roku prawie 600 dzieci z najuboższych rodzin, głównie z województwa świętokrzyskiego. Ma status organizacji pożytku publicznego.

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ona

Kobietą  przedsiębiorczą została swego czasu pani Wiesława Słowik z Iwanisk, a o siostrze Chmielewskiej cichutko, bo Ona rzeczywiscie jest przedsiębiorcza i rzeczywiście robi wszystko dla ludzi a nic dla siebie.

J
JO

Siostra nie zajmuje się modą, ale od lat właśnie pomocą dla ludzi bezdomnych. A to, że przez pracę pomaga tym osobom to tylko plus.

z
zgr-edo

jestem zawziętym antyklerykałem, ale pani Małgorzata Chmielewska to naprawdę anioł. Chciało by się  więcej takich ludzi w kościele .  

O
ON

Był taki konkurs w ED na kobietę przedsiębiorczą w powiecie opatowskim. Były Panie w większości zatrudnione w urzędach,  a o siostrze Chmielewskiej cichutko, pomimo, że wiedza o niej wybiega daleko za rogatki tego powiatu, nie mowiąc, że robi coś konkretnego dla innych. 

i
iXs

Siostra niech zajmie się "pomocą dla ludzi", a nie modą... kolejna gwiazda kościelna nam nie potrzebna. Niby robi to dla ludzi... których ja się pytam?

Dodaj ogłoszenie