„Szkoła w Chmurze” pokazuje, że system da się złamać. Oto alternatywna edukacja zupełnie za darmo. "Ta szkoła zmieniła życie uczniów"

Magdalena Konczal
Magdalena Konczal
Dzieci, które uczą się "w chmurze" mają więcej czasu na różne aktywności
Dzieci, które uczą się "w chmurze" mają więcej czasu na różne aktywności Archiwum prywatne Szkoły w Chmurze
Udostępnij:
Ci uczniowie nie muszą wstawać o 6.30, jeść w biegu śniadania i smętnym krokiem zmierzać w stronę budynku szkoły. To szkoła przychodzi do nich. Zaczynają się uczyć, w momencie, gdy ich mózgi są już na dobre rozruszane. Oprócz realizowania standardowych przedmiotów mają też czas na zajęcia dodatkowe: pielęgnowanie roślin, czytanie książek czy… arytmetykę mentalną. Zamiast tkwić w szkolnej ławce, eksplorują świat. Szkoła w Chmurze pokazuje, że edukacja naprawdę może wyglądać inaczej.

Śmiałe kroki w stronę lepszej edukacji

Rodzice widzą, że tradycyjna szkoła nie działa tak, jak powinna. Brakuje całościowego spojrzenia na proces nauczania, rozwijania kompetencji społecznych czy emocjonalnych, pojawia się presja związana z ocenami i rankingami. Coraz więcej osób szuka więc sposobu na obejście obecnego systemu edukacji. Odpowiedzią na potrzeby rodziców, którzy „chcą inaczej”, może stać się Szkoła w Chmurze.

Dwa lata temu* założył ją Mariusz Truszkowski. Obecnie chodzi do niej niemal 2 tysiące uczniów**. Choć może słowo „chodzi” nie jest tutaj na miejscu, bo to głównie wirtualna przestrzeń dostępna dla dzieci z całej Polski.

Mariusz Truszkowski - założyciel Szkoły w Chmurze
Mariusz Truszkowski - założyciel Szkoły w Chmurze Archiwum prywatne Szkoły w Chmurze

– Nie każdy uczeń ma koło swojego domu szkołę, która mu odpowiada – tłumaczy nam Mariusz Truszkowski. – Właśnie z myślą o takim uczniu powstała Szkoła w Chmurze. Najpopularniejszy model, według którego działamy, oparty jest na edukacji domowej. Jednocześnie trzeba pamiętać, że Szkoła w Chmurze nie jest klasyczną edukacją domową, gdzie uczeń lub rodzic muszą samodzielnie wyszukiwać materiały do nauki. U nas uczeń nie jest pozostawiony sam sobie, my go pilotujemy, prowadzimy poprzez platformę edukacyjną. Nie określamy się jako edukacja domowa, mówimy, że jesteśmy zwykłą szkołą, ale rozproszoną. Może do niej chodzić każdy uczeń, bez względu na swoje miejsce zamieszkania.

Szkoła w Chmurze powstała z pragnienia, by oddać uczniom czas, który w tradycyjnej placówce bardzo często jest pochłaniany przez dojazdy, zajęcia dodatkowe, prace domowe i inne obowiązki szkolne.

– W szkole oczekuje się, że dziecko będzie ekspertem w każdej dziedzinie, co przecież nie jest realne. – mówi Mariusz Truszkowski. – Spójrzmy na samych siebie, ile dziś pamiętamy z przedmiotów szkolnych, które nas nie interesowały? Właśnie dlatego stworzyliśmy platformę, na której uczniowie mogą w sposób minimalny zrealizować całą podstawę programową, tak, jak jest opisana przez Ministerstwo Edukacji i Nauki. Dzięki temu, że ona nie jest nadmiernie rozbudowana, młodzi ludzie mogą uwolnić dużą część czasu i energii na robienie rzeczy, które ich interesują. I właśnie to jest idea Szkoły w Chmurze: oddać uczniom ich czas, ich życie, by mogli realizować się w taki sposób, w jaki chcą.

Co się stanie, gdy oddamy dziecku jego czas?

Przekroczmy wirtualny próg Szkoły w Chmurze i zobaczmy, jak tutaj wygląda nauka. Zanim jednak to zrobimy, postarajmy się „odszkolnić” (ang. unschooling) nasze myślenie o edukacji, zapomnijmy o systemowej formie przyjmowania wiedzy, zamkniętej w schemacie: „lekcja, przerwa, lekcja, praca domowa, nauka do sprawdzianów” i zobaczmy ten proces jako czas odkrywania, szukania informacji i poszerzenia własnych zainteresowań.

Tymoteusz Gliszczyński (10 l.), uczeń czwartej klasy szkoły podstawowej, do tradycyjnej placówki chodził jedynie przez dwa lata. Szkoła w Chmurze dała mu więcej czasu na rozwijanie swoich zainteresowań i spotkania ze znajomymi. Zapytany o swój standardowy dzień, odpowiada, że wszystko zależy od tego, jak go sobie zaplanuje.

– Wstawać mogę, kiedy chcę. Uczę się, kiedy chcę – opowiada. – Nie mam konkretnej ilości czasu, który przeznaczam na naukę szkolną. To zależy od przedmiotu i tego, na ile mnie interesuje. Mam rzeczy, które robię codziennie – angielski z aplikacją duolingo, gra na gitarze, bo jestem uczniem szkoły muzycznej, arytmetyka mentalna, bo bardzo to lubię. Mogę się uczyć np. godzinę od rana, zrobić sobie przerwę, potem jeszcze trochę się pouczyć, a później mieć już wolne. Dzięki temu, że nie muszę siedzieć w szkole od 8.00 do 13.00, a potem jeszcze odrabiać prac domowych, mogę robić tak dużo rzeczy po południu.

Uczeń podczas nauki "w chmurze"
Uczeń podczas nauki "w chmurze" Archiwum prywatne Szkoły w Chmurze

Lista aktywności Tymoteusza jest naprawdę imponująca: trenuje akrobatykę sportową i lekkoatletykę, gra na gitarze i fortepianie, rozwiązuje zadania z zakresu arytmetyki mentalnej, występuje przed kamerą, a od tego roku jest także członkiem drużyny harcerskiej Delta.

– Czasami ludzie mówią, że to bardzo dużo, ale ja to lubię i chcę to robić – mówi Tymoteusz.

Rozmawiamy także z mamą Tymoteusza – Anną Gliszczyńską, która przekonuje nas, że w przypadku jej rodziny nauka „w chmurze” okazała się idealnym rozwiązaniem.

– U nas taka forma nauki nie przyniosła żadnych strat. Ja nie zrezygnowałam z pracy, nie stałam się nauczycielką „od wszystkiego”, zyskaliśmy więcej spokoju i autonomii. Na przykładzie Tymoteusza widać doskonale, jak dzięki takiemu modelowi nauki, w niesamowitym tempie rozwinęła się u niego umiejętność samodzielnego zdobywania informacji i stawiania pytań. Taka samodzielność to rodzaj koła napędowego, bo jeśli coś jest ciekawe, to chce się tego więcej i więcej. I wtedy doskonale widać u syna ten błysk w oku, tę pasję odkrywcy – tłumaczy Anna Gliszczyńska.

Anna oprócz najmłodszego syna Tymoteusza ma także starsze dzieci: studiującą córkę i syna, który niedawno skończył 8. klasę Szkoły w Chmurze, a teraz uczęszcza do stacjonarnego oddziału – warszawskiego Liceum w Chmurze.

– W ubiegłym roku wielkim odkryciem dla nas wszystkich był wyspany nastolatek – opowiada. – Syn sam o sobie mówi, że jest typem samouczącym się i samoplanującym, który nie odnajduje się w szkole systemowej. W Szkole w Chmurze rozwinął się zarówno intelektualnie, jak i emocjonalnie. Któregoś dnia przyznał, że pierwszy raz od dawna poszedł na zimowy spacer na śniegu przy świetle dziennym. To nie byłoby możliwe, gdyby był w szkole od 8.00 do 15.00.

