Dariusz Mioduski: Sa Pinto nie ma w umowie, że musi zdobyć mistrzostwo, ale bez niego, musi liczyć się z konsekwencjami

Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
W 27. kolejce Lotto Ekstraklasy Legia Warszawa zagra na wyjeździe z Wisłą Kraków. Bartek Syta/Polska Press
W niedzielę Legia Warszawa zagra na wyjeździe z Wisłą Kraków (godz. 18, transmisja w Canal+ i TVP 2), której z trudnej sytuacji zimą pomógł wyjść były prezes stołecznego klubu Bogusław Leśnodorski. - Czy usiądziemy obok siebie? Nie wiem, czy on będzie. Ja jadę, ale pewnie usiądę obok prezesa Wisły Kraków - śmiał się obecny właściciel i prezes Legii Dariusz Mioduski.

Rywalizacji z dziewiątą drużyną Lotto Ekstraklasy nie obawia się, mimo wyprzedanych biletów na spotkanie oraz urazów Dominika Nagy’a i Marko Vesovicia.

- Pełne trybuny to superwiadomość. Chciałbym, by były one normą, a nie wyjątkiem. Swoją droga, w przypadku najbliższego spotkania nie jestem tym zdziwiony. Po pierwsze ze względu na sytuację, w jakiej znalazła się Wisła. Po drugie, że my przyjeżdżamy - stwierdził szef Legii. - Jeśli chodzi o kontuzje, nie będziemy mieli głębi na obu skrzydłach. Na szczęście urazy nie są tak poważne, jak początkowo się wydawało. Pewnie w jednym czy dwóch najbliższych meczach nie będziemy mogli na nich liczyć. To nas osłabia, ale i tak mamy piłkarzy, którzy mogą ich zastąpić.

Nagy i Vesović doznali kontuzji podczas meczów drużyn narodowych. Jednak ten drugi trenował w czwartek. Do zdrowia nie wrócił za to Radosław Majecki. Dalej więc zastępować go będzie Radosław Cierzniak. Na ławce rezerwowych powinien usiąść Arkadiusz Malarz, który kilka dni temu wrócił do pierwszej drużyny. Ponadto z gry wykluczony przez Komisję Ligi jest Cafu.

Mimo wszystko Legia nie powinna pozwolić sobie na kolejne straty punktów. Mistrzostwo Polski to jedyne, co może wygrać w tym sezonie. W połowie marca odpadła z Pucharu Polski. Mimo to trener Ricardo Sá Pinto nie ma ultimatum.

Dariusz Mioduski: W umowie z Ricardo Sa Pinto nie mamy zapisów, że w przypadku braku jednego czy drugiego to zostanie ona rozwiązana. Natomiast to jest Legia. Nie mamy luksusu, by czekać na wyniki kilka lat. Liczy się zdobywanie trofeów tu i teraz. Jeśli ich nie ma, trener musi liczyć się z konsekwencjami.

- Nie mamy w umowie zapisów, że w przypadku braku jednego czy drugiego to zostanie ona rozwiązana - tłumaczy Mioduski. - Natomiast to jest Legia. Nie mamy luksusu, by czekać na wyniki kilka lat. Liczy się zdobywanie trofeów tu i teraz. Jeśli ich nie ma, trener musi liczyć się z konsekwencjami. W mojej ocenie mamy na tyle silną drużynę, że powinniśmy zostać mistrzami. Choć jest możliwe, że tytułu z jakiegoś innego powodu nie zdobędziemy. Każdą sytuację będziemy analizować.

Na razie właściciel Legii trenera ocenia pozytywnie. - Wszyscy znamy i kochamy trenera Sá Pinto, prawda? - zaśmiał się Mioduski. - Są elementy trudniejsze i są też bardzo dobre. Mieliśmy siedem punktów straty do Lechii Gdańsk, teraz dwa, więc idziemy w dobrym kierunku. Co ważne, piłkarze są dobrze przygotowani fizycznie i mamy bardzo mało kontuzji. Natomiast chcielibyśmy, żeby zwłaszcza w ofensywie gra wyglądała lepiej. Mamy bardzo dobrych i kreatywnych piłkarzy, którzy mogą to robić. Mam nadzieję, że tak będzie.

Legia przed 27. kolejką Lotto Ekstraklasy jest druga, za Lechią Gdańsk. - Gra bardzo pragmatycznie i punktuje. Nie będzie łatwo ją doścignąć, ale jestem optymistą. Po pierwsze musimy wygrywać, a z tym różnie bywało. Jednak mamy tylko dwa punkty straty, a pod koniec sezonu to my zwykle lepiej sobie radzimy z presją. Wiemy, jak wygrywać w kluczowych meczach - podkreślił Mioduski, który z uśmiechem podszedł za to do informacji portugalskiego dziennika „A Bola”, jakoby Legia miała zamiar aktywować klauzulę za wypożyczonego ze Sportingu Lizbona Iuriego Medeirosa. Wynosi ona... sześć mln euro.

- Mam nadzieję, że Medeiros strzeli dwa lub trzy gole w niedzielę i wtedy naprawdę będziemy musieli się zastanawiać nad jego wykupem - odparł pół żartem, pół serio Mioduski.

Mało brakowało, a zimą Wisła zostałby zdegradowana. Bogusław Leśnodorski doradzał, jak wyjść z dołka. Wśród ratowników (też pod względem finansów) był Jakub Błaszczykowski. Z nim w składzie zespół trzy razy wygrał i tyle samo razy przegrał. Mioduski zapytany, czy jest piłkarz takiego formatu, jak reprezentant Polski, którego chciałby w Legii, bez wahania odparł, że to Robert Lewandowski.

Dariusz Mioduski: Chciałbym, żeby do Legii przyszedł Robert Lewandowski. Jak zdecyduje się wrócić do Polski i mieszkać tutaj, moglibyśmy rozmawiać, w innym przypadku to nierealne. Ale taki model jest bardzo pożądany. Najlepsi polscy zawodnicy, którzy wracają, mogliby dawać argumenty nie tylko sportowe

- Jak zdecyduje się wrócić do Polski i mieszkać tutaj, moglibyśmy rozmawiać, w innym przypadku to nierealne. Ale taki model jest bardzo pożądany. Najlepsi polscy zawodnicy, którzy wracają, mogliby dawać argumenty nie tylko sportowe - tłumaczył szef Legii przy okazji prezentacji ośrodka treningowego stołecznego klubu.

Legia Training Center powstanie w Urszulinie koło Ksią-żenic (gmina Grodzisk Mazowiecki). Budowa ruszy w kwietniu. W klubie chcą, by w lipcu 2020 r. można było już tam pracować i trenować. To ma być drugi dom, w którym najwięcej czasu będą spędzać pierwsza i druga drużyna Legii oraz najstarsze roczniki Akademii. Inwestycja przekroczy 80 mln zł. W tym 11 mln zł dotacji z Ministerstwa Sportu i Turystyki. Pozostałe środki to finansowanie z Banku Gospodarstwa Krajowego i dotacja z Ministerstwa Rozwoju.

- Obecnie na funkcjonowanie Akademii przeznaczamy 10-11 mln zł. Na Legia Training Center będzie to ładnych kilka milionów więcej. Ale mam nadzieję, że nasze przychody wkrótce wzrosną. Tak czy inaczej na funkcjonowanie tego przeznaczamy 15-20 proc. budżetu - wyjaśnił Mioduski.

Wideo

Materiał oryginalny: Dariusz Mioduski: Sa Pinto nie ma w umowie, że musi zdobyć mistrzostwo, ale bez niego, musi liczyć się z konsekwencjami - Sportowy24

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Marvyn Cox
Mioduski bujaj się. Takiego wała a nie mistrzostwo i puchar. Od lat podkupujecie całą ligę a niczego w zamian w postaci wyników w europie jej nie dajecie. Piłkarze się marnują i odchodzą na wypożyczenia. Legoa to wirus naszej ligi. Im każdy szybciej to zrozumie tym lepiej dla wszystkich.
d
delegat piłki kopanej
To że Legia jest niby silna to już próbuje się wmówić całej lidze od kilku lat. Niestety rzeczywistość w europejskich pucharach pokazuje Legi swoje miejsce w szeregu. Jeśli zdobędą mistrza czysto sportowo ok. Ale jak słyszę jak zespół ze stolicy od początku sezonu jest stawiany w roli faworyta do tytułu rzygać się chce.
t
to
pieszczoch PZPN , który zrobi wszystko , a właściwie już robi żeby była mistrzem
w
wypełnia
skutecznie ambasada Legii zwana PZPN - em
Dodaj ogłoszenie