Hydrotruck walczył w Lublinie, ale górą ostatecznie gospodarze

Sylwester Szymczak
Sylwester Szymczak
Hydrotruck przegrał z Lublinie
Hydrotruck przegrał z Lublinie Sylwester Szymczak
Koszykarze Hydrotrucku Radom doznali 16 porażki w tym sezonie. Przegrali na wyjeździe z Pszczółką Startem Lublin. Radomska drużyna grała ambitnie, próbowała, ale popełniła więcej błędów i była mniej skuteczna od przeciwnika.

Pszczółka Start Lublin - Hydrotruck Radom 86:78 (29:19, 17:16, 20:22, 20:21)

Start: Frank 24 (6), Łączyński 10 (2), Borowski 7, Szymański 0, Laksa 21 (3), Dzimba 9, Davis 5, Jeszke 2, Pelczar 9, Obarek 0, Pszczoła 0.

Hydrotruck: Hinds 24 (3), Stumbris 11 (2), Ostojić 10 (2), Griffin 15 (2), Zygzuła 8 (1) Prahl 4, Piechowicz 2, Wall 2, Leewandowski 2.

Od nieudanych akcji i niewykorzystanych okazji rozpoczęli ten mecz gracze Hydrotrucku. Po trzech minutach gospodarze prowadzili już 8:2, ale za moment było już 8:7. Gra Hydrotrucka nie była zła w tym fragmencie. Zespół próbował szybkiej kontry po przechwytach, ale brakowało skuteczności. Lublinianie trafili cztery trójki i kończyli pierwszą kwartę różnicą 10 oczek. Nasz zespół miał spory problem z trafianiem trójek. Tylko do przerwy w tym elemencie trafili trzykrotnie na 13 prób. Przed przerwą ciężar gry na swoje barki wziął najlepszy w radomskiej ekipie Jabarie Hinds i po kilku jego trafieniach zrobiło się 33:28. Końcówka drugiej kwarty to również szereg błędów gości, po których Pszczółka schodziła do szatni przy wyniku 46:35.

Szybko po przerwie Start powiększył przewagę (51:35), ale Hydrotruck nie poddał się i poprawił obronę, trafiając też przy tym kilka ważnych rzutów. Zrobiło się 60:52, a trener Startu David Dedek miał sporo pretensji do swoich podopiecznych, że zbyt szybko zaczęli lekceważyć rywala, grali nonszalancko. Za moment było już 60:55 po trójce Hindsa. Szkoda trochę zaprzepaszczonych okazji, bo była szansa, aby radomianie doprowadzili do remisu. Zaczynali ostatnią cześć meczu ze stratą dziewięciu punktów do gospodarzy. Po kilku próbach wreszcie z dystansu trafił Dayon Griffin, ale szybko odpowiedział Kamil Łączyński, były gracz radomskiej Rosy. Gospodarze zaliczyli "run" 9:0, zrobiło się 75:60 i było już praktycznie po meczu.
Były dobre fragment w grze zespołu trenera Roberta Witki, ale na obecną chwilę Start jest dla Hydrotrucku zbyt mocny.

Mimo porażki Hydrotruck jest przedostatni w tabeli i ma jeden punkt przewagi nad Polpharmą Starogard Gdański. W piątek, 15 stycznia radomska drużyna ponownie zagra na wyjeździe. Tym razem w Bydgoszczy zmierzy się z tamtejszą Astorią.

Paulo Sousa nowym trenerem polskiej kadry

Wideo

Dodaj ogłoszenie