Nad Wisłokiem w Rzeszowie znaleziono ciało zaginionego Mariusza Michalika pochodzącego z Osieka koło Staszowa?

Grzegorz Anton
Udostępnij:
W środę, 27 października około godziny 4.50 nad ranem robotnicy pracujący przy odmulaniu Wisłoka w Rzeszowie natrafili na ciało. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że to prawdopodobnie zwłoki Mariusza Michalika, zaginionego w styczniu tego roku 25-latka pochodzącego z Osieka (powiat staszowski).

Czy to ciało Mariusza Michalika?

Nie jest to jednak jeszcze oficjalnie w żaden sposób potwierdzone. To tylko podejrzenia śledczych. Ciało znajduje się w stanie znacznego rozkładu i nie można go rozpoznać. O tym, że to właśnie ten zaginiony, może świadczyć jego ubiór.

- Dziś, około godziny 4.50, dyżurny rzeszowskiej komendy został zawiadomiony o znalezieniu w zalewie nad Wisłokiem, zwłok ludzkich. Policjantów zawiadomił pracownik firmy prowadzącej prace przy pogłębianiu zalewu. Kiedy zauważył leżące na maszynie ciało, zawiadomił służby. Ciało jest w stanie daleko posuniętego rozkładu

– mówi nadkomisarz Adam Szeląg, oficer prasowy rzeszowskiej policji.

– My dostaliśmy zgłoszenie od policjantów, o godzinie 6.33. Na miejsce zostali wysłani strażacy, ponieważ ciało unosiło się na powierzchni wody, ale było daleko od brzegu – tłumaczy starszy kapitan Kinga Styrczula, rzecznik prasowy rzeszowskiej straży pożarnej.

Na miejscu trwają jeszcze ostatnie czynności prowadzone przez policjantów i prokuratora.

Mariusz Michalik zaginął w styczniu

Poszukiwania 25-latka, trwają od 5 stycznia 2021 roku. To wówczas, mężczyzna ostatni raz był widziany przez współlokatora w wynajmowanym mieszkaniu przy ulicy Grabskiego w Rzeszowie. Sprawa szybko stała się medialna, bo powstało kilka hipotez, na temat zaginięcia mężczyzny, w tym jedna sensacyjna mówiąca o tym, że mężczyzna mógł zostać zabity.

W dniu zaginięcia, Mariusz Michalik wyszedł przed blok, jedynie zapalić papierosa. Ślad się urwał, podobnie jak logowanie jego telefonu komórkowego.

- Współlokatorzy nie zauważyli nic nadzwyczajnego w zachowaniu syna. Poszedł na wieczornego papierosa, jak zwykle. Był w samej bluzie, czyli nigdzie się nie wybierał. Zorientowali się dopiero rano, że go nie ma, bo drzwi do mieszkania były otwarte. Mariusz wszystko zostawił - kurtkę, klucze, dokumenty

- tłumaczył w styczniu Andrzej Michalik, ojciec zaginionego 25-latka.

Rodzina, która mieszka w Osieku koło Połańca, o zaginięciu Mariusza dowiedziała się 6 stycznia i natychmiast zgłosiła to w miejscu zamieszkania, bo Mariusz był zameldowany w domu rodzinnym. Poszukiwaniami zajęła się policja w Rzeszowie.

Rodzic dodawał, że jego syn nie miał żadnych problemów, wszystko mu się układało.

- Skończył w Rzeszowie studnia, podjął pracę. Dzwonimy, ale jego telefon nie odpowiada, jakby został wyłączony. Strasznie w to wszystko dziwne i tajemnicze

- mówił w styczniu Andrzej Michalik.

Nowe obostrzenia od 1 grudnia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie