Nowa publikacja Dionizego Garbacza. To książka o ziemnych więzieniach w Żabnie i o sowieckich zbrodniach

Zdzisław Surowaniec
Zdzisław Surowaniec
Przy krzyżu w Żabnie, gdzie był sowiecki obóz
Przy krzyżu w Żabnie, gdzie był sowiecki obóz Dawid Wąsikowski
Staraniem wójta Radomyśla nad Sanem Jan Pyrkosza wydana została nowa publikacja historyczna, której autorem jest znany regionalista Dionizy Garbacz.

Książka nosi tytuł „Ziemne więzienia w Żabnie” i opisuje jeden z krwawych epizodów z II wojny światowej, który miał miejsce w tej miejscowości.

Na przełomie lat 1944-45 znajdował się tu sowiecki obóz NKWD (Narodnyj Komissariat Wnutriennich Dieł, Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych, centralny organ władz bezpieczeństwa w sowieckiej Rosji), gdzie w nieludzkich warunkach więziono między innymi żołnierzy Armii Krajowej i partyzantów walczących z niemieckim okupantem. Wielu zostało rozstrzelanych przez sowieckich funkcjonariuszy nad Sanem. Miejsce byłego obozu NKWD jest dobrze znane; 23 sierpnia 2019 roku odsłonięto i poświęcono krzyż i tablicę upamiętniające ofiary stalinizmu tego obozu, a postawione staraniem gminy i związku łowieckiego. Pomysł upamiętnienia tego miejsca zrodził się wspólnie z działaczami Światowego Związku Żołnierzy z obwodu Stalowa Wola- Nisko.

Książka została wydana w celu przekazania wiedzy mieszkańcom o tym epizodzie, ale też po to, aby zachować pamięć o zbrodni na naszej ziemi. W pierwszej kolejności książka trafi do domów w Żabnie. Mieszkańcy Żabna mogą ją odebrać bezpłatnie u radnego Marcina Zielińskiego. Książka trafi do bibliotek publicznych i szkolnych w gminie Radomyśl nad Sanem, do osób uczestniczących w upamiętnieniu byłego obozu, a także zainteresowanych lokalną historią.

Oto fragment książki: „W Żabnie i sąsiednich wsiach Sowieci zorganizowali w ziemiankach polowe więzienia. Przetrzymywano w nich żołnierzy 27. Wołyńskiej Dywizji Armii Krajowej i Polaków z Kresów Wschodnich. Potem umieszczano akowców z różnych miejscowości. W bunkrach nie wolno było rozmawiać.

Jeden z więźniów NKWD, akowiec Jan Markut, tak opisał więzienie w Żabnie: Było to więzienie NKWD, kilkanaście ziemianek, ale ja widziałem tylko ze cztery-pięć. Ziemianki były na wpół zagłębione w ziemi. Były dość wysokie, że można było stać. Nie były wyposażone w żadne prycze, były tylko deski wzdłuż ścian, po bokach, spełniające rolę ławek. Boki ziemianek umocnione były okrąglakami. Wartownicy zmieniali się co kilka godzin. Więźniów wyprowadzano tylko rano i wieczór, w celu załatwienia potrzeb fizjologicznych. Rosjanie nie dawali nam żadnego jedzenia, za ich przyzwoleniem kobieta, w której gospodarstwie znajdowało się to więzienie, dokarmiała nas”.

Uczniowie wracają do szkół w systemie hybrydowym

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie