Poseł Mirosława Pluta zdradził nam receptę na udane życie...

    Poseł Mirosława Pluta zdradził nam receptę na udane życie zawodowe i osobiste

    Grzegorz LIPIEC

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Parlamentarzysta z naszego regionu uwielbia działać. Kiedy nie jest w Warszawie dużo czasu spędza w biurze poselskim w Tarnobrzegu, przy ulicy Piłsudskiego,

    Parlamentarzysta z naszego regionu uwielbia działać. Kiedy nie jest w Warszawie dużo czasu spędza w biurze poselskim w Tarnobrzegu, przy ulicy Piłsudskiego, a także na spotkaniach w terenie. © Grzegorz Lipiec

    Poseł Mirosław Pluta opowiada o swoim prywatnym życiu, udanej rodzinie, miłości do podróży, sportu, a także pracy w Sejmie.
    Parlamentarzysta z naszego regionu uwielbia działać. Kiedy nie jest w Warszawie dużo czasu spędza w biurze poselskim w Tarnobrzegu, przy ulicy Piłsudskiego,

    Parlamentarzysta z naszego regionu uwielbia działać. Kiedy nie jest w Warszawie dużo czasu spędza w biurze poselskim w Tarnobrzegu, przy ulicy Piłsudskiego, a także na spotkaniach w terenie. © Grzegorz Lipiec

    Mirosław Pluta

    Mirosław Pluta


    Ma 51 lat, mieszka w Woli Baranowskiej, żona Leokadia, córki: Ewa, Anna. Absolwent socjologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Lublinie. Ukończył studia podyplomowe na Politechnice Radomskiej. W 2002 roku został wybrany na burmistrza miasta i gminy Baranów Sandomierski. Cztery lata później mieszkańcy gminy po raz kolejny obdarzyli Mirosława Plutę mandatem zaufania, wybierając na kolejną kadencję. Potem starosta powiatu tarnobrzeskiego, mandat poselski w poprzedniej kadencji przejął po Janie Tomace. W październikowych wyborach parlamentarnych zdobył 12.812 głosów i ponownie został posłem z ramienia Platformy Obywatelskiej.



    Polityk Platformy Obywatelskiej w październikowych wyborach do Sejmu nie zostawił nikomu złudzeń. Zdobywając 12.812 głosów Mirosław Pluta został posłem po raz drugi w swojej karierze.

    Mirosław Pluta, mieszkaniec Woli Baranowskiej, w gminie Baranów Sandomierski zaistniał w 2002 roku, kiedy wygrał wybory samorządowe i został burmistrzem Baranowa Sandomierskiego.
    Otwarcie przyznał, że chce być burmistrzem przez dwie kadencje, a potem należy dać szansę komuś innemu. Mirosław Pluta "zakasał" rękawy i zabrał się do ciężkiej pracy.

    - W pracy samorządowca, a teraz posła zawsze dla mnie najważniejszy był człowiek. Chciałem tchnąć ożywczego ducha do gminy Baranów Sandomierski, dać impuls do rozwoju, a przede wszystkim budować społeczeństwo obywatelskie - mówi obecny poseł Platformy Obywatelskiej. - Owszem życie to nie jest tylko pasmo sukcesów. Kiedy przychodzi porażka to zawsze najpierw zastanawiam się, czy ja wszystko dobrze zrobiłem.

    To właśnie za sprawą Mirosława Pluty sołtysi dostali realny wpływ na budowę gminnego budżetu, w trakcie częstych konsultacji i spotkań z szefem gminy, zgłaszali różne postulaty. Burmistrz zawsze znajdował czas na spotkania z mieszkańcami gminy, a dodatkowo dzięki współpracownikom, którymi się otaczał samorząd zdobywał pieniądze na gminne inwestycje. Drugą kadencję Mirosław Pluta wygrał w cuglach, zdobywając 76,44 procent głosów. Rok po wyborach samorządowych w 2007 roku po raz pierwszy startował do Sejmu. 9342 głosy okazały się niewystarczające do zdobycia mandatu.

    - Tak jak postanowiłem, tak zrobiłem. Nie startowałem w 2010 roku na burmistrza Baranowa Sandomierskiego, ale postanowiłem rozszerzyć spektrum swojego działania. Stąd też start do Rady Powiatu Tarnobrzeskiego - wspomina Mirosław Pluta.

    Decyzją radnych został starostą powiatu tarnobrzeskiego, i od razu zaczął działać. - Powiat tarnobrzeski to gminy, które starałem się zintegrować w działaniu. Stąd też pomysł na położenie nacisku na promocję przez herb i flagę, zwołanie wspólnego posiedzenia wójtów, burmistrzów oraz radnych powiatowych - dodaje poseł.

    I kiedy wydawało się, że marzenia o posłowaniu trzeba będzie odłożyć do 2011 roku, Jan Tomaka, podkarpacki poseł Platformy, musiał zrezygnować z mandatu. Właśnie na jego miejsce "wskoczył" Mirosław Pluta. - Musiałem się szybko przestawić na inny styl pracy. W samorządzie nie ma tyle gadania, a jest więcej działania - tłumaczy parlamentarzysta.

    Ważna deklaracja

    Ważna deklaracja


    Mirosław Pluta, poseł Platformy Obywatelskiej: - Od początku mojej politycznej drogi przyświecała mi jedna myśl: "Najważniejszy jest człowiek". Swoją codzienną pracą, jako burmistrz Baranowa Sandomierskiego, potem starosta powiatu tarnobrzeskiego, a teraz poseł na Sejm, nie zapominam o tej dewizie.



    NOWA KADENCJA

    W październikowych wyborach parlamentarnych zdobył 12.812 głosów i ponownie został posłem z ramienia Platformy. We wtorek złożył ślubowanie i od razu przypomniał klubowym kolegom i koleżankom o powołanym w poprzedniej kadencji parlamentarnym zespole do spraw powodziowych.

    - Teraz warto poszerzyć jego formułę o inne klęski żywiołowe. Pamiętając zagrożenie powodziowe, kiedy byłem burmistrzem Baranowa Sandomierskiego, powtarzam, że o tych kwestiach należy mówić cały czas - mówi Mirosław Pluta.

    Poseł Platformy przyznaje, że posiedzenia nowego Sejmu będą ciekawe, ale liczy na to, że będzie kwitła współpraca, a nie medialne zagrywki i kłótnie.

    - Sejm jest różnorodny i w znacznej części odnowiony, bo mamy aż 130 nowych posłów. Zawsze podkreślałem, że liczą się wzajemne zrozumienie i współpraca. Jeśli tego zabraknie to ten Sejm będzie miał powtórkę z lat, kiedy zasiadali tutaj posłowie z Samoobrony, a to byłoby dla Polski złe i szkodliwe - dodaje.

    Mirosław Pluta zapowiada, że chciałby pracować w komisji gospodarki, edukacji albo łączności z Polakami za granicą.

    - Gospodarka to pole ważne dla Podkarpacia. Jeśli chodzi o edukację to z racji tego, że mam doświadczenie nauczycielskie oraz samorządowe mogę się wykazać w tych kwestiach. Napisałem również, że mogę pracować w komisji łączności z Polakami za granicą, bo sam byłem wiele lat poza Polską i widziałem, że brakuje budowania więzów Polonii z ojczyzną. Poza tym będąc na studiach doktoranckich, które są teraz w zawieszeniu, zajmowałem się tą tematyką - wyjaśnia Mirosław Pluta.

    Co ciekawe, podczas kampanii wyborczej poseł Mirosław Pluta złożył tylko dwie obietnice. - Na ich realizację potrzeba trochę czasu, ale na pewno będę walczył o wyposażenie dla strażaków z tarnobrzeskich osiedli Wielowieś oraz Mokrzyszów. Obiecałem również, że w każdej gminie powiatu tarnobrzeskiego będzie moje biuro poselskie - opowiada.

    PRYWATNIE

    Jaki jest poseł Platformy prywatnie? - Bardziej wyluzowany niż w życiu zawodowym, które całkowicie oddzielam od tego prywatnego. W moim domu nie mówi się o polityce, dodam, że moja ukochana małżonka po raz pierwszy oglądała moje ślubowanie dopiero we wtorek. Wcześniej tego nie było, ani w przypadku stanowiska burmistrza, ani starosty - opowiada poseł. - Nie lubię się spóźniać, jestem wymagający, ale w pierwszej kolejności wymagam od siebie, a dopiero potem od innych.

    Parlamentarzysta z naszego regionu przyznaje, że uwielbia jeść, a do ulubionych potraw zalicza te z kuchni polskiej. - To nie jest tak, że nie próbuje potraw innych kuchni. W końcu przez wiele lat byłem we Francji i lubię zjeść dania znad Sekwany. Jest jedno danie, które wybija się ponad wszystkie. To żur w wykonaniu mamy mojej małżonki - opowiada poseł Platformy Obywatelskiej. - W swoim życiu czasami długo przekonuje się do pewnych dań i napojów. Na przykład nie przepadam za rybami, ostatnio nauczyłem się jeść jogurty, w ogóle nie piję kawy ani piwa.

    Mirosław Pluta niechętnie mówi o swoim życiu prywatnym. - Rodzina jest dla mnie czymś najważniejszym w życiu. Mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwym mężem oraz ojcem dwóch córek. Starsza jest już studentką i kocha kosmetologię, której się uczy. Młodsza będzie zdawała maturę, a jej życiową pasją jest taniec - opowiada nasz rozmówca. - Recepta na udane małżeństwo? Oprócz uczucia muszą być przyjaźń i wzajemne zaufanie.

    DZIEŃ ZACZYNA OD PRZEMYŚLEŃ

    Poseł Platformy każdy dzień zaczyna tak samo. - Kiedy się budzę to układam sobie w głowie plan dnia. Myślę co mam zrobić, gdzie się udać. Kiedy już obudzi się małżonka to witamy się i zasiadamy do wspólnego śniadania. Oczywiście wszystko wygląda inaczej, kiedy jestem w Warszawie na sejmowych posiedzeniach. Nie mieszkam w hotelu sejmowym, wolę odpoczywać od pracy w domowym zaciszu, w mieszkaniu w centrum Warszawy - opowiada parlamentarzysta.

    Co lubi czytać Mirosław Pluta? - Książki filozoficzne oraz socjologiczne. Poza tym lubię utwory Fiodora Dostojewskiego, Paulo Coelho, który pięknie pisze o miłości oraz Umberto Eco i jego "Imię Róży" - wyjaśnia. - Nie czytam autobiografii, ale zawsze mogą liczyć na recenzję ze strony małżonki.

    KOCHA SPORT, GÓRY ORAZ PODRÓŻE

    Poseł Mirosław Pluta to wielki fan sportu oraz miłośnik podróży. - Kiedy chodziłem do Liceum Ogólnokształcącego imienia Mikołaja Kopernika w Tarnobrzegu grałem w piłkę nożną w Siarce. Trenowałem razem z Jackiem Zielińskim, obecnym trenerem Polonii Warszawa. Byłem pewnym egzekutorem rzutów karnych i z tego, co pamiętam to nie wykorzystałem tylko jednego. Tak jak Kazimierz Deyna zawsze starałem się zachować spokój na boisku - mówi parlamentarzysta z Woli Baranowskiej. - W młodości lubiłem rzut oszczepem. Pamiętam, że nawet zwalniano mnie z jednego z egzaminów maturalnych, po to, abym pojechał na zawody wojewódzkie. Teraz uwielbiam grać w tenisa ziemnego, stołowego oraz badminton.

    Oprócz sportu Mirosław Pluta uwielbia podróże, a zwłaszcza wyjazdy w góry. - Raz do roku obowiązkowy jest wyjazd z małżonką w Tatry. Uwielbiam chodzić po górach, zdobywać szczyty, być cały czas w ruchu i pokonywać trudności. Na przykład znajomi do tej pory wspominają pewną wyprawę w góry, kiedy "złapała" nas burza - mówi poseł. - W swojej karierze zaliczyłem już nawet jedną górę o wysokości pięciu tysięcy metrów.

    Oprócz wypraw do różnych zakątków Polski, Mirosław Pluta często udaje się na zagraniczne wojaże. - W ubiegłym roku byłem na Galapagos oraz w Ekwadorze. To była wyprawa z córką, która zdała maturę i miała obiecaną wycieczkę. Kiedy już wyjeżdżamy to nie nocujemy cały czas w luksusie, tylko sprawdzamy, jak żyją miejscowi. Tak było na przykład w Ekwadorze - opowiada polityk. - W tym roku planowana jest kolejna wyprawa, z drugą córką, która także ma ją obiecaną po zdanej maturze. Gdzie się udamy? Albo do Azji, albo do Afryki.


    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Podkarpackim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (16)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (16) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Studniówki

    Wideo