Świątecznie i pysznie na Rynku w Grębowie. Mieszkańcy gminy kolędowali na kiermaszu bożonarodzeniowym [ZDJĘCIA]

Wioletta Wojtkowiak
Wioletta Wojtkowiak
W świąteczne stroiki, pierogi, wypieki i inne potrawy, bez których nie wyobrażamy sobie świąt Bożego Narodzenia obfitował świąteczny kiermasz na Rynku w Grębowie. Datki, które zebrano, zostaną przekazane na charytatywny cel.

Mieszkańcy gminy w czwartek rano wspólnie kolędowali przy szopce. Jak mówią, atmosfera gminnych wigilii jest niepowtarzalna i niepotrzebne jest ognisko, bo ludzka serdeczność jest tu źródłem największego ciepła. Miał to na myśli także wójt Grębowa Kazimierz Skóra, kierując do mieszkańców życzenia z okazji świąt i nowego roku.

Koła gospodyń wiejskich, akademie seniora i zespoły ludowe działające przy Gminnym Centrum Kultury w Grębowie przygotowały na kiermasz potrawy według tradycyjnych przepisów. Panie ulepiły mnóstwo pierogów i uszek z przeróżnymi nadzieniami, ugotowały czerwony barszcz, upiekły ciasta i pierniczki. Wśród przysmaków królowało danie przyrządzone między innymi z kapusty kiszonej, fasoli drobnej perłowej i kaszy jaglanej.

- To typowe dla naszych okolic danie wigilijne. Można je gotować przez cały rok, ale i tak najlepiej smakuje w wigilię – zachwalały Małgorzata Gawrońska i Bożena Kozieł z zespołu „Grębowianki”.

Maria Stępień z zespołu „Wydrzowianie” przyznała, że wyjątkowość takich świątecznych spotkań tkwi w rozmowach i dzieleniu się z ludźmi, którzy pomocy potrzebują.

Wiedzą o tym dobrze uczniowie Zespołu Szkół Ogólnokształcących, którzy przygotowali na kiermasz stroiki i drożdżowe rogale. Martyna Gortych, Emilia Paterek i Lidia Zięba cieszyły się, że za datki zebrane w ten sposób mogą wesprzeć rehabilitację byłej uczennicy szkoły, która przeżyła wypadek samochodowy.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
dziecko z PRL-u

U nas w domu za czasow Bierutowo-Gomulkowych to tak bylo : Na sniadanie kawa zbozowa z cukrem bez mleka (kawa uzywana do 3-ciego parzenia) chleb z margaryna mleczna albo z marmolada z bloku, nigdy razem. Drugiego sniadania do szkoly - nie bylo. Na obiad w pierwszym dniu zupa ziemniaczana, w drugim dniu byla kartoflanka, a na trzeci dzien kompot ze ziemniakow. W czwartym dniu byla juz zupa ziemniaczana z powrotem bo juz jej dawno nie bylo. Na drugie danie bywalo: grysik, kukurydzianka, ziemniaki i mizeria, kluski z chudym twarogiem, nalesniki z marmolada, lazanki z kapusta i tak co dzien na zmiane, a raz w tygodniu wyzerka ! kotlet mielony. Na kolacje kawa zbozowa (do 3 parzen) z mlekiem , a wiec bez cukru i chleb jak my to nazywalismy z kielbasa. Pieklo sie kromke chleba na blasze i jak juz byla szorstka bralo sie zabek czosnku i pocieralo na wierzchu tak zeby pachnialo i posypywalo sola.

We wigilie to nawet kukurydzianke pozwolili posypac troche cukrem !

O takie bylo moje zycie w KOMUNIZMIE !

Choinke to mielismy jak we wigilie przynieslismy sobie z polowania jakie urzadzalismy na wyrzucane choinki niesprzedane przez handlarzy.

Ja smaku masla to wcale nie znalem ! Jakas pomoc ? Puste pudelka po paczkach z napisem "Dar narodu Amerykanskiego dla narodu Polskiego - Nie dla handlu lub wymiany", to widzialem tylko na smietniku za Kasynem Milicyjnym na Kraszewskiego.

Dodaj ogłoszenie