Iwona Kutyna: Samej mi dobrze

    Iwona Kutyna: Samej mi dobrze

    Marcin Radzimowski

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Od kwietnia 2006 roku prowadzi "Panoramę” w Programie 2 Telewizji Polskiej, od września tego roku także wiadomości w Programie I Polskiego

    Od kwietnia 2006 roku prowadzi "Panoramę” w Programie 2 Telewizji Polskiej, od września tego roku także wiadomości w Programie I Polskiego Radia ©M. Radzimowski

    Prowadzi "Panoramę" w Programie 2 TvP. Pierwsze kroki zawodowe stawiała w tarnobrzeskim Radiu Leliwa.
    Od kwietnia 2006 roku prowadzi "Panoramę” w Programie 2 Telewizji Polskiej, od września tego roku także wiadomości w Programie I Polskiego

    Od kwietnia 2006 roku prowadzi "Panoramę” w Programie 2 Telewizji Polskiej, od września tego roku także wiadomości w Programie I Polskiego Radia ©M. Radzimowski

    Marcin Radzimowski: * To już ósmy rok mija, gdy opuściłaś Tarnobrzeg i zakotwiczyłaś w stolicy. Chyba warto było?

    Iwona Kutyna: - Pamiętam, wyjechałam dokładnie w andrzejki w 1999 roku. Nie jechałam do Warszawy tak całkiem w ciemno. Wcześniej wysłałam swoją "demówkę" do Radia Kolor, zaproponowano mi pracę. Miałam gdzie mieszkać w stolicy, więc zapakowałam swoje rzeczy do samochodu i rozpoczęłam nowy etap życia.

    * Prowadzisz "Panoramę", jeden z najpopularniejszych programów informacyjnych. Trzeba się mocno rozpychać, żeby tak wysoko zajść?

    - Zaskoczę cię, bo nie musiałam używać łokci. Zresztą ja nigdy nie miałam parcia na szkło, zawsze uważałam, że radio jest dla mnie najfajniejszym medium. W Radiu Kolor miałam swój autorski program, mogłam się realizować zawodowo. Potem postanowiłam się przekonać, jak to jest w telewizji. Były: TVN24, TV4, później Polsat, no i wreszcie publiczna Telewizja Polska. Od niedawna prowadzę też wiadomości w Programie I Polskiego Radia. Najgorsze jest poranne wstawanie, o godzinie czwartej muszę być na nogach…


    * To zapewne miłe uczucie być jedną z najbardziej znanych prezenterek telewizyjnych. No właśnie, prezenterka czy dziennikarka?

    - Uważam, że jestem dziennikarką. Nie jestem reporterem, który biega z mikrofonem i kamerą w terenie, ale określenie prezenterka kojarzy mi się z ładną panią, która uśmiecha się do kamery i czyta to, co ktoś inny przygotował. Te czasy już minęły. Podobnie jak każdy prowadzący tak i ja współredaguję program informacyjny, przygotowuję newsy. W sumie cały dzień spędza człowiek w pracy, aby dopracować wieczorną "Panoramę". Swoistym wyzwaniem był ostatnio na przykład wieczór wyborczy, kiedy co kilkanaście minut przesuwano godzinę ogłoszenia wstępnych wyników. Kiedy jest się na wizji i plan programu ulega zmianie, trzeba "szyć z głowy".

    * Zapytałem kilka osób o Iwonę Kutynę. W odpowiedzi słyszałem, że "to ta ładna brunetka o kocich oczach z Panoramy". Uroda pomaga?

    - No, o tych kocich oczach to już słyszałam (śmiech). Uroda to pojęcie względne. Prawdę mówiąc zależy mi jednak na tym, żeby widzowie słuchali tego, co chcę im przekazać niż oceniali mój wygląd. Oczywiście telewizja to oprócz głosu także obraz, dlatego prowadzący program musi dobrze wyglądać, nawet kiedy ma gorszy dzień.

    * Jesteś rozpoznawana na ulicach, w sklepie. To chyba miłe uczucie?

    - Tak, to miłe. Kilka dni temu byłam w aptece i kątem oka widziałam, jak jakiś pan z żoną spoglądali na mnie i coś do siebie szeptali. Wybrałam się też niedawno do laryngologa, który mnie rozpoznał. To też było miłe. No, ale niestety rzadko zdarza się, że ktoś podejdzie i zagada. Ludzie chyba się boją, a już mężczyźni najbardziej. A ja przecież nie gryzę (śmiech).

    * A co w wolnych chwilach: dyskoteka, kino, książka?

    - Sam dobrze wiesz ile dziennikarz ma wolnego czasu. Wychodzę rano, wracam wieczorem i jestem tak zmęczona, że często już na nic nie mam ochoty. Ale po książkę chętnie sięgam, teraz czytam "Głupcy umierają" autorstwa Mario Puzo, oczywiście wcześniej przeczytałam "Ojca chrzestnego". Tańczyć też bardzo lubię, szczególnie w rytmach "czarnej muzyki". Mam chyba czarną duszę (śmiech). Niestety, zbyt rzadko znajduję czas na wyście ze znajomymi do jakiegoś klubu. Poza tym trzeba się kontrolować, dziennikarz kojarzony z programem informacyjnym nie we wszystkich miejscach może bywać.

    * Jak rozumiem, rodzimi paparazzi nie mają co się łudzić, że upolują cię na przykład w klubie go-go?

    - Nie, zdecydowanie mnie tam nie upolują (śmiech). Do klubów go-go nie chodzę.

    * Iwona Kutyna często zagląda do swojej kuchni?

    - A zaglądam, zaglądam. Ale niestety znacznie częściej zaglądam niż z niej korzystam. Rzadko gotuję, bo na gotowanie trzeba mieć czas. Zazwyczaj więc stołuję się na mieście, a moją ulubioną potrawą jest sushi. Uwielbiam sushi.

    * Niedługo wybierasz się na urlop. Dokąd tym razem zawitasz?

    - Od trzech lat poznaję urokliwe miejsca w Polsce. Uwielbiam Bałtyk, ale tylko jesienią. Wtedy można spacerować plażą, jest pusto i romantycznie. Latem nie jeżdżę nad morze, nie lubię tłumów. Ale teraz nadarzyła się okazja i postanowiłam z niej skorzystać. Wybieram się do Miami, a potem w rejs statkiem na Karaiby. Już się cieszę na ten wyjazd.

    * Mieszkasz teraz sama. Nie smutno wracać po pracy do pustego mieszkania?
    - Nie mieszkam sama! Mam przecież dwa koty, Wacława i Matyldę. To koty egipskie rasy mau. Ale jeśli pytasz o facetów, to tak, mieszkam sama. I jest mi bardzo dobrze tak, jak jest.

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Podkarpackim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo