Obłożnie chorzy pacjenci pozbawieni opieki pielęgniarskiej

Klaudia TAJS [email protected]
Od marca z chorymi spoza placówki pracuje tylko jedna zakontraktowana pielęgniarka - pokazuje grafik Barbara Zych, kierownik tarnobrzeskiej placówki.
Od marca z chorymi spoza placówki pracuje tylko jedna zakontraktowana pielęgniarka - pokazuje grafik Barbara Zych, kierownik tarnobrzeskiej placówki. Fot. K. Tajs
"Błagam, by siostra Ewelina nadal opiekowała się moim ciężko chorym ojcem, bo ja nie potrafię, a na prywatną pielęgniarkę nas nie stać" - pisze pani Maria z Baranowa Sandomierskiego, której ojciec od kilku dni jest pozbawiony opieki pielęgniarskiej. To jeden z wielu listów, jaki przyszedł pod adresem Zakładu Opiekuńczego w Tarnobrzegu.

Listów przybywa. Każdy dzień przynosi nowe. Barbara Zych, kierownik placówki, ze smutkiem czyta ich treść. Mimo szczerych chęci nie może pomóc. - Lawina listów to następstwo odejścia od łóżek pielęgniarek zadaniowych - tłumaczy Barbara Zych. - To dramat dla ciężko chorych ludzi i ich rodzin, których nie stać na opłacenie prywatnej pielęgniarki. To także dramat mieszkańców domów pomocy społecznej, których dyrektorzy nie mają pieniędzy na dodatkowe zatrudnienie pielęgniarki.

JEDYNY TAKI ZAKŁAD

Tarnobrzeski Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy to jedyna publiczna placówka na Podkarpaciu, która miała kontrakt na dwie pielęgniarki zadaniowe. Z ich fachowej pomocy korzystali ciężko chorzy mieszkańcy Tarnobrzega i powiatu. - To pacjenci, którzy czekają w kolejce na przyjęcie do naszego zakładu lub opuścili go i przebywają już w swoich domach - tłumaczy Barbara Zych, kierownik placówki. - Każda z nich codziennie odwiedzała swoich pacjentów, poświęcała im około półtorej godziny. W tym czasie pomagała w pielęgnacji, robiła zastrzyki, podłączała do kroplówek czy też masowała ciało, zabezpieczając je przed odleżynami. Każda z nich była traktowana jak najbliższy członek rodziny.

Od pierwszego marca w zakładzie pracuje już tylko jedna pielęgniarka. Tym samym ograniczony został krąg osób, które mogą liczyć na pomoc wykwalifikowanego personelu medycznego. - Rozumiem, że sytuacja finansowa funduszu jest taka, a nie inna - mówi Barbara Zych. - Ale proszę zrozumieć chorych. Rodziny, w których występuje choroba, na ogół borykają się z problemami finansowymi. Tych ludzi nie stać na opłacenie prywatnych usług pielęgniarskich. Czy ktoś dostrzeże dramat obłożnie chorych ludzi zamkniętych w czterech ścianach?

INNY RODZAJ PIELĘGNIAREK

Marek Jakubowicz, rzecznik podkarpackiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia, tłumaczy, że zamieszanie z ograniczeniem liczby pielęgniarek związane jest ze zmianą finansowania dotychczasowych świadczeń pielęgniarki zadaniowej. - Chodzi o to, że pojęcie pielęgniarki zadaniowej, która odwiedzała chorych w prywatnych domach i domach pomocy społecznej, przestaje istnieć - tłumaczy rzecznik Jakubowicz. - Jej obowiązki przejęły pielęgniarki środowiskowe.

Z danych podkarpackiego oddziału NFZ wynika, że pielęgniarki środowiskowe przejęły pod swoją opiekę 1250 pacjentów, którymi do tej pory opiekowały się pielęgniarki zadaniowe. Niestety, bez pomocy zostaje nadal 300 osób. - Problem polega na tym, że pielęgniarkę środowiskową także obowiązują limity w liczbie pacjentów - dodaje rzecznik. - Dlatego trzeba znaleźć rozwiązanie, by otoczyć opieką tych 300 chorych.

Co proponuje NFZ? Pierwsza propozycja mówi o tym, że po miesiącu funkcjonowania nowego systemu opieki nad chorymi w domach fundusz dociąży w pracy pielęgniarki środowiskowe. - Krótko mówiąc, zwiększymy im liczbę chorych - dodaje Marek Jakubowicz. - Inne rozwiązanie mówi o tym, że zwiększymy liczbę samych pielęgniarek środowiskowych, ale ten wariant będzie zależny od naszego budżetu, a ten, jak wiadomo, nie jest w najlepszej kondycji.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

x
xyz
Bo ja nie potrafię, tak mówi córka ,oj może kiedyś i do tej pani dziecko tak powie. A może ojciec przepisał wszystko na córkę i teraz została tylko opieka społeczna,oby tak nie było.
S
SerBa
NO BACHA MUSI SIĘ CIESZYĆ ŻE ZNÓW NA ZDJĘCIU. ALE TAK BEZNADZIEJNE ZDJĘCIE ZROBIĆ TO TRZEBA BYĆ "TUMOKIEM".
1957
PANI KOPACZ I CALEJ JEJ RODZINIE ZYCZE BY NA STAROSC JA TAK TRAKTOWANO JAK TYCH SCHOROWANYCH LUDZI!!!
Dodaj ogłoszenie