Legia runęła z 19. piętra do piwnicy... I szybko stamtąd nie wyjdzie. W co grają byli współwłaściciele mistrzów Polski? [ANALIZA]

Adam Godlewski
Adam Godlewski
Było ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale jeden przyświecał im cel. Do czasu. Od momentu właścicielskiego rozwodu Legia wpada w okresowe turbulencje, zawsze o tej samej porze roku. A Maciej Wandzel i Bogusław Leśnodorski specjalizują się teraz w doradzaniu Dariuszowi Mioduskiemu. Na Twitterze...
Było ich trzech, w każdym z nich inna krew, ale jeden przyświecał im cel. Do czasu. Od momentu właścicielskiego rozwodu Legia wpada w okresowe turbulencje, zawsze o tej samej porze roku. A Maciej Wandzel i Bogusław Leśnodorski specjalizują się teraz w doradzaniu Dariuszowi Mioduskiemu. Na Twitterze... fot. szymon starnawski / polska press
Udostępnij:
Szkoleniowiec Legii, Marek Gołębiewski przed dzisiejszym meczem z Leicester próbował zaklinać rzeczywistość, twierdząc że to ważne spotkanie, ponieważ może dać awans do kolejnej rundy. Smutna prawda jest jednak taka, że nie ma racjonalnych przesłanek wskazujących na przezwyciężenie kryzysu przez mistrzów Polski akurat w tym momencie. Ba, nie można nawet wykluczyć bardzo czarnego scenariusza, wedle którego zespół z Łazienkowskiej poleciał do Anglii po najwyższe baty w tym sezonie…

Leicester City jest w obecnym sezonie przeciętniakiem w Premier League - w kraju zespół Brendana Rodgersa wygrał dotąd tylko 4 z 12 spotkań. To jednak żadne pocieszenie dla legionistów przed rewanżem w Lidze Europy. Warszawski zespół tak fatalnej serii, jak ostatnio, nie zanotował przecież w Polsce od 85 lat. Nie ma zatema żadnego znaczenia, że Rodgers już przed sobotnim ligowym meczem - w którym Lisy wzięły konkretny oklep od Chelsea - poinformował, że kontuzja łydki, której nabawił się Youri Tielemans, wykluczała tego podstawowego gracza na kilka tygodni. Nawet bowiem osłabieni i będący pod formą gospodarze będą zdecydowanym faworytem. Zwłaszcza że w kadrze meczowej Legii zabrakło leczących urazy Artura Boruca, Maika Nawrockiego i Lirima Kastratiego oraz Josue, który pauzuje za kartki.

Niestety, opłakanej sytuacji w zespole mistrzów Polski nie zmieniła zmiana szkoleniowca, do której doszło przed miesiącem. Anonimowy na poziomie ekstraklasy Gołębiewski, wcześniej trener rezerw stołecznego zespołu, który zastąpił Czesława Michniewicza, potrafił wygrać jedynie z III-ligowym Świtem Skolwin w Pucharze Polski.

Świetnie zbilansowana kadra istniała tylko teoretycznie

Zatem słowa właściciela i prezesa Legii, Dariusza Mioduskiego, który także w wywiadzie dla nas zapowiadał, że „Mamy świetnie zbilansowaną kadrę i dobrych zawodników. Sądzę zatem, że kluczem do sukcesu będzie to, w jaki sposób nimi porotujemy, żeby wszyscy byli pod grą”, nie znalazły zastosowania. Ba, nie znalazły nawet potwierdzenia. W praniu okazało się, że w Legii brakuje lidera, a sprowadzonym latem zawodnikom - mimo wysokiej oceny wystawionej przez pion sportowy z Łazienkowskiej, kierowany przez Radosława Kucharskiego - piłkarskiej jakości.

Niestety, szybko okazało się również, że liderzy zespołu, który przed wakacjami sięgnął po mistrzostwo, znacznie spuścili z tonu. I to w komplecie, bo Tomas Pekhart stracił skuteczność i miejsce w wyjściowym składzie, Luquinhas błysk i polot w pojedynkach, a Filip Mladenović był cieniem siebie. Zwłaszcza w grze ofensywnej, choć w destrukcji - która jest jego słabszą stroną - także był (jeszcze) mniej efektywny. Z jakiego powodu?

Wyprowadzenie na prostą przed przerwą zimową graniczy z cudem…

- Byłem zaskoczony, że zmiana szkoleniowca nie dała żadnego pozytywnego impulsu legionistom. Mentalnego, o fizycznym nie wspominając. Gdyż to oznacza, że nadal stosowano niewłaściwe bodźce treningowe - nie ma wątpliwości wybitny fizjolog Jan Chmura. - Fundamentem jest zawsze poziom wytrzymałości tlenowej, który wpływa na szybkość regeneracji. Co widoczne jest zwłaszcza przy zwiększonej dawce gier, przy której piłkarze powinni trenować zupełnie inaczej niż w standardowych sytuacjach. To znaczy zajęcia powinny mieć mniejszą objętość, za to podwyższoną intensywność. To oczywistość, o której wielu trenerów albo nie ma pojęcia, albo w newralgicznych momentach niestety o tym zapominają.

Efekt jest taki, że piłkarze Legii, którzy w szczytowym okresie - czyli w decydujących momentach walki o fazę grupową Ligi Europy - wspięli się (jak obrazowo określa profesor Chmura) na 19. piętro, zaczęli schodzić coraz niżej, aż wreszcie - przy nawarstwiającym się zmęczeniu i braku właściwej regeneracji - runęli do piwnicy. A przy tak wielkiej motorycznej zapaści wyprowadzenie zespołu na prostą przed przerwą zimową graniczy z cudem…

Czy ktoś zna powody powtarzających się turbulencji?

Władze Legii, i sztab szkoleniowy, dysponują wynikami badań zawodników, ale nikt ich oficjalnie nie upublicznił. Przeciwnie: wszyscy, począwszy od prezesa Mioduskiego po rzecznika prasowego, jakby zapadli się pod ziemię. Co dziwi o tyle, że wszyscy w klubie powinni być przyzwyczajeni, że wrzesień i październik to miesiące, w których przy Łazienkowskiej trzeba zarządzać sytuacją kryzysową. Ten wariant był przecież tak często przerabiany od momentu właścicielskiego rozwodu, że branie tego zakrętu na przełomie lata i jesieni powinno wejść wszystkim w Legii w krew. Tymczasem – wiele wskazuje, że nikt w klubie nie zna nie tylko recepty na przezwyciężenie tej okresowej słabości, ale nawet powodów, przez które zespół akurat o tej porze roku wpada w turbulencje.

Podczas gdy właściciel i pracownicy Legii korzystają z prawa do milczenia - harcują byli współwłaściciele Legii, którzy - jak można wyczytać między wierszami - nie stracili apetytu na ponowne objęcie akcji sportowej spółki. Na mieście aż huczy od plotek na ten temat, na Twitterze też bywa ciekawie.

Zaskakująco wzmożona aktywność były akcjonariuszy Legii

7 listopada Maciej Wandzel napisał: „Darek. Sorry, że tak wprost. Proszę wsiądź do samolotu do Moskwy czy Insbrucku i poproś trenera Czerczesowa, aby pomógł Legii uratować ten sezon. Bez warunków. Moim zdaniem jest 51% szans, że to zrobi. Przynajmniej spróbuj. Tak się dalej nie da. Trener juniorów tego nie uratuje”.

22 listopada do dyskusji włączył się Bogusław Leśnodorski. „Najsensowniej by było wziąć Banasika, to nasz wychowanek i fajny gość. I zakładając, że nie mamy gorszych piłkarzy niż Radomiak, to jest realna szansa na sensowne granie i walkę o puchary… Taka moja rada”.

Co tak naprawdę oznacza wzmożona aktywność byłych współwłaścicieli klubu z Łazienkowskiej publicznie wyrażających troskę o obsadę stanowiska trenera? Cóż, zapewne przekonamy się wkrótce… Początek meczu Leicester - Legia o 21.00. Transmisja na platformie Viaplay. A kibicom Legii nie pozostaje – chyba? – nic innego niż pamiętać, że… futbol bywa przewrotny. Nawet jeśli słowa Gołębiewskiego z wczorajszej konferencji: „Musimy gryźć trawę i walczyć w każdym meczu, a wtedy przełamanie na pewno nadejdzie” brzmią nader naiwnie…

Adam Godlewski

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Legia runęła z 19. piętra do piwnicy... I szybko stamtąd nie wyjdzie. W co grają byli współwłaściciele mistrzów Polski? [ANALIZA] - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie