Marsz "Stop ukrainizacji Polski" w Warszawie z udziałem radnego z Szydłowca. Arkadiusz Sokołowski pokazany... w rosyjskiej telewizji

Mateusz Kaluga
Mateusz Kaluga
Arkadiusz Sokołowski (w środku) po lewej poseł Krzysztof Bosak.
Arkadiusz Sokołowski (w środku) po lewej poseł Krzysztof Bosak. Krzysztof Bosak
W sobotę, 24 września w Warszawie odbyła się pikieta i marsz "Stop ukrainizacji Polski". Organizatorami tego wydarzenia była Konfederacja Korony Polskiej, partia posła Grzegorza Brauna. Uczestniczyli w niej między innymi członkowie Ruchu Narodowego, w tym Arkadiusz Sokołowski, radny Rady Miejskiej w Szydłowcu. Dodatkowo, o zgromadzeniu mówiono nawet w rosyjskiej telewizji, na kanale Rosja 1. Uczestnictwo radnego Sokołowskiego wzburzyło wielu mieszkańców Szydłowca. Należy również nadmienić, iż na początku wojny radny aktywnie włączał się w pomoc mieszkańcom Ukrainy.

Marsz "Stop ukrainizacji Polski" w