Czy trener Maciej Skorża dojrzał już do żeglugi także po wzburzonych wodach? To kluczowe pytanie dla Lecha [ANALIZA]

Adam Godlewski
Adam Godlewski
Maciej Skorża uchodził swego czasu za największą nadzieję w światku polskich trenerów i murowanego kandydata do posady selekcjonera reprezentacji Polski. Teraz w Lechu dostał w zasadzie ostatnią szansę, żeby udowodnić, iż nie były to opinie na wyrost. Czy dojrzał już do żeglugi także po wzburzonych wodach?
Maciej Skorża uchodził swego czasu za największą nadzieję w światku polskich trenerów i murowanego kandydata do posady selekcjonera reprezentacji Polski. Teraz w Lechu dostał w zasadzie ostatnią szansę, żeby udowodnić, iż nie były to opinie na wyrost. Czy dojrzał już do żeglugi także po wzburzonych wodach? fot. grzegorz dembinski/polska press
Najbardziej rozpędzonym zespołem PKO BP Ekstraklasy jest z pewnością Lech, który w poprzedni piątkowy wieczór – momentami – wręcz demolował Wisłę Kraków w tempie TGV. Czy Kolejorza stać na stabilizację formy na tak wysokim poziomie? Wydaje się, że główne zadanie, które obecnie ma do wykonania trener Lecha Maciej Skorża, to po prostu nie zepsuć tego, co udało się ostatnio zbudować. A kluczowe dla dalszego powodzenia lidera PKO BP Ekstraklasy pytanie brzmi: – Czy tym razem Skorża poradzi sobie z presją? I czy będzie potrafił właściwie reagować na kryzysy, które na dystansie całego sezonu z pewnością się pojawią?

PKO BP Ekstraklasa elitarna jest tylko z nazwy. Trudno nie narzekać na poziom, i nie sposób dopatrywać się jakości w każdym z 18 zespołów tych nadmiernie – i nie wiadomo, z jakiego powodu, skoro tendencje w Europie są odwrotne - rozbudowanych przez Zbigniewa Bońka rozgrywek. Na pewno jednak oszczędza kibicom takich „delicji” jak rozegrany w ubiegłą sobotę mecz Bayernu Monachium z Bochum, w którym Bawarczycy grali na zaciągniętym ręcznym hamulcu, a i tak wygrali 7:0. A spokojnie mogli w rozmiarach dwucyfrowych. Bo PKO Ekstraklasa jest znacznie bardziej wyrównana, i przez to zupełnie nieprzewidywalna. Na dziś właśnie to jest największą wartością naszej najwyższej ligi.

Primus inter pares jest jednak w tym momencie Lech, który w poprzedni piątkowy wieczór - momentami – wręcz demolował Wisłę Kraków w tempie TGV. Poznańska lokomotywa dodatkowo była napędzana w starciu z Białą Gwiazdą paliwem z trybun, jednak doping słusznej liczby kibiców nie od razu przełożył się na rozmach akcji Kolejorza. W pierwszej części oglądaliśmy typowy dla trenera Macieja Skorży (z lat minionych) zespół - zachowawczy, pilnujący przede wszystkim własnego przedpola, z mniejszym procentem posiadania piłki od rywala. Dopiero po zmianie stron, gdy drużyna z Wielkopolski złapała bezczelną pewność siebie przy prowadzeniu dwiema bramkami, był to produkt… nieskorżopodobny. Zupełnie! Efektowny, grający wysokim pressingiem i głównie do przodu; a przede wszystkim taki, któremu piłka nie przeszkadza. I taki, który chciałoby się oglądać jak najczęściej na polskich boiskach, nawet jeśli nie jest się fanem Kolejorza.

Kluczowe pytania w Lechu dotyczą szkoleniowca

Wydaje się zatem, że główne zadanie, które obecnie ma do wykonania trener Lecha, to po prostu nie zepsuć tego, co udało się ostatnio zbudować. Najpierw w spotkaniach z Pogonią i Rakowem, w których Kolejorz pokazał charakter oraz podczas brutalnej dla Wisły demonstracji siły. Zaś kluczowe dla dalszego powodzenia lidera PKO BP Ekstraklasy pytanie brzmi: - Czy tym razem Skorża poradzi sobie z presją? I czy będzie potrafił właściwie reagować na kryzysy, które na dystansie całego sezonu z pewnością się pojawią? Wydaje się bowiem, że o jakość w zespole właściciele poznańskiego klubu i pion sportowy z Bułgarskiej zadbali tak, jak od dawna im się nie zdarzyło. Zresztą szkoleniowiec także dołożył do tego własne pięć groszy, odbudowując Amarala w tempie nieoczekiwanym chyba nawet dla samego zawodnika....

W początkach szkoleniowej kariery Skorży najbardziej dosadnie ocenił go ówczesny właściciel najpierw Amiki Wronki, a później Lecha, Jacek Rutkowski. Mianowicie - co prawda kapitanem żeglugi wielkiej, ale wyłącznie na spokojnych wodach. Kiedy wiatr wieje umiarkowanie i w dobrym kierunku, trener Maciej nawiguje świetnie. Problemy pojawiają się natomiast nawet przy większym podmuchu, czy próbie ominięcia przypadkowo napotkanej mielizny. Problemy z gatunku tych, które, ograniczyły tego szkoleniowca zarówno w Poznaniu po ostatnim mistrzostwie wywalczonym w 2015 roku, i później w Pogoni.

Czy w wygranej może czaić się niebezpieczeństwo?

W tym kontekście - ostatnia pomeczowa wypowiedź Skorży z pewnością zastanawia. Zamiast chwytać byka za rogi, budować morale zespołu - ale przede wszystkim własną pewność siebie - trener Kolejorza był uprzejmy stwierdzić: „To, że wygraliśmy, to też jest pewne niebezpieczeństwo. Nie możemy za szybko uwierzyć, że jesteśmy już maszynką do wygrywania meczów…”. Kto miałby zatem w to uwierzyć, jeśli nie najlepiej w tym momencie grający i najbardziej rozpędzony zespół w lidze?! Aż trudno w tym momencie oprzeć się wrażeniu, że najlepiej dla Lecha byłoby, gdyby jego szkoleniowiec odpuścił sobie... udział w konferencjach, delegując tam asystenta. Boiskowe czyny prowadzonego przez niego zespołu wyglądają bowiem w ostatnim okresie ciekawiej - i to znacznie - niż zachowawcze pomeczowe słowa...

A istotne jest to o tyle, że tuż za plecami Kolejorza czai się Śląsk Jacka Magiery, który nie jest tak wycofany w wypowiedziach, choć miałby – a w zasadzie to ma - więcej ku powodów. I z pewnością zechce wyrównać stare (po)rachunki. Obaj trenerzy - poznali się w młodzieżówce Pawła Janasa, w której Skorża prowadził bank informacji, a Magic był kapitanem zespołu. I szybko nawiązali przyjacielskie relacje, mimo że Jacek wyśmiewał Maćka za rozpracowanie Franka Lamparda przed meczem kadry U-21 z Anglią. Wedle naszego „szpiega” pomocnik miał bowiem lewej nogi używać jedynie do wchodzenia do tramwaju. Tymczasem huknął nie do obrony właśnie tą kończyną już na początku meczu…

Czas wyrównać stare porachunki z Magicem...

Wyśmiewał oczywiście w żartach, z nieskrywaną sympatią, którą długo się darzyli. Poróżnili się, zdaje się, że mocno, dopiero (współ)pracując w Legii. A na finiszu poprzedniego sezonu konkurowali o przejęcie Śląska Wrocław, i zwycięsko z tej potyczki wyszedł Magiera. W tym momencie kibice Lecha oczywiście nie żałują, że Skorża przegrał tamten wyścig o posadę, bo dzięki temu mógł wrócić do Poznania. Gdzie na dziś sprawia wrażenie człowieka, który nie tylko potrafił wyciągnąć wnioski z ostatnich niepowodzeń, ale i znalazł klucz do zespołu Kolejorza… Najbliższa okazja, żeby Maciej mógł przekonać szefów Śląska, iż pomylili się dokonując wyboru w marcu nadarzy się już 2 października. Tyle że wówczas trzeba będzie rzucić na szalę wszystko, co najbardziej wartościowe w zespole. A zapewne - dodać jeszcze coś ekstra na odprawach. Aby efekt był tak dobry dla Lecha, jak w poprzedni weekend po przerwie w starciu z Wisłą. Nie zaś opowiadać, że w tak efektownym wygrywaniu może kryć się jakiekolwiek niebezpieczeństwo…

Pierwszy sprawdzian, czy Skorża nie przestraszył się rozpędu, do jakiego doprowadził Kolejorza już dziś – w starciu z Jagiellonią. Chętnie popatrzę i przekonam się, czy w minionych latach 49-letni szkoleniowiec nabrał drygu do żeglowania również po wzburzonych wodach…

Adam Godlewski

Jędrzejczyk wykreślona z rankingu UFC

Wideo

Materiał oryginalny: Czy trener Maciej Skorża dojrzał już do żeglugi także po wzburzonych wodach? To kluczowe pytanie dla Lecha [ANALIZA] - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie