Stal Stalowa Wola utrzymała się w drugiej lidze!

Kamil Jóźwik
Marcin Radzimowski
Stal Stalowa Wola pokonała MKS Kluczbork 2:0 (0:0) w meczu 34.kolejki piłkarskiej drugiej ligi.

Stal Stalowa Wola - MKS Kluczbork 2:0 (0:0)
Bramki: Szymon Jarosz 66, Michał Trąbka 72

Stal: Frątczak - Waszkiewicz, Jarosz, Janiszewski, Sobotka - Dziubiński (85. Gębalski), Stelmach, Bukowiec (68. Żołądź), Hirskyj, Trąbka (90. Żyliński) - Łętocha (59. Trubeha)

Jedenaste zwycięstwo w sezonie i czwarte w pięciu ostatnich spotkaniach zapewniło piłkarzom Stali Stalowa Wola pozostanie w gronie drugoligowców. Opuszcza je za to sobotni rywal hutniczego zespołu.

W Boguchwale i Pruszkowie grali „o życie”
Przed ostatnią kolejką na drugoligowym froncie jedyną niewiadomą w dolnej części tabeli, było to, który z zespołów dołączy do zdegradowanych Gwardii Koszalin, Legionovii i Wisły Puławy. Zagrożone spadkiem były trzy ekipy: Stal, MKS Kluczbork i Znicz Pruszków. W najlepszej sytuacji znajdowali się podopieczni Krzysztofa Łętochy, którym do zachowania ligowego bytu wystarczała jakakolwiek zdobycz punktowa w sobotnim pojedynku. Piłkarze z Kluczborka musieli sięgnąć po pełną pulę lub liczyć na wpadkę Znicza w spotkaniu z odmłodzonym, na potrzeby rywalizacji w Pro Junior System, ROW 1964 Rybnik.

Łętocha nurkował i … pudłował
Pierwsze 45 minut mogło się podobać. Zawodnicy obu drużyn nie sprawiali wrażenia sparaliżowanych stawką meczu, pod bramkami co chwila dochodziło do spięć. Największym pechowcem tej części gry był Sebastian Łętocha. W 21 i 31 minucie zmarnował dwie doskonałe okazje do objęcia prowadzenia, najpierw nie wykorzystując idealnego dogrania od Michała Trąbki i uderzając nad poprzeczką, potem po wzorowo wyprowadzonym kontrataku myląc się o centymetry.
Gdy nie udawało się zdobyć gola po akcji, napastnik Stali szukał rzutu karnego. Na jego teatralny upadek sędzia Mirosław Górecki nie dał się jednak nabrać i momentalnie wyciągnął z kieszeni żółtą kartkę.

Frątczak nie narzekał na nudę
Goście z każdą minutą zdawali sobie sprawę z tego, że może to być ich ostatni mecz na drugoligowych boiskach i pod koniec pierwszej, a także na początku drugiej połowy postanowili mocniej zaatakować. W 35 minucie Dorian Frątczak sparował piłkę przed siebie po soczystym uderzeniu z dystansu jednego z rywali, a nieco instynktowna dobitka Sebastiana Deji nieznacznie chybiła celu. Tuż po przerwie golkiper Stali nie dał się pokonać Marcinowi Orłowskiemu.

„Załatwili” sprawę w sześć minut
Co prawda bezbramkowy remis zapewniał podopiecznym Krzysztofa Łętochy utrzymanie, ale jego obrona byłaby zbyt dużym ryzykiem. Gospodarze włączyli zatem piąty bieg i w 71 minucie prowadzili już 2:0. Najpierw Szymon Jarosz wykorzystał błąd bramkarza gości i uderzył głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego niemal do pustej bramki, a bezradnych piłkarzy z Kluczborka dobił najlepszy na boisku Michał Trąbka. 21-latek po indywidualnej akcji popisał się ładnym, technicznym strzałem nie dając szans Kacprowi Majchrowskiemu.

Gorzkie słowa na konferencji
Radość z wygranej i zachowania ligowego bytu ostudziła pomeczowa wypowiedź drugiego trenera Stali Alekseja Tereszczenki (zastępował zawieszonego Krzysztofa Łętochę). - Ostatnie spotkania pokazały naszą siłę i pokazały,że jesteśmy na dobrej drodze. Niestety w tej walce mieliśmy wielu przeciwników i teraz zostaliśmy sami. Wcześniej protestowaliśmy z powodów zaległości finansowych, opóźniając wyjścia na boisko a dzisiaj już nie wiemy czy te pieniążki zostaną nam kiedykolwiek wypłacone i nie wiemy co dalej będzie z zespołem. Bardzo chcieliśmy wygrać na przekór tym wszystkim niedowiarkom, którzy źle nam życzyli – podkreślił. I nie szczędził gorzkich słów pod adresem klubowych działaczy. - Wszyscy zostawili wiele serducha na boisku i wszyscy do końca walczyli za to miasto. Mówimy teraz o tym głośno, gdyż ta sytuacja trwa już dość długo.„Jutro” każdy wyjedzie i nie wiadomo kiedy ponownie się spotkamy, gdyż wielu nie może wciąż żyć obietnicami i zapewne będzie szukało pracy w innych klubach. Niezrozumiałe jest to,że szef Rady Nadzorczej, pan Żak nagle rezygnuje i ucieka. Nie można tak zostawiać zespołu – mówił rozgoryczony Aleksij Tereszczenko.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
I dlatego za doprowadzenie do rakich sytuacji w Polskich klubach powinny być odzzielne kary dla tych co doprowadzili do takich sytuacji. I tutaj nie chodzi o ten tylko konkretny klub ale też o pozostałe w ligach niższych i tych co grają na zapleczu ekstraklasy czy w samej ekstraklasie. Karanie takich ludzi bezwzglednym wiezieniem. A PZPN co robi patrzy sie z boku i tylko doklada kary finansowe ze swojej książki licencyjnej... He smiech na sali...
Dodaj ogłoszenie