sportowy24
    Z Niska do piłkarskiej reprezentacji Polski

    Z Niska do piłkarskiej reprezentacji Polski

    Piotr SZPAK szpak@echodnia.eu

    Echo Dnia Podkarpackie

    Aktualizacja:

    Echo Dnia Podkarpackie

    Witold Karaś (z prawej) i Zbigniew Gnida są jedynymi piłkarzami wywodzącymi się z Niska, którzy zasmakowali gry w piłkarskiej reprezentacji Polski.

    Witold Karaś (z prawej) i Zbigniew Gnida są jedynymi piłkarzami wywodzącymi się z Niska, którzy zasmakowali gry w piłkarskiej reprezentacji Polski. ©Fot. Piotr Szpak

    Witold Karaś rozpoczynał swą piękną piłkarską karierę w Zenicie Nisko, obecnym Sokole, ale największe swe sukcesy sportowy odnosił w mieleckiej Stali.
    Witold Karaś (z prawej) i Zbigniew Gnida są jedynymi piłkarzami wywodzącymi się z Niska, którzy zasmakowali gry w piłkarskiej reprezentacji Polski.

    Witold Karaś (z prawej) i Zbigniew Gnida są jedynymi piłkarzami wywodzącymi się z Niska, którzy zasmakowali gry w piłkarskiej reprezentacji Polski. ©Fot. Piotr Szpak

    Witold Karaś były znakomity piłkarz, obecnie trener pochodzi z maleńkiej Woliny, wsi leżącej koło Niska. Od lat związany jest z Mielcem, ale w swe rodzinne strony przyjeżdża bardzo często.

    Podczas niedawnego noworocznego spotkania prezesów klubów piłkarskich z podokręgu Stalowa Wola został uhonorowany przez prezesa Sokoła Nisko Zygmunta Ptaka oraz prezesa Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej Kazimierza Grenia. Witold Karaś i Zbigniew Gnida, otrzymali odznaczenia podkarpackiego Związku Piłki Nożnej. Obaj są jedynymi piłkarzami wywodzącymi się z Niska, którzy mają za sobą występy w reprezentacji Polski.

    NAJLEPSZY JUNIOR

    Karaś w piłkę zaczął grać w 1964 roku w Zenicie Nisko, obecnym Sokole. Czynił systematyczne postępy. Od zawsze lubił grać na szpicy, interesowało go strzelanie goli. Czynił systematyczne postępy, dużo trenował, każdą wolną chwile spędzał na boisku. Mając 17 lat zadebiutował w drużynie seniorów tego klubu, która występowała w rzeszowskiej klasie okręgowej. A wtedy gra w okręgówce to już było coś. Dla młodego chłopaka z Woliny był to duży sportowy awans. Na jego talencie poznali się prowadzący juniorską reprezentację województwa rzeszowskiego. Jak się okazało gra w niej była przepustką do późniejszej kariery.

    - Mogę nieskromnie powiedzieć, że byłem wtedy najlepszym juniorem w województwie, a że Stal Mielec potrzebowała młodego przebojowego napastnika, który mógłby od razu grac w drugiej lidze. I ściągnięto mnie do Mielca w 1969 roku. To była już wielka piłka - mówi.

    W DRUŻYNIE GWIAZD

    Witold Karaś grał w pierwszoligowej Stali Mielec przez 10 lat, występował wtedy z największymi gwiazdami nie tylko mieleckiego, ale i polskiego piłkarstwa. Wystąpił w słynnym meczu Stali z Realem Madryt.

    - Wspomnień jest cała masa. Mielec żył wtedy sportem, szczególnie piłką nożną. Na nasze mecze przychodziło po 25 tysięcy ludzi. Grałem z takimi zawodnikami jak Heniu Kasperczyk, Grzesiek Lato, Andrzej Szarmach, Janek Domarski i Zygmunt Kukla. Dwa razy zrobiliśmy mistrzostwo Polski, były to czasy euforii - wspomina.

    Karaś zaliczył 30 spotkań w młodzieżowej reprezentacji Polski, zagrał też dwa razy w meczach pierwszej reprezentacji. Było to w 1974 roku, kiedy Polacy wyjechali na zgrupowanie do Haiti. Pierwszy mecz biało-czerwoni przegrali 1:2, drugi wygrali 3:1. Kilka miesięcy później, podczas pamiętnych mistrzostw świata w Republice Federalnej Niemiec biało-czerwoni rozgromili Haitańczyków aż 7:0.

    ZOSTAŁ W AUSTRII

    Przygoda Karasia ze Stalą Mielec zakończyła się w 1980 roku, wyjechał turystycznie do Austrii i został za granicą. Do Polski nie wrócił. Podpisał dwuletni kontrakt na reprezentowanie barw tamtejszego SAK Salzburg. Do kraju powrócił po dwóch latach i rozpoczął pracę jako szkoleniowiec. Prowadził młodzieżowe drużyny w mieleckim klubie, później trenował piłkarzy Radomyślanki Radomyśl Wielki, z którymi awansował z klasy A do okręgówki, a następnie do czwartej ligi. Był najmłodszym trenerem pracującym w pierwszej lidze, bowiem przez kilka miesięcy prowadził drużynę seniorów Stali. Po nim mielecki zespół objął Franciszek Smuda. Później przebywał w Kanadzie oraz Stanach Zjednoczonych.

    Witold Karaś mieszka cały czas w Mielcu. Jest nauczycielem wychowania fizycznego w tamtejszym I Liceum Ogólnokształcącym, jako trener pracuje w mieleckiej Szkole Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Piłki Nożnej. Przed dwoma laty z wyśmienitym skutkiem prowadził drużynę juniorów młodszych Stali, która zdobyła mistrzostwo Polski.

    MENTALNA BARIERA

    Pan Witold, podobnie jak tysiące osób "siedzących" w piłce bardzo przezywa wszystko to, co się dzieje wokół i w środku polskiej piłki, a przecież nie dzieje się najlepiej.

    - Zdolnych piłkarzy w naszym kraju nie brakuje, brakuje im jednak charakteru. Mentalnie nie potrafią przełamać pewnej bariery. Przecież przedstawiciele innych dyscyplin sportu, siatkarze, siatkarki, teraz piłkarze ręczni. Moim zdaniem młodym piłkarzom za łatwo wszystko przychodzi, są za duże pieniądze. Wystarczy, że ktoś potrafi kopnąć prawą i lewą noga, a już ociera się o reprezentację Polski, podpisuje wysokie kontrakty w klubach. Dawniej reprezentację tworzyła grupa 20 ludzi, którzy byli ze sobą przez lata. Nie wymieniało się zawodników, co kilka tygodni. Była prawidłowa selekcja. Nie pchało się do reprezentacji słabeuszy, żeby ich tam wypróbować. Jak ktoś wchodził do reprezentacji, to już musiał coś sobą prezentować, teraz jest z tym różnie. Wierzę, że doczekam jeszcze wspaniałych meczy i sukcesów naszych reprezentantów.

    STOLARKA W GENACH

    Pasją mielczanina jest stolarstwo, co nie oznacza, ze jest to jego zawód wyuczony. Tata pana Witolda był stolarzem, a że syn często mu pomagał w pracy, toteż zamiłowanie do stolarstwo zostało nie tylko w genach.

    - Tak na dobre o moich stolarskich umiejętnościach przekonałem się podczas pobytu na "saksach" w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Tam trzeba było pracować, więc pracowałem jako stolarz. Potrafię zrobić wszystko. W moim domu: sypialnię, kuchnię, pokoje umeblowałem meblami, które sam wykonałem. Zrobiłem też, schody, segmenty, i jeszcze parę innych rzeczy. Przy mnie stolarz nie zarobiłby - śmieje się.

    Innym ulubionym zajęciem byłego znakomitego piłkarza jest grzybobranie. Kiedy w okolicznych mieleckich lasach nazbiera cały koszyk podgrzybków, prawdziwków i borowików jest tak zadowolony jakby strzelił gola w ważnym meczu.


    Czytaj treści premium w Echu Dnia Plus Podkarpackim

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (3) forum.echodnia.eu

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Studniówki

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Miss Studniówki 2019| Zobacz kandydatki [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Mister Studniówki 2019| Zobacz kandydatów [ZDJĘCIA]

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.

    Hakerzy kradną dane ze smartfonów, zabezpiecz je.