Kasia Glinka: Łyżwiarstwo to przygoda

Karolina ChlewińskaZaktualizowano 
Kasia Glinka przygotowuje się właśnie do show „Gwiazdy tańczą na lodzie”.
Kasia Glinka przygotowuje się właśnie do show „Gwiazdy tańczą na lodzie”. A. Szczukiewicz
Od września będziemy oglądać Kasię w nowym serialu Ilony Łepkowskiej oraz w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie".

* Co zdecydowało, że zgodziłaś się na udział w programie "Gwiazdy tańczą na lodzie"

- Zgodziłam się, bo uwielbiam każdy rodzaj ruchu. Sport sprawiał mi zawsze ogromną radość. Sądzę, że ten program będzie dla mnie prawdziwym wyzwaniem i dzięki niemu będę mogła zdobyć kolejne doświadczenie, tym razem w łyżwiarstwie figurowym. Bardzo się z tego cieszę.

* Lubisz łyżwiarstwo figurowe?

- W dzieciństwie razem z rodzicami zawsze oglądałam zimowe zawody łyżwiarskie emitowane w telewizji. Mistrzostwa w jeździe figurowej na łyżwach jeszcze kilka lat temu przyciągały przed telewizory tłumy Polaków. Oczywiście sama też jako mała dziewczynka jeździłam na łyżwach, ale nie była to jazda na prawdziwym zawodowym poziomie.

* Jak przebiegają treningi?

- Mam już pierwsze siniaki. Naprawdę ostro się przygotowujemy. Na obecnym etapie oswajamy się z lodowiskiem i łyżwami tak, by pewnie się poczuć na lodzie. Ćwiczymy utrzymywanie prawidłowej postawy i równowagi, z którą czasem naprawdę bywa różnie. Co prawda jeszcze nie umiem ani podwójnego Axla, ani potrójnego Salchofa, ale myślę, że wszystko przede mną. (śmiech)

* Siniaki nie zniechęcają cię do dalszych ćwiczeń i do łyżwiarstwa?

- Łyżwiarstwo to naprawdę fajna przygoda, która coraz bardziej zaczyna mnie wciągać. Zresztą, zawsze chciałam nauczyć się dobrze jeździć na łyżwach, więc korzystam z okazji i... uczę się.

* Myślisz, że program "Gwiazdy tańczą na lodzie" spodoba się widzom?

- Jazda figurowa na łyżwach jest sportem bardzo atrakcyjnym wizualnie i w dodatku o wiele trudniejszym do opanowania niż "zwykły" taniec. Myślę, że na pewno zapowiada się bardzo ciekawy i efektowny program, który może konkurować z "Tańcem z gwiazdami". Sądzę, że wiele osób będzie chciało się przekonać, jak znane osoby poradzą sobie na lodzie. Mam też nadzieję, że dzięki temu programowi znów powróci w naszym kraju moda na łyżwiarstwo. Bo przecież to bardzo piękny i widowiskowy sport, o którym ostatnio chyba trochę zapomnieliśmy.

* We wrześniu zobaczymy cię też w serialu "Barwy szczęścia" Ilony
Łepkowskiej.

- Praca z panią Iloną Łepkowską jest dla mnie wyróżnieniem. To prawdziwa profesjonalistka, która zawsze trafia w gusta widzów. Doskonale wie, co ich ciekawi i jakich bohaterów polubią.

* A ty polubiłaś już swoją bohaterkę, Kasię?

- Coraz bardziej się z nią zaprzyjaźniam i zżywam. Cieszę się, że jest miła i w dodatku ma charakter. Mam nadzieję, że widzowie też ją polubią, a mnie uda się ją tak poprowadzić, by nie była mdławą i nudną jak flaki z olejem dziewczyną, która potrafi się tylko ładnie uśmiechać.

* Jesteś do niej choć trochę podobna?

- Na pewno mamy podobny temperament. Obie jesteśmy też kobietami, które uparcie dążą do obranego przez siebie celu. W serialu ojciec Kasi wypowiada do jej mamy takie zdanie: "Jak Kaśka się na coś uprze, to nie jesteśmy w stanie nic zrobić." Pamiętam identyczne rozmowy moich rodziców o mnie.

* Udział w tego typu serialu niesie za sobą ogromną popularność.

- W ogóle o tym nie myślę. Skupiam się po prostu na pracy, na tym, by dać z siebie jak najwięcej.

* Ilona Łepkowska powiedziała, że jeśli "Barwy szczęścia" odniosą sukces, pójdzie boso do Częstochowy.

- Nam też to obiecała (śmiech). Dzisiaj konkurencja na rynku jest naprawdę ogromna, coraz trudniej przebić się, zaistnieć. Ciągle powstają nowe seriale i to seriale na wysokim poziomie. We wrześniu do emisji wejdzie - oprócz "Barw szczęścia" - jeszcze kilka innych produkcji... Jeśli w kontekście takiej sytuacji nasz serial podbije serca widzów, to będzie to naprawdę ogromny sukces.

* Kilka lat temu odniosłaś sukces - wygrałaś konkurs "Z Ciemna do Cannes" i wyjechałaś na wielki festiwal filmowy.

- Bardzo przyjemnie było znaleźć się w Cannes. Już samo przejście po czerwonym dywanie daje niesamowite przeżycia. Ten festiwal to naprawdę wielkie święto kina. Tam ma się poczucie, że kino to jedna z najważniejszych dziedzin sztuki, że istnieją wspaniali reżyserzy i dobre filmy. Z drugiej strony odczuwałam wtedy również wielki smutek, że polska kinematografia tak rzadko jest obecna na światowych ekranach. Najważniejsze jednak, że wróciłam z Cannes z wiarą, że dobre kino nie umarło i że praca aktora ma sens.

* Nigdy w to nie zwątpiłaś?

- Czasem zastanawiam się, czy naprawdę warto w to wszystko tak mocno się angażować i czekać, czekać, czekać na kolejną propozycję. Jeśli pokocha się aktorstwo, to bardzo trudno jest się później z niego wycofać. Kiedyś, gdy nie miałam propozycji, wmawiałam sobie, że mogę wykonywać zupełnie inny zawód, po czym biegłam do... teatru, żeby oglądać kolegów. Nie mogłam usiedzieć na miejscu, bo tak mocno chciałam znaleźć się z nimi na scenie. Aktorstwo to nie tylko zawód. Dla mnie to także pasja i ogromna radość. A z pasji i radości nie wolno rezygnować!

* Ostatnio pracujesz bardzo intensywnie. Miałaś czas, by pojechać gdzieś na wakacje?

- Udało mi się wygospodarować miesiąc wolnego. Razem z mężem wybraliśmy się w podróż do Azji. Byliśmy w Chinach i Kambodży.

* Podróże to twoja pasja?

- Tak, to moja pasja i ulubiona forma spędzania wolnego czasu. Do podróżowania zachęcił mnie tato. Z nim wyjechałam w pierwszą długą, egzotyczną podroż w swoim życiu - do Indii. Chyba wtedy połknęłam podróżniczego bakcyla. W podróżach naprawdę fascynująca jest inność, którą się spotyka na każdym kroku. Inni są ludzie, inna jest architektura, krajobrazy. Poznawanie tych inności to najbardziej pociągający aspekt podróżowania.

* Jakie miejsca chciałabyś zobaczyć?

- Moim wielkim i niezrealizowanym dotąd marzeniem jest podróż do Ameryki Południowej. Bardzo chciałabym ją odwiedzić, ale na to trzeba mieć czas zimą, bo wtedy jest najlepsza pogoda w tamtym regionie świata. Niestety najczęściej właśnie zimą mam najwięcej pracy.

* Jak odpoczywasz, jeśli nie możesz wyjechać w długą i daleką podróż?

- Latem najchętniej jeżdżę na rowerowe wycieczki poza miasto, a zimą dla relaksu chodzę na basen albo jeżdżę konno. Oczywiście lubię też czasem po prostu zostać w domu i zaszyć się w pokoju z dobrą książką.

* Czy to prawda, że "Alicja z krainy czarów" jest twoją ulubioną lekturą?

- Tak. Kiedy byłam dzieckiem, rodzice czytali mi tę książkę i już wtedy wywarła na mnie niesamowity wpływ. Jej baśniowość i niesamowitość działały bardzo mocno na moją wyobraźnię. I wciąż działają, bo chętnie wracam do przygód Alicji. Czasami wydaje mi się, że mam też - jak Alicja - swoją prywatną Krainę Czarów, swój świat, do którego wracam, gdy jest mi źle.

* Aktorstwo jest dla ciebie "furtką" do Krainy Czarów?

- Aktorstwo jest... Krainą Czarów. Nigdy nie wiadomo, kogo się jutro spotka, w jakiej sztuce czy w jakim filmie się zagra. Każda rola w teatrze, filmie czy serialu jest jak znana z "Alicji..." królicza nora. Wpada się w nią i odkrywa niezwykły świat, w którym wszystko się może zdarzyć. I chyba ta magia, jaką daje aktorstwo, najbardziej mnie w tym zawodzie intryguje i pociąga.

* Wciąż nie zagrałaś roli ze swoich marzeń. Jest nią, jak wiele razy mówiłaś, Maria Stuart.

- Ciągle jestem wierna marzeniu, by zagrać Marię Stuart. Oczywiście najlepiej byłoby zmierzyć się z nią w filmie (śmiech). To chyba nierealne... Pozostaje mi więc marzyć o zagraniu tej roli w teatrze. Dlaczego właśnie Maria Stuart? Lubię takie zdecydowane i pełne charakteru kobiety.

* O czym jeszcze marzysz jako aktorka?

- O pracy z Pedro Almodovarem. Jeśli miałabym zagrać u Almodovara, to wystarczyłaby mi malutka rólka. Szczerze mówiąc, nawet, gdybym pojawiła się w jego filmie na chwilę gdzieś na trzecim planie, to byłabym szczęśliwa. Bardzo chciałabym poznać Almodovara osobiście. To jest chyba jedno z moich największych marzeń zawodowych.

* A jakie jest największe marzenie prywatne?

- Trudno jest o tym mówić. Chciałabym, by w przyszłości po prostu nigdy nie było gorzej niż jest teraz. Myślę, że to chyba wystarczy.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Wideo

Materiał oryginalny: Kasia Glinka: Łyżwiarstwo to przygoda - Echo Dnia Świętokrzyskie

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3