Dzieci, które uczą się "w chmurze" mają więcej czasu na różne aktywności
Dzieci, które uczą się "w chmurze" mają więcej czasu na różne aktywności Archiwum prywatne Szkoły w Chmurze

Chcąc dowiedzieć się więcej na temat tego, jak funkcjonują dzieci uczące się „w chmurze”, dopytujemy Mariusza Truszkowskiego o to, czy przy takim trybie nauki potrzebni są w ogóle nauczyciele.

– U nas nie chodzi się na zajęcia, tak jak to jest w tradycyjnej szkole czy nawet w szkole zdalnej – tłumaczy Mariusz Truszkowski. – Ale wszyscy nauczyciele są dostępni dla ucznia w formie konsultacji. W momencie, gdy młody człowiek ma jakąś wątpliwość, problem albo po prostu chce dowiedzieć się czegoś nowego, to może się umówić na dyżur. Jeśli nie ma, spokojnie zajmuje się swoimi rzeczami.

Przyzwyczajeni do typowo szkolnej narracji i systemowego patrzenia na edukację nie możemy nie zapytać o oceny.

– Nie mamy ocen, a jedynie wskaźnik procentowy tego, jak dużo materiału się przerobiło i z jaką skutecznością zapamiętało się dany materiał. Każdy uczeń może to sobie śledzić sam dla siebie, w 90% to jest wyliczane automatycznie, z wyjątkiem zadań otwartych (np. pisanie wypracowań, które sprawdzają nasi nauczyciele). Uczeń ma na bieżąco informację zwrotną, jak mu idzie przerabianie materiału, jego rodzice również mają w to wgląd – mówi Mariusz Truszkowski.

Tłumaczy też, że uczeń może dowolnie rozłożyć swój materiał i przystępować do egzaminów w taki sposób, w jaki sam sobie to zaplanuje. Dziesięcioletni Tymoteusz postanowił na przykład, że będzie uczył się blokowo. Opanowuje materiał z jednego przedmiotu, zalicza go i bierze się za kolejny. Taki tryb nauki zdecydowanie mu odpowiada.

– Materiałów, których nie znam, samodzielnie szukam w internecie czy książkach. Jeśli człowiek sam znajdzie informacje, najlepiej się tego uczy i najlepiej to pamięta. I nie potrzeba pracy domowej, żeby sobie przypomnieć coś z lekcji, bo już się to wie. I to jest samodzielność – podsumowuje uczeń czwartej klasy.

Indywidualizacja nauczania w praktyce

Okazuje się, że nie tylko młodsi uczniowie świetnie odnajdują się w Szkole w Chmurze. Kinga Kordowska (15 l.) uczennica pierwszej klasy liceum i Katarzyna Sęk (16 l.) uczennica drugiej klasy liceum zgodnie przyznają, że nauka „w chmurze” dała im dużo czasu na realizowanie własnych przedsięwzięć.

– Na naukę poświęcam codziennie od 3 do 6 godzin – opowiada Katarzyna. – Dzięki Szkole w Chmurze więcej uczę się do przedmiotów maturalnych, w przypadku pozostałych przedmiotów przeznaczam minimalny czas na opanowanie podstawy programowej. Moją pasją jest składanie klocków lego i poświęcam na to tyle czasu, ile chcę. Z rówieśnikami spotykam się bardzo często. Wczoraj na przykład spędziłam cały dzień z koleżanką ze szkoły, gotując i oglądając filmy.

Kinga naukę zaczyna po południu, ponieważ – jak sama mówi – wtedy najłatwiej jest jej się skupić. Wcześniej z radością oddaje się swoim zainteresowaniom.

– Wychodzę na długie spacery, pielęgnuje swoje rośliny i czytam książki – mówi uczennica pierwszej klasy liceum. – Formalny czas nauki zajmuje mi nie dłużej niż 3 godziny w ciągu dnia. Ale tak naprawdę uczę się też, oglądając różne filmy, czytając artykuły i książki albo odwiedzając muzea czy wystawy.

„Szkoła w Chmurze” pokazuje, że system da się złamać. Oto alternatywna edukacja zupełnie za darmo.
Archiwum prywatne Szkoły w Chmurze

Jak podkreśla Mariusz Truszkowski, najważniejszą wartością, jaką uczniowie zyskują, ucząc się „w chmurze”, jest możliwość samodzielnego zarządzania własnym procesem uczenia się, a także własnym życiem.

– Każdy z nas ma trochę inną ścieżkę, którą chce podążać i to zaczyna się już na poziomie edukacji. Gdyby wszędzie były dobre placówki stacjonarne, to Szkoła w Chmurze pewnie nie cieszyłaby się, aż tak dużym zainteresowaniem. My po prostu realizujemy to, co Ministerstwo Edukacji i Nauki podkreśla na każdym kroku, a więc indywidualizujemy nauczanie – mówi.

Katarzyna zaczęła uczyć się „w chmurze” dopiero od tego roku szkolnego. Pytamy, co jej się podobało w szkole tradycyjnej, a co w szkole online.

– Po 2,5 miesiącach nauki w Szkole w Chmurze stwierdzam, że nic mi się nie podobało w szkole tradycyjnej. Wcześniej byłam bardzo zestresowana nawałem zdań szkolnych, nie miałam czasu na realizację swojej pasji i ciągle byłam przemęczona – odpowiada.

Zaufajmy uczniowi

Przy pierwszym zetknięciu się z informacjami na temat Szkoły w Chmurze, można doznać uczucia lekkiego zagubienia. Czujny rodzic, przyzwyczajony do egzekwowania wiedzy u dziecka zapyta: „A co z egzaminami? Co ze sprawdzeniem ile tak naprawdę dziecko się nauczyło?”. Szkoła w Chmurze formalnie działa tak, jak edukacja domowa, a więc uczniów obowiązują egzaminy na mocy ustawy o spełnianiu obowiązku szkolnego poza szkołą.

Tomasz Tokarz jest nauczycielem historii i egzaminatorem w Szkole w Chmurze
Tomasz Tokarz jest nauczycielem historii i egzaminatorem w Szkole w Chmurze Archiwum prywatne Tomasza Tokarza

– Uczniowie raz do roku muszą wykazać się wiedzą z podstawy programowej. Najpierw rozwiązuje się test typowo informacyjny, wypełnia arkusze egzaminacyjne i część oceny jest konsekwencją tego, jak im pójdzie w tej części egzaminu – mówi Tomasz Tokarz, nauczyciel historii i egzaminator w Szkole w Chmurze. – W drugiej części, która jest ustna, uczniowie mają kilka opcji. Mogą na przykład przygotować się ze wszystkich tematów, wówczas ja jako egzaminator pytam o jeden z nich. Kolejną opcją jest solidne opracowanie wybranych trzech tematów. W tym przypadku to młodzi ludzie stają się ekspertami w jakiejś dziedzinie i wprowadzają do niej nauczyciela. Można też przygotować projekt. Miałem uczniów, którzy robili filmy, gry, inni symulację na minecrafcie na przykład starożytnego Egiptu albo folwarku szlacheckiego. I wtedy uczniowie opowiadają o swoim projekcie, w jaki sposób go przygotowywali i co chcieli przez niego przekazać. Ćwiczą dzięki temu kreatywność czy sztukę występów publicznych

Agnieszka Karczewska-Sęk – mama licealistki dodaje: – Egzaminy ustne w Szkole w Chmurze nie powodują stresów, to rozmowa z nauczycielem przeprowadzana w miłej atmosferze na temat zagadnień z podstawy przedmiotowej, które zainteresowały moją córkę.

Głosem przeciwników alternatywnej edukacji, pytamy założyciela Szkoły w Chmurze, czy tak duża wolność i samodzielność w procesie uczenia się nie doprowadzi do problemów z przyswojeniem wiedzy.

– Zdecydowana większość młodych ludzi nie będzie miała problemów z tym, żeby opanować materiał. Ale ja chciałabym odwrócić to pytanie. Zastanówmy się, czy my jako rodzice mamy zaufanie do młodego człowieka i wierzymy, że on będzie w stanie zagospodarować sobie czas nie tylko na naukę, ale także resztę swojego życia. Czy my nosimy w sobie przekonanie, że ten młody człowiek ma pomysł na siebie? Myślę, że jest to pytanie, na które każdy z nas powinien sam sobie odpowiedzieć – mówi Mariusz Truszkowski.

Nie tylko „w chmurze”

Przeciwnicy nauki w domu zaznaczają, że dzieci, przyswajające wiedzę w takim trybie nie uczą się funkcjonowania w społeczeństwie i mają słaby kontakt z rówieśnikami. Tymczasem rodzice dzieci, uczących się „w chmurze” zaznaczają, że jest zupełnie odwrotnie.

– Nie zauważam, by edukacja domowa powodowała, że Tymoteusz zamyka się na świat i ludzi. Wprost przeciwnie – staje się coraz bardziej otwarty, bo w wielu kwestiach nie wyręcza go szkoła – mówi Anna Gliszczyńska.

Z kolei Agnieszka Karczewska-Sęk podkreśla, że jej córka, ucząc się w takim trybie, ma wreszcie czas na spotkania ze znajomymi, na które nie mogła liczyć, gdy uczęszczała do tradycyjnej szkoły, ponieważ zwyczajnie nie miała na to czasu.

Pytamy Mariusza Truszkowskiego, czy uczniowie i uczennice Szkoły w Chmurze nie czują się samotni.

– Dobrym pomysłem jest posiadanie na miejscu sieci wsparcia – odpowiada. – Na przykład, gdy kilkoro uczniów z tej samej miejscowości skrzykuje się i podejmuje decyzję o przejściu do Szkoły w Chmurze. To się wspaniale sprawdza, bo młodzi ludzie mogą wówczas spędzać ten czas wspólnie, razem realizować projekty, uczyć się i bawić. Z jednej strony jest to towarzystwo, a z drugiej wsparcie w nauce.

Mariusz Truszkowski opowiada też o roli szkół partnerskich. To stacjonarne placówki, które współpracują ze Szkołą w Chmurze. Dana placówka otrzymuje platformę online i uczeń może jednocześnie uczęszczać do swojej rejonowej podstawówki czy liceum i za zgodą dyrekcji uczestniczyć jedynie w części wybranych przez siebie stacjonarnie zajęć.

– Niestety w czasie epidemii bywało to trudne – tłumaczy Tomasz Tokarz. – obecnie modelową placówką spotkań jest więc baza w Warszawie.

Mowa o Liceum w Chmurze. Tutaj, jak wyjaśnia Mariusz Truszkowski, młodzi ludzie uczą się podobnie jak w domu: nie ma obowiązkowych zajęć czy ocen. Na miejscu są za to nauczyciele, którzy zawsze służą pomocą.

– Jeśli ktoś jest bardzo zainteresowany, to idzie na zajęcia, jeśli ktoś jest umiarkowanie zainteresowany danym przedmiotem, to poprzestaje na robieniu go na platformie – mówi Mariusz Truszkowski.

Z zainteresowaniem przeglądamy stronę Liceum w Chmurze. Oto przykładowy plan lekcji. Oprócz lekcji hiszpańskiego czy angielskiego są tam też: spotkania z tutorem, warsztaty z filozofii czy kursy kompetencji – kształtowanie nawyków i efektywność osobista. Niżej napis: „Ten plan mógłby być planem jakiejś uczennicy, np. o imieniu Magda”. Jestem pewna, że wielu z nas, przypominając sobie własne doświadczenia szkolne, zapragnęło zostać właśnie tą Magdą…

Szkoła, która zmienia życie uczniów

Sporo rodziców myśli o tym, by zrezygnować z tradycyjnej formy edukacji. Można przypuszczać, że grono osób szukających alternatywnych rozwiązań nauczania, po okresie nauki zdalnej znacznie się powiększyło. I nie ma się co dziwić. Chociaż u części osób z pewnością pojawią się obawy, Mariusz Truszkowski przekonuje, że w Szkole w Chmurze rodzic nie musi przyjmować funkcji nauczyciela. Tłumaczy także, że od strony formalnej zapisanie się do takiej szkoły jest bardzo proste.

„Szkoła w Chmurze” pokazuje, że system da się złamać. Oto alternatywna edukacja zupełnie za darmo.
Archiwum prywatne Szkoły w Chmurze

– Wniosek składa się elektronicznie, później trzeba go wydrukować, uzupełnić o podpisy rodziców, wsadzić w kopertę, dołączyć zdjęcie do legitymacji, która będzie wydawana i w zasadzie całą resztą zajmujemy się my jako szkoła, a więc zawiadamiamy poprzednią szkołę, do której chodziło dziecko, nadajemy dostęp do platformy, zapisujemy formalnie do naszej szkoły i w ciągu kilku dni może zaczynać naukę – wyjaśnia założyciel Szkoły w Chmurze.

Od lipca 2021 roku nie obowiązuje już rejonizacja, a więc każdy rodzic, który ma ochotę zapisać dziecko do Szkoły w Chmurze, może to zrobić z dowolnego zakątka Polski. Taka forma nauki jest bezpłatna.

Tomasz Tokarz podkreśla, że pozytywnych aspektów uczenia się „w chmurze” jest naprawdę sporo:

– W takim modelu spełnione są podstawowe warunki, związane z efektywnym uczeniem się. Z jednej strony mamy aktywne zaangażowanie i uczenie przez dociekanie, uczniowie rozwiązują zadania-zagadki, które mają w kartach pracy, a z drugiej strony jest wyraźne ukierunkowanie, pewna sekwencja nauki, porządek. Jest dużo większa sprawczość i rozwój samodyscypliny. Uczeń nie czeka na to, aż ktoś mu powie, że w poniedziałek o 12.00 ma się uczyć o Mieszku I, tylko może sam sobie regulować ten rytm. Wyznacza sobie własną ścieżkę uczenia się – mówi nauczyciel historii.

O szkole rozsianej na mapie całej Polski można by mówić i pisać jeszcze bardzo długo, najlepszym podsumowaniem stają się słowa wypowiadane przez jej wychowanków.

– Od uczniów nie raz słyszałem, że ta szkoła zmieniła ich życie i nie wyobrażają sobie, jak ono wyglądałoby teraz, gdyby nie Szkoła w Chmurze. I to jest chyba najpiękniejsze – mówi Mariusz Truszkowski.

I chociaż ekipa osób pracujących w Szkole w Chmurze nie raz dostawała w podziękowaniu od swoich absolwentów kartki, czekoladki czy inne upominki, to wciąż najlepszym prezentem są uśmiechy Tymoteusza, grającego na gitarze, Kasi składającej lego, Kingi pielęgnującej swoje rośliny i innych uczniów, którzy odzyskali swój czas.

*Dwa lata temu założono Szkołę w Chmurze, w takiej formie, jak funkcjonuje teraz. Z kolei sześć lat temu powstała stacjonarna placówka Turkusowa Wieża (obecnie siostra innej stacjonarnej szkoły: Liceum w Chmurze).
**To liczba uczniów, dla których Szkoła w Chmurze jest ich jedyną szkołą. Z kolei na samej platformie zarejestrowanych jest 15 tysięcy osób.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pamiątki po rotmistrzu Pileckim

Wideo

Materiał oryginalny: „Szkoła w Chmurze” pokazuje, że system da się złamać. Oto alternatywna edukacja zupełnie za darmo. "Ta szkoła zmieniła życie uczniów" - Strefa Edukacji

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Echo Dnia Podkarpackie
Dodaj ogłoszenie