Biegacz Mateusz Gos to nadzieja i perełka polskiej lekkoatletyki. Mieszka i trenuje w Warce, reprezentuje RLTL ZTE Radom

Agnieszka Rudnicka
Agnieszka Rudnicka
Mateusz trzyma się zawsze czołówki - Halowe Mistrzostwa Polski w Toruniu (drugi z prawej, z numerem 1). Facebook/Mateusz Gos
Ma 19 lat, a regularnie trenuje biegowo dopiero 2,5 roku. Nie widzi świata poza swoją pasją, która pochłania go bez reszty. Zamiłowanie do sportu zaszczepił w nim ojciec - Andrzej Gos, który też biegał maratony.

Z Mateuszem można długo rozmawiać, bo to bardzo przyjazny młody człowiek. Jest tylko jeden problem. Nie ma innego tematu niż bieganie. Inny temat nie istnieje bądź, jeśli ukradkiem się w rozmowę wedrze, to i tak musi prowadzić na ten jeden, nieustępliwy i nadrzędny - bieganie.

19 - letni obecnie biegacz warecki żyje niepozornie, uczęszcza do szkoły średniej (trzecia klasa technikum), normalnie się odżywia, lubi pospać i jest aktywny fizycznie. Jedyny "mankament" jest taki, że ta aktywność, prócz wcześniej wymienionych rzeczy, zajmuje mu cały pozostały czas.

"Mati" jest nasz

Swoją przygodę z bieganiem rozpoczął na poważnie 2,5 roku temu, gdy poczuł, że jest mu z tym po prostu dobrze. Aby zająć sobie czas, przychodził na treningi prowadzone na wareckim stadionie przez Marcina Banacha. Były i są to nadal - zajęcia dla dzieci, polegające na gimnastyce, rozciąganiu i bieganiu. Mateusz pojawiał się co tydzień, lubił lekcje wychowania fizycznego w szkole, więc była to dodatkowa frajda. Na tych spotkaniach bywa do tej pory - w poniedziałki, tak z przyzwyczajenia, bo poziomem stanowczo odstaje od reszty osób w grupie.

Potem pojawiły się kolejne okazje. Wtorkowe treningi biegowe dla dorosłych, prowadzone przez Jacka Winiarczyka. Grupa amatorów, która jednak bardzo szybko się rozwija, zaszczepiła w nim pasję biegania na dłuższych dystansach, głównie w lesie. Mateusz błyskawicznie nabrał formy, na tyle wysokiej, aby sprawdzić swoje umiejętności i siły podczas wspólnej rywalizacji na zawodach. I wtedy się zaczęło...

- Pamiętam, jak na początku byłem zachłyśnięty bieganiem. Wychodziłem sam w teren 2, 3 razy w tygodniu i biegłem, ile sił w nogach. Byłem wtedy oszołomiony szybkim tempem - wspomina dziś Mateusz.

Mimo sukcesów, które błyskawicznie wyniosły go na piedestał, ciągle w miarę możliwości przychodzi na spotkania wareckich biegaczy. Jest niezwykłym kompanem biegowym zarówno dla 20, jak i 50 - latków, tak samo mocno "zakręconych" sportem.

Wyniki są oszałamiające

Bieganie po lesie, gimnastyka w szkole i na stadionie..., ale wciąż to nie było dla niego wystarczające. Poprzeczki błyskawicznie podnoszone w górę, przy tym baczna opieka ojca, Andrzeja Gosa, który doskonale rozumiał zapędy syna, gdyż sam jeszcze kilka lat temu biegał maratony. Tata wiedział, jak wytoczyć sportową drogę zapalonemu nastolatkowi, który właśnie odnalazł swoje właściwe miejsce w świecie.

Klub Sportowy Radomskie Ludowe Towarzystwo Lekkoatletyczne to był strzał w dziesiątkę. Tam od razu doceniono predyspozycje i wysokie ambicje młodego człowieka. Pod swoje skrzydła wziął go Artur Błasiński, niegdyś mistrz maratonu w Polsce. Rozpoczął się okres solidnej, mozolnej, niezwykle wyczerpującej pracy. Treningi siedem razy w tygodniu, czasami nawet dwa razy dziennie. Wolne dłuższe wybiegania tylko na deser, najczęściej w niedzielę. Na co dzień bardzo mocne treningi siłowe. Rano jakieś sześć kilometrów wolnego biegu, następnie kolejne po południu i dopiero trening właściwy - siła biegowa, skoki przez płotki, rozciąganie, skipy, bardzo szybkie rytmy...

Największy sukces? Doczekał się go już niebawem, bo po dwóch latach trenowania. W lutym 2021 r. osiągnął mistrzostwo - II miejsce na Halowych Mistrzostwach Polski w Toruniu - na dystansie 3000 metrów. "Mati" został wicemistrzem Polski!

Gdziekolwiek się pojawia...

To nie zawsze są zaplanowane zawody. Mateusz biega bez przerwy. Dwa razy w ciągu wakacji wyjeżdża na obozy sportowe - do Kozienic i do Zakopanego. Na pytanie, czy robi sobie przerwy od biegania w ciągu rodzinnych wyjazdów, mówi- tak, wyjeżdżam też na wakacje z rodziną. I wtedy także biegam.

Nie żałuje sobie udziału we wszystkich imprezach biegowych w swoim regionie, zdobywając tu najczęściej pierwsze miejsca. Wyjeżdżając z ojcem na weekendy w ciekawe miejsca Polski, zawsze " upoluje" tam jakiś wspólny bieg z rywalizacją - i powraca z pucharem. Dwa lata temu odwiedził z tatą oraz znajomym trenerem grupy Biegiem po Warce, Jackiem Winiarczykiem - cudowne miejsce w Izraelu - Eliat. Co roku odbywają się tam zawody na różnych dystansach- maratonie, półmaratonie i na 10 km. W żarze lejącym się z afrykańskiego nieba, Mati przebiegł sprintem 10 - kilometrową, piaszczystą trasę i prawdziwie zawojował świat - zajmując III miejsce open na podium, obok czarnoskórego biegacza.

Inne ważne osiągnięcia, torujące mu drogę do ogólnopolskich lokat - to rekord życiowy na 10 km w Przemyślu - czas 32: 41 ( rok 2020), półmaraton w Kraśniku, który pokonał ze średnim tempem 3:20 min/km ( czas 1:12!) oraz ostatni, nieoficjalny wprawdzie, ale niezwykły sukces, podczas wspólnego treningu w Biegu Nocnym w Warce - Mateusz przebiegł 10 - kilometrową leśną trasę w 32 minuty i 35 sekund, zajmując oczywiście I miejsce open.

Te śmiałe marzenia - zbliżają go do gwiazd

- Czy jesteś zmęczony? - Trochę - odpowiada nieśmiało. - Chciałbyś odpocząć od biegania? - Nie myślę o tym.
- O czym marzysz?...

To są same mistrzostwa! Najpierw w Polsce, potem w Europie, może dalej - na świecie. Te marzenia nie znają granic. Prowadzą go prosto do gwiazd. A te bliższe, prostsze, na teraz? - Chciałbym skończyć szkołę, mieć średnie wykształcenie. Jak się uda, może studia na AWF? - pyta sam siebie. Pewne jest tylko jedno. Będzie biegał, ile sił. Teraz aktywne przygotowania do Mistrzostw Polski na 5000 m w Piasecznie ( na początku czerwca). A jutro- wyjazd na obóz biegowy wraz z klubem - do Zakopanego. A potem bieganie, siedem dni na tydzień, czasem pomnożone przez dwa...

Recepta na dobrego biegacza?

Mateusz nie zażywa witamin ani osobliwych suplementów diety. Po mocnych wyczerpujących treningach musi pamiętać, aby zjeść coś pożywnego, od razu najlepiej banana lub energetycznego batona.

- Ważne jest to, aby spać 8 godzin. Inaczej jest się słabym i zmęczenie zbyt szybko się odzywa. Przed treningiem nie jem nic trzy godziny - ujawnia. Co z odpoczynkiem? Kiedy się regeneruje, przecież codzienne treningi w Warce bądź z klubem w Radomiu tak naprawdę nie mają końca?

- Czasem biegam wolniej, na przykład w niedzielę, dłuższe dystanse od około 18 do 25 km w spokojnym tempie 4:45 (!!!). Chyba bez komentarza. Młody, zapalony, zdeterminowany, zdyscyplinowany, z przeogromnym sercem, które bije tylko w jeden takt - biec najszybciej, choćby pod smagający deszczem i mrozem wiatr. Mateusz Gos z Warki to istna perełka naszej polskiej lekkoatletyki.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie