Proces byłego prezydenta Tarnobrzega i zeznania świadków...

    Proces byłego prezydenta Tarnobrzega i zeznania świadków (zdjęcia)

    Zdjęcie autora materiału

    Marcin Radzimowski

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Proces byłego prezydenta Tarnobrzega i zeznania świadków (zdjęcia)
    1/11
    przejdź do galerii

    ©Marcin Radzimowski

    - Radny Ogorzałek powiedział mi, że radny Kołek namawiał go do wręczenia łapówki prezydentowi - mówiła przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu Jolanta Kociuba, była naczelnik Wydziału Edukacji, Promocji i Kultury Urzędu Miasta Tarnobrzega. Zeznawała w czwartek w procesie byłego prezydenta Tarnobrzega Grzegorza Kiełba, oskarżonego o przyjęcie łapówki od radnego (teraz byłego radnego) a zarazem przedsiębiorcy, Dariusza Kołka.
    Na czwartkowym posiedzeniu sąd przesłuchał troje świadków. Pracownica Wydziału Urbanistyki, Architektury i Budownictwa Urzędu Miasta Tarnobrzega - Natalia Figórska, bardzo szczegółowo, przez ponad dwie godziny relacjonowała poszczególne etapy przebiegu prac nad opracowaniem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego osiedli Centrum i Mokrzyszów w Tarnobrzegu, zarówno składając swobodne zeznania, jak i odnosząc się do odczytanych jej wcześniejszych zeznań złożonych na etapie śledztwa.
    Na tych dwóch terenach objętych planami tereny inwestycyjne posiada Dariusz Kołek - w osiedlu Centrum (zbieg ulic Sienkiewicza i Sikorskiego) ma już nawet pozwolenie na budowę obiektu. W bliskim sąsiedztwie powstać miał konkurencyjny obiekt - galeria handlowa.
    - Projekty zmian miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego nie mogły zostać przedstawione radnym pod głosowanie do czasu aż zostało uchwalone studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego miasta, a to stało się w połowie września 2017 roku - zeznawała świadek Natalia Figórska. - Prace nad opracowaniem projektów planów nie były opóźniane, wszystko odbywało się zgodnie z procedurami. Z biurem projektowym kontaktowałam się bezpośrednio ja i naczelnik mojego wydziału. Prezydent w żaden sposób nie ingerował w te prace.


    Przypomnijmy, że według stawiającej zarzuty w tej sprawie Prokuratury Krajowej, Grzegorz Kiełb miał przyjąć od Dariusza Kołka 20 tysięcy złotych tytułem łapówki, w związku z procedowaniem miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Oskarżony były prezydent od początku utrzymuje, że pieniądze wziął (przekazanie było kontrolowane, zaraz po tym został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne), ale była to zaoferowana przez Kołka pożyczka na przyszłą kampanię wyborczą. Nie jest tajemnicą, że radnemu - przedsiębiorcy Dariuszowi Kołkowi zależało na tym, żeby budowę galerii na osiedlu Centrum rozpocząć przed swoimi konkurentami w sąsiedztwie. Sprzyjało mu to, że urzędnicze „kłody pod nogi” rzucał jego konkurentom konserwator zabytków (teren objęty był strefą konserwatorską), który ciągle torpedował przedstawiane przez deweloperów projekty budynku galerii handlowej.
    - Radny Kołek w okresie ostatnich kilku miesięcy przed zatrzymaniem prezydenta odwiedzał mnie kilkanaście razy. Dopytywał o postępy w pracach nad planami - mówiła Natalia Figórska, urzędniczka bezpośrednio zajmująca się tymi sprawami.


    Przesłuchana także w czwartek została naczelnik Wydziału Edukacji, Promocji i Kultury Urzędu Miasta Tarnobrzega - Jolanta Kociuba. Była jedną z najbliższych współpracownic prezydenta Kiełba i darzył ją zaufaniem - miała być odpowiedzialną za prowadzenie kampanii wyborczej w 2018 roku.
    - Prezydentowi Kiełbowi zależało na tym, żeby na osiedlu Centrum powstały obie galerie, radnego Kołka i inwestorów z Warszawy. Stanowczo zdementował plotkę, jaka pojawiła się w grudniu 2017 roku, jakoby miał być przeciwny temu. Sugerowali to inwestorzy z Warszawy - zeznawała Jolanta Kociuba. - Zapytałam go, czy ma znaczenie, która galeria powstanie jako pierwsza. Powiedział, że oczywiście ma znaczenie, ale jego jako prezydenta nie interesuje wyścig między nimi, to ich biznesowa sprawa, a on będzie procedował zgodnie z przepisami. Mówił, że Kołek jakby uprzedził inwestorów ze spółki Libero Park, bo ma już pozwolenie na budowę a oni mieli problemy z konserwatorem.


    Jolanta Kociuba relacjonowała, że Grzegorz Kiełb też nie mógł porozumieć się z konserwatorem zabytków i doszło do tego, że po protestach Minister Kultury całą sprawę przekazał do prowadzenia konserwatorowi z Rzeszowa. Prezydent poinformował inwestorów ze spółki Libero, że gdy tylko zgromadzą komplet dokumentów, on przedstawi projekt uchwały dotyczącej zmiany miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego uwzględniającego budowę galerii handlowej, na nadzwyczajną sesję rady miasta.
    - Mieliśmy nadzieję, że ta oczekiwana przez ludzi duża galeria handlowa powstanie w 2018 roku, byłby to jeden z sukcesów mijającej kadencji samorządowej - mówiła Kociuba. - Dopiero po zatrzymaniu prezydenta uświadomiłam sobie logikę tego wszystkiego. Dowiedziałam się, że Kołkowi zależało na wcześniejszym uchwaleniu planu w Mokrzyszowie, chciał sprzedać inwestorowi swój teren i pieniądze zainwestować w Centrum, wyprzedzając warszawiaków.


    Znaczną część swoich zeznań świadek Jolanta Kociuba poświęciła opisowi swoich relacji i spotkań z Dariuszem Kołkiem.
    - Pojawił się u mnie dzień lub dwa po sesji absolutoryjnej, która była wyjątkowo niemiła. Radni Prawa i Sprawiedliwości atakowali prezydenta przez pięć godzin, nie odnosząc się do wykonania budżetu, tylko krytykowali prezydenta za wszystko. Radna Bożena Kapuściak (PiS - została niedługo potem usunięta z klubu - przyp. red.) przerwała te tyradę, przypominając, że to sesja oceniająca budżet.
    Było to, zdaniem Kociuby, o tyle istotne, że dzień lub dwa później zjawił się u niej Dariusz Kołek (Platforma Obywatelska).
    - Z Kołkiem nie utrzymywałam znajomości, można nawet powiedzieć, że się nie lubiliśmy. Tym bardziej mnie zdziwiło, że przyszedł do mnie i oferował pomoc prezydentowi - zeznawała była naczelnik. - Oburzał się, jak bardzo PiS atakuje prezydenta i że trzeba go bronić. Zapytałam go co ma na myśli. Powiedział, że oni, czyli klub PO i pozostali radni powinni wziąć w obronę Grzegorza Kiełba, że oni się będą sprzeczać z radnymi PiS a prezydent żeby zabierał najmniej głosu, to wizerunkowo będzie najkorzystniejsze.
    Jak relacjonowała przed sądem Jolanta Kociuba, Dariusz Kołek miał jej powiedzieć, iż Platforma w Tarnobrzegu nie wystawi swojego kandydata na prezydenta i na takie poparcie będzie mógł liczyć Grzegorz Kiełb. A także na jego osobiste wsparcie finansowe.
    - Dodał, że wesprze kampanię wyborczą, tak jak wsparł kampanię wyborczą Norberta Mastalerza kwotą 100 tysięcy złotych - zeznała. - Nie chciałam kontynuować tej rozmowy, bo nie czułam się do tego uprawniona, ale on ciągnął te rozmowę. Opowiadał o swojej zamożności, że szafa jego żony jest pełna sukien jeszcze z metkami, że on jej wielokrotnie mówił, żeby się podzieliła tym z kimś. Kreował się na osobę bogatą, szczodrą i współczującą.
    Współpracownica prezydenta Kiełba dodawała, że spotkanie to było bardzo długie, trwało blisko trzy godziny.
    - Zastanawiałam się, o co mu chodzi. Miałam wrażenie, że próbuje mnie przekonać do uwierzenia w to, że jest przyjacielem prezydenta - mówiła Kociuba. - Jakiś czas później też przyszedł do mnie, to samo opowiadał.


    Relacjonowała również sam dzień zatrzymania prezydenta przez agentów CBA, 21 lutego 2018 roku. Wtedy odbywało się Miejskie Dyktando Ortograficzne, w którym również brała udział w kategorii VIP. Korzystając z przerwy na sprawdzanie prac, wróciła do urzędu, by zapytać prezydenta, czy da radę się wybrać na wręczenie nagród.
    - Na korytarzu siedział radny Kołek. Nie ukłonił się jak to zwykle, był bardzo zdenerwowany. Patrzył na mnie a jakby mnie nie widział, jakby mnie nawet nie dostrzegał – zeznawała w sądzie. - Dlatego po zatrzymaniu prezydenta przez CBA byłam pewna, że to on wręczył pieniądze prezydentowi. Stąd to zdenerwowanie. Potem wszyscy o tym rozmawiali, gdzieś przypadkiem spotkałam radnych Ogorzałka i Stępaka, byli zaskoczeni i oburzeni tym, co się stało. Radny Ogorzałek był wręcz wściekły i twierdził, że Dariusz Kołek namawiał go wprost do dania łapówki Grzegorzowi Kiełbowi. Chodziło o załatwienie pracy jakiejś osobie. Powiedział, że Kołek mówił do niego: „daj mu, on na pewno bierze, wtedy ci załatwi”. Mówił, że był bardzo nachalny i dopytywał, czy dał mu łapówkę Namawiał też inną osobę w tej samej sprawie.


    Jolanta Kociuba mówiła również o tym, że propozycję nielegalnego przyjęcia pieniędzy miał również otrzymać od Dariusza Kołka prezes Rejonu Dróg Miejskich. Chodziło o drogę w Mokrzyszowie. Ten jednak stanowczo nie zgodził się na propozycję radnego.
    Na najbliższym terminie, 21 stycznia, sąd będzie chciał przesłuchać kolejnych świadków – radnych Waldemara Stępaka i Leszka Ogorzałka oraz prezydenta Dariusza Bożka, który w czasie opisanym prokuratorskimi zarzutami był Przewodniczącym Rady Miasta Tarnobrzega.




    POLECAMY RÓWNIEŻ:



    Na te psy musisz mieć pozwolenie urzędnika! To groźne zwierzęta!


    Prezenty dla dzieci na Mikołajki 2018. TOP 10



    Rzadko widujesz te znaki drogowe. Lepiej przypomnij sobie, co oznaczają!



    Najlepsze seriale 2018 roku. Jaki wybrać na wieczór? Zobacz najciekawsze




    Śladami słynnych filmów i seriali - miejsca, które trzeba odwiedzić! [GALERIA]



    Plastik i śmieci zalewają Ziemię? Zobacz niezwykłe zdjęcia z kosmosu






    ZOBACZ TAKŻE: FLESZ. ROŚNIE PŁACA MINIMALNA - ILE WYNOSI?

    Źródło:vivi24

    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Podkarpackim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (45)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (45) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Zobacz koniecznie:

    Wideo