Jako nastolatek walczył o Polskę. Dziś nie ma nawet... praw kombatanta

Janusz Petz; petz@echodnia.euZaktualizowano 
Sergiusz Papliński pokazuje zdjęcie, które zrobiono mu w lecie 1944 roku. Łukasz Wójcik
Nieznany epizod z ubeckiego więzienia, czyli opowieść Sergiusza Paplińskiego, żołnierza ze zgrupowania Antoniego Hedy "Szarego".
Zdjęcie z czasów okupacyjnych. Na pierwszym planie Sergiusz Papliński pseudonim „Kawka”. archiwum prywatne

Zdjęcie z czasów okupacyjnych. Na pierwszym planie Sergiusz Papliński pseudonim "Kawka".
(fot. archiwum prywatne)

W maju 1945 roku grupa więźniów ubeckiego więzienia w Radomiu dokonała próby wydostania się z katowni. Okoliczności tego nieznanego epizodu historycznego zdradza mieszkający w Londynie Sergiusz Papliński, pseudonim "Kawka". O tamtych zdarzeniach nie wiedzą nic ani historycy, ani radomscy kombatanci.

Zaczęło się od terminu tegorocznych obchodów rocznicy rozbicia ubeckiego więzienia w Radomiu. Z perspektywy Londynu wyszedł taki mały zgrzyt, bo radomski oddział Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej zarządził uroczystości w piątek, 7 września.

- Nie wiem po co fałszuje się i przeinacza historię. To ważne. Nikt nie obchodzi rocznicy wybuchu wojny 3 września tylko 1 września, rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego jest 1 sierpnia, a nie 4 sierpnia - mówi Sergiusz Papliński, pseudonim "Kawka", jeden z ostatnich żyjących żołnierzy zgrupowania Antoniego Hedy "Szarego" i jeden z ostatnich żyjących osób uwolnionych 9 września 1945 roku z więzienia w Radomiu. Nie mógł zapomnieć tej daty, bo to dzień jego imienin i urodzin.

MIĘDZY NAMI KOMBATANTAMI

Choć jest radomianinem z urodzenia, niespecjalnie znajduje wspólny język kolegami kombatantami działającymi w radomskim związku żołnierzy Armii Krajowej.

- To są ludzie, którzy działali gdzieś w innych regionach kraju, bądź są za młodzi, by mogli coś w czasie wojny widzieć, albo robić - mówi Sergiusz Papliński. Utrzymuje za to stałe kontakty z żyjącymi jeszcze kombatantami Armii Krajowej mieszkającymi w Anglii.

Ireneusz Kobrzycki, Radomianin zaprzyjaźniony z Paplińskim twierdzi, że parę razy zabiegał, aby przy okazji uroczystości rocznicowych w Radomiu choć raz wspomnieć o mieszkającym w Londynie kombatancie. Jak twierdzi bezskutecznie. Nie znajdowano miejsca na to w scenariuszu.

- Próbowano skonfrontować Sergiusza z partyzantem, który rzekomo brał udział w akcji odbicia
więźniów. Nie poznali się, bo nie mogli. Okazało się, że tamten był tylko w zabezpieczeniu - opowiada Ireneusz Kobrzycki.

- Powód organizacji uroczystości 7 września jest jeden. 9 wypada w niedzielę, w piątek może przyjść trochę młodzieży. Przecież my nie robimy tego dla siebie, ale dla młodych ludzi, chcemy by oni też pamiętali - mówi Leon Etwert, prezes radomskiego oddziału Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

Sergiusz Papliński zgromadził w swoim archiwum pokaźną kolekcję zdjęć z wojennych czasów. Ma też
zdjęcia z prywatnych spotkań z Antonim Hedą "Szarym". Jego udział w wojennych i powojennych epizodach został opisany między innymi przez Jana Jurka w książce "Z kart okupacyjnego życiorysu "Sępa".

- Niby nikt nie kwestionuje zasług Sergiusza, ale gdy próbował zainteresować radomskich historyków z Instytutu Pamięci Narodowej nieznanymi epizodami z wojny, uzupełnić wiedzę historyczną, wręczono mu książkę ze wspomnieniami Antoniego Hedy. Nie było z ich strony żadnego zapału - mówi Ireneusz Kobrzycki.

Z Sergiuszem Paplińskim poznał się w Londynie. Drążył w różnych źródłach szukając śladów z tamtych lat. Zabiegał, aby specjalnie uhonorować w Radomiu człowieka, który był żołnierzem legendarnego oddziału "Szarego", więźniem ubeckiej katowni, wreszcie bojownikiem oddziału organizacji Wolność i Niezawisłość.

ZNIKASZ Z RADOMIA

- To był przypadek. Na jesieni 1943 roku jako świeżo upieczony uczeń gimnazjum mechanicznego zostałem skierowany na praktyki do Fabryki Broni. Wszystkich robotników dokładnie rewidowano, ale uczniów nie. Jeden z mistrzów podsuwał mi do wyniesienia z zakładu jakieś części. Zostawiałem je w umówionym miejscu w Parku Kościuszki - opowiada Sergiusz Papliński.

Pewnego dnia jego przełożony - członek podziemnej organizacji - powiedział mu tylko kilka zdań: "Uciekasz z Radomia. Masz tu adres." Na piechotę trafił do jednej z wsi pod Szydłowcem. Ukrywał się w jednym z domów, aż wreszcie ktoś skierował go do lasu. Miał wtedy 16 lat.

- Kogo nam tu przysyłają. Szkoda, że jeszcze nie dają do tego śliniaczków i butelek z mlekiem - miał powiedzieć - jak przypomina sobie Papliński - Antoni Heda "Szary".

Choć był jednym z najmłodszych żołnierzy w oddziale posyłano go do najniebezpieczniejszych zadań. Jak pamięta wraz z jednym żołnierzem - "cichociemnym" podkładał ładunek wybuchowy pod drzwiami więzienia w Końskich, które partyzanci rozbili. Uczestniczył w akcjach podkładania ładunków pod torami kolejowymi.

Na początku 1945 roku, już po wyzwoleniu, Antoni Heda zjawił się w Radomiu. Za obstawę miał trzech partyzantów - Szczodrego, Sępa i Kawkę. - W trójkę zatrzymaliśmy się u mojej mamy. Nie widziałem się z rodziną tyle czasu. Niestety w nocy zastukał do drzwi Urząd Bezpieczeństwa - opowiada Papliński.

W WIĘZIENIU

Okoliczności tamtych zdarzeń, które miały miejsce w kamienicy przy dzisiejszej ulicy 25 czerwca 13, opisuje w swojej książce Jan Jurek "Sęp". Drzwi otworzył Kawka. - Tak mam broń. Pistolet walther. Po to jestem w Radomiu. Chciałem się ujawnić i zdać broń. Mam jeszcze pistolet maszynowy schowany za miastem - powiedział do funkcjonariuszki bezpieki. Zabrano go do ciężarówki. Pojechali szukać broni za miasto. Nigdzie jej tam nie było. - To był tylko pretekst, aby wywieźć ich w pole. W pokoju w mieszkaniu, do którego weszli ubowcy, z odbezpieczonymi karabinami siedzieli Szczodry i Sęp. Ubecy nie zajrzeli tam. Byłaby rzeź - opowiada Papliński.

Zamknięto go w więzieniu w Radomiu. Trafili tam zresztą później zatrzymani w innych okolicznościach Sęp i Szczodry. Ten ostatni w pewnym momencie znalazł się w tej samej celi co Kawka. Papliński nie pamięta nazwiska rotmistrza, który był współtowarzyszem niedoli, czwarty mieszkaniec celi to major "Kumorek".

To był 13 maja 1945 roku. - Plan mieliśmy taki, aby wydostać się z celi, sforsować kratę oddzielającą więzienie od kilku mieszkań ubeków, zdobyć broń i wydostać się na miasto - mówi Papliński. Jeden z więźniów - Kawka nie pamięta który - poprosił o możliwość wyjścia do ubikacji. Strażnik otworzył drzwi. - Ktoś wciągnął go do celi. Rzuciliśmy się na niego wszyscy. Zaczęliśmy otwierać po kolei drzwi i uwalniać kolegów. Niestety strażnicy zorientowali się. Zaczęli strzelać seriami po korytarzu. Wszyscy uciekli do cel - tak zapamiętał zdarzenia Sergiusz Papliński.

NA WOLNOŚCI

Trafił na wiele tygodni do karceru. Do dziś pamięta razy otrzymane od ubeków, wilgoć w celi. 9 września 1945 roku oddziały pod dowództwem Stefana Bembińskiego "Harnasia" na pół godziny opanowały Radom, zdobyły więzienie i uwolniły aresztowanych, w większości swoich okupacyjnych kolegów.

Tę historię znamy już z podręczników. Sergiusz Papliński trafił do lasu, potem na Pomorze, gdzie działał w organizacji Wolność i Niezawisłość. Gdy wokół oddziałów podziemia zaczął zaciskać się krąg bezpieki trzeba było uciekać z Polski. W 1946 roku specjalnym kanałem przerzutowym zorganizowanym przez Wolność i Niezawisłość dostał się do amerykańskiej strefy okupacyjnej w Berlinie. Potem był obóz dla polskich żołnierzy w Niemczech, aż wreszcie Anglia. Pierwszy raz przyjechał do Polski w 1966 roku - na pogrzeb matki.

- Pewnie, że to powinno być wszystko zbadane przez historyków, ale powiem szczerze, że nie natknąłem się na żadne informacje o próbie samouwolnienia się więźniów w Radomiu. Teraz chcemy przede wszystkim pomóc panu Paplińskiemu w uzyskaniu uprawnień i świadczeń kombatanckich. Musi dostarczyć dokumenty. Czekamy - mówi Leon Etwert.

- Nie wiem czy się doczekają. Sergiusz specjalnie nie zabiega o honory, ma z czego żyć. Ma swoje środowisko kombatanckie w Londynie. Tylko, że zwykła przyzwoitość nakazywałaby specjalnie uhonorować tego człowieka. W końcu jest już niewielu żyjących jeszcze Radomian tak zasłużonych - przekonuje Ireneusz Kobrzycki.

Zobacz film o Sergiuszu Paplińskim

Wideo

Materiał oryginalny: Jako nastolatek walczył o Polskę. Dziś nie ma nawet... praw kombatanta - Echo Dnia Radomskie

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
W
WSTYD

no ładnie polska traktuje zasłużonych dla kraju obywateli dobrze że o tym piszecie , ale czemu i wy chcecie żerować na takich osobach dajac artykuł o jego sytuacji w wersji premium. Droga redakcjo to WSTYD i wy macie pelnic rolę żetelnego medium informacyjnego ??? przecież to czysty pokaz skąpstwa i checi zarobku

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3