O 30-50 procent dla gospodarstw domowych i nawet o 60-70 procent dla firm zdrożeć może w przyszłym roku energia elektryczna. W ślad za tym zdrożeją wszystkie towary i usługi, bo bez prądu nie obejdzie się dzisiaj żadna branża.

- Taka zabawa cenami energii skończy się źle, przede wszystkim dla klienta – mówi Grzegorz Czekaj, dyrektor Galerii Echo w Kielcach.

- Potwierdzam tę opinię, to bardzo złe wiadomości zarówno dla biznesu, szczególnie małego, jak i klienta indywidualnego. Strach nawet pomyśleć, co będzie – mówi Halina Dobrowolska, właścicielka kieleckiej Piekarni R. Dobrowolski.

Czy przyszły rok będzie aż tak ciężki dla wszystkich? - W gospodarce, w każdej branży, wykorzystywana jest obecnie energia elektryczna - bezpośrednio lub pośrednio, dlatego wzrost jej ceny musi przełożyć się na wyższe koszty produkcji i w efekcie na wyższą cenę produktu lub usługi. Nie trzeba jednak siać paniki i należy wyraźnie podkreślić, że wzrost cen będzie zróżnicowany pod względem wysokości. Zależeć będzie od branży – mówi Sławomir Pastuszka, adiunkt na Wydziale Prawa, Administracji i Zarządzania Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. - Tam, gdzie energia elektryczna jest kluczowa dla branży, oczywiście wzrost cen produktów i usług będzie wyższy. Per saldo, odczują to jednak wszyscy – i przedsiębiorcy, i klienci – dodaje nasz ekspert.

- Dla handlu, który reprezentuję, podwyżka cen energii elektrycznej bardzo źle wróży. Po pierwsze dlatego, że mocno podroży prowadzenie tego biznesu, a po drugie, że wpłynie na klienta, który jest na końcu tego procesu i on w portfelu mocno odczuje tego skutki – mówi dyrektor Grzegorz Czekaj.

- Trzeba spojrzeć jeszcze na efekty tej podwyżki od strony pracodawcy, do którego przyjdą pracownicy po podwyżkę wynagrodzeń, bo przecież czymś muszą zapłacić za te droższe towary. Wyższe koszty pracownicze znów odbiją się na cenach produktów. Zrobi się lawina podwyżek i cenowa karuzela - mówi Halina Dobrowolska.

Jak zminimalizować skutki tej cenowej rewolucji i skąd wziąć pieniądze na droższe „życie”? Trzeba przede wszystkim wyjaśnić, dlaczego prąd zdrożeje. Podyktowane jest to rosnącymi cenami praw do emisji CO2, za które we wrześniu na Europejskiej Giełdzie Energii trzeba było zapłacić 21,42 euro za tonę, czyli aż o 215,3 procent więcej niż przed rokiem. Po drugie, wymuszają to rosnące globalnie ceny węgla. Za tonę „czarnego złota” we wrześniu płacono już ponad sto dolarów, o 11,1 procent więcej niż w ubiegłym roku. Jeszcze w 2016 roku tona węgla kosztowała poniżej 50 dolarów. - Podwyżka cen energii ma zmusić gospodarkę na przestawienie się na nowe, ekologiczne technologie, jak na przykład farmy wiatrowe czy energię ze słońca . Bo to jest gra o przyszłość. Na razie jednak wszyscy muszą racjonalnie gospodarować energią uzyskiwaną w 80-procentach z węgla, a więc drogą - mówi Sławomir Pastuszka .

Wysokość planowanej podwyżki nie jest jeszcze ostatecznie znana. Mówi się o bardzo wysokich podwyżkach rzędu przynajmniej 30-50 procent dla indywidualnych klientów i nawet 60-70-procentowych dla firm. Ministerstwo Energii zapowiada jednak, że nowa taryfa będzie wyższa dla gospodarstw domowych maksymalnie o 5 procent. Poza tym, planuje przygotowanie programu wsparcia dla gospodarstw domowych. Odbiorcy prądu, którzy rozliczają się w pierwszym przedziale podatkowym dostaliby rekompensatę, czyli nie ponieśliby ciężaru tej podwyżki.

O ile więcej możemy zapłacić za prąd?
Według Głównego Urzędu Statystycznego 36,8 procent gospodarstw domowych w Polsce składa się z 2,9 osoby, a średnia powierzchnia mieszkania wynosi 79,4 metra kwadratowego. Średnie zużycie prądu na jedną osobę w tym gospodarstwie wynosi 755,5 kWh, czyli 2266,5 kWh w ciągu roku dla całej rodziny.

Ile dokładnie płacimy za prąd zależy od tego, jaką mamy taryfę. Najpopularniejszą taryfą w Polsce jest G11. Jedna kilowatogodzina średnio kosztuje teraz 55 groszy. Przy takiej cenie przykładowa rodzina zapłaci rocznie za prąd 1246,57 złotych, czyli po około 208 złotych w sześciu ratach. Jeśli sprawdzi się najczarniejszy scenariusz, który głosi, że podwyżki prądu wyniosą 50 procent, oznaczać to będzie, że taka rodzina zapłaci o 623,29 złotych więcej w ciągu roku, czyli po około 311 złotych w sześciu ratach. Oznacza to, w porównaniu do sytuacji obecnej, rachunki wyższe co dwa miesiące o około 100 złotych.


POLECAMY RÓWNIEŻ:



Na te psy musisz mieć pozwolenie urzędnika! To groźne zwierzęta!


Prezenty dla dzieci na Mikołajki 2018. TOP 10



Rzadko widujesz te znaki drogowe. Lepiej przypomnij sobie, co oznaczają!



Najlepsze seriale 2018 roku. Jaki wybrać na wieczór? Zobacz najciekawsze




Śladami słynnych filmów i seriali - miejsca, które trzeba odwiedzić! [GALERIA]



Plastik i śmieci zalewają Ziemię? Zobacz niezwykłe zdjęcia z kosmosu