Gołębie z Radomia latają w europejskich maratonach

Redakcja
Henryk Pysiak prezentuje jednego ze swoich najlepszych ptaków. Samiczce gołębia pocztowego podróż z Paryża zajęła trochę ponad 40 godzin. Łukasz Wójcik
- Każdy z nas musi być trenerem, psychologiem, weterynarzem i meteorologiem. Prawie w ogóle nie możemy sobie pozwolić na wyjazd urlopowy, ale nikt nie żałuje - mówi Marek Stanik, skarbnik radomskiego oddziału Polskiego Związku Hodowców Gołębi Pocztowych. Ostatnio radomskie ptaki świetnie sobie radzą w europejskich maratonach przelotowych.
Gołębie mają opaski z chipami, pozwalające co do sekundy zmierzyć czas lotu.
Gołębie mają opaski z chipami, pozwalające co do sekundy zmierzyć czas lotu.

Gołębie mają opaski z chipami, pozwalające co do sekundy zmierzyć czas lotu.

Radomski oddział liczy 147 członków. - Są wśród nas księża, lekarze, biznesmeni, nauczyciele. Właściwie cały przekrój społeczny - mówi Zygmunt Łyżwa, prezes radomskiego oddziału, były strażak zawodowy. Pupilami hodowców jest w sumie kilka tysięcy wyczynowych gołębi.

- Kiedyś pomyślałem sobie, że ja właściwie nigdzie nie wyjeżdżam, a nawet nie mogę się zwyczajnie napić wódki jak inni. Mam gołębnik w innym miejscu niż mieszkam, więc codziennie muszę nakarmić gołębie, wypuścić je na loty, zadbać o wszystko - mówi Marek Stanik, skarbnik związku.

Hodowcy gołębi to ludzie, którzy rozwijają swoją pasję przez dziesiątki lat, nie brakuje takich, którzy kultywują swoją tradycję z pokolenia na pokolenie. Niektórzy zaczynali od białych gołębi, by przejść na wyższy stopień wtajemniczenia, czyli hodowlę prawdziwych wyczynowców lotników - gołębi pocztowych. Wielu ma gołębie najwyższej klasy, potomków gołębi pochodzących z najlepszych hodowli gołębiarzy belgijskich, bo w tym kraju wyhodowano najlepsze rasy, odmiany ptaków.

- Mamy swój sztandar, co roku zaczynamy sezon mszą świętą. A po mszy zbieramy się, aby pogadać. Czy są jakieś inne tematy niż gołębie ? Raczej to się nie zdarza - mówi Zygmunt Łyżwa.

PTAKI I KOMPUTERY

Ambicją każdego hodowcy jest wyhodowanie rodzin ptaków latających szybciej, wyżej, lepiej orientujących się w terenie niż ptaki innego hodowcy.

Całkiem niedawno porównywanie możliwości gołębi stało się tak samo wymierne jak sportowa rywalizacja ludzi. Zawody gołębiarskie polegają na tym, że ptaki wypuszczane są z klatek z dala od swoich gołębników. Każdy gołębnik ma wyliczone - z dokładnością do centymetrów - swoje współrzędne na mapie świata. Ptakom zakłada się z kolei na nogi obrączki z chipami.

Pozwala to z dokładnością do jednej sekundy zarejestrować urządzeniem elektronicznym przylot ptaka do gołębnika. Komputer przelicza kilometry, minuty i sekundy na punkty.

Każdy gołąb ma też opaską z numerem oraz danymi identyfikującymi hodowcy wraz z telefonem. Pozwala to odzyskać ptaka, gdy ten zagubi się, albo ustalić miejsce jego śmierci.

Ale to dopiero początek elektronicznej rewolucji w gołębiarstwie. Na zachodzie testowane są już urządzenia elektroniczne, które pozwolą dokładnie odtworzyć na mapie trasę lotu gołębi, poznać wiele innych parametrów lotu, wpływu warunków atmosferycznych na lot - wiatru, deszczu.

Radomscy hodowcy uczestniczą w najpoważniejszych maratonach. Wypuszczali swoich pupilków w Ostendzie w Belgii, w Hanowerze oraz ostatnio w Paryżu.

W tym ostatnim maratonie wystartowało 64 gołębi 15 radomskich hodowców. Najszybsze radomskie gołębie dotarły do domu już nazajutrz, co jest dużym wyczynem uwzględniając, że ptaki nie lecą w linii prostej, ale szukają odpowiednich przychylnych wiatrów, które nieraz mogą zanieść ich za trudne do pokonania góry. - Nie można wykluczyć, że niektóre z ptaków mogły mieć do pokonania Alpy, albo Tatry. W takich przypadkach tylko najbardziej zdesperowane ptaki lecą przez góry, inne je omijają - mówi Henryk Pysiak, hodowca z podradomskiego Nieczatowa.

LOTY "BEZ MAPY"

Marek Stanik zdecydował się wypuścić swoje ptaki w dwóch maratonach jeden po drugim. Najpierw gołębie wróciły do domu z pod Hanoweru, a za kilka dni zostały zawiezione i wypuszczone w Paryżu. Z 10 gołębi wróciło w dobrym czasie 6 ptaków, ale pozostałe mogą jeszcze przylecieć. Zdarza się, że gołąb wraca do gołębnika nawet po 10 latach.

Były dramatyczne sytuacje. Jeden z gołębi został zaatakowany przez jastrzębia pod Kaliszem. Zabrakło więc tylko 200 kilometrów. Inny ptak wylądował w stawie pod Starachowicami i nie miał już siły wzbić się w powietrze. Został przywieziony do radomskiego hodowcy przez przypadkowego znalazcę ptaka.
Skąd gołąb wie, gdzie ma lecieć ? Co gołębiarz to inna teoria. W pewnej odległości od gołębnika ptaki zapamiętują dokładnie topografię terenu, na dłuższych odległościach wykorzystują instynkt i wyczucie pola magnetycznego ziemi.

- Najnowszy teorie, potwierdzone badaniami mówią, że gołębie pocztowe kierują się zmysłem orientacyjnym. Głowa służy do pomocy, a cały system odbierający promienie ultrafioletowe jest w dziobie - mówi Zygmunt Łyżwa. - Ale anglicy wymyślili, że na ich terenie gołębie kierują się dźwiękiem fal morskich uderzających o plażę - dodaje Marek Stanik.

TERAZ Z BARCELONY DO RADOMIA

Gołąb może żyć nawet 20 lat, ale wyczynowi lotnicy wystawiane są do zawodów przez 5-6 lat. Ptaki latają z szybkości 60-100 kilometrów na godzinę, w zależności od kierunku wiatru. Jeśli muszą lecieć pod wiatr wybierają trasę nad zabudowaniami, gdy z wiatrem - szukają najlepszych prądów powietrznych - nawet na wysokości kilometra. Wtedy z ziemi widać ptaka jak główkę szpilki. Gołębie mają coś w rodzaju pamięci genetycznej. Znacznie większa gwarancja powrotu gołębia jest wtedy, gdy w gołębniku, w którym się wykluł mieszkał też jego dziadek, pradziadek.

Przygotowanie gołębia do wyczynowych lotów to cała rozległa wiedza, zazdrośnie strzeżona przez każdego hodowcę. Każdy z gołębiarzy ma swoje receptury przygotowywania pożywienia, odżywek. - Gdy gołąb będzie leciał pod wiatr musi mieć dużo w sobie energii. Potrzebne są elektrolity, witaminy. Jeśli ma lecieć z wiatrem powinien być jak najlżejszy - wyjaśnia Henryk Pysiak.

Hodowcy sprowadzają z zagranicy gotowe mieszanki odżywcze, gdzie nierzadko wśród pospolitych nasion są też takie, które sprowadza się z odległych zakątków ziemi. Najważniejsze są własne wyroby. - Czego my nie dodajemy do produkcji pożywienia ? Używa się jogurtów naturalnych, siarę od krowy, propolisy, ocet winny, oregano, aloes, pyłek kwiatowy - mówi Henryk Pysiak. Sam opracował mieszkankę energetyczną zrobioną z…wódki, czosnku i innych składników.

Najlepsze radomskie gołębie nie świadome niczego już przygotowywane są do następnego maratonu. Jego trasa będzie wiodła z Barcelony do ich gołębników w Radomiu.

Marek Stanik, skarbnik radomskiego związku hodowców hoduje gołębie "od zawsze”, ma w swoim gołębniku ponad 100 doborowych "ptasich
Marek Stanik, skarbnik radomskiego związku hodowców hoduje gołębie "od zawsze”, ma w swoim gołębniku ponad 100 doborowych "ptasich zawodników”.

Marek Stanik, skarbnik radomskiego związku hodowców hoduje gołębie "od zawsze", ma w swoim gołębniku ponad 100 doborowych "ptasich zawodników".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie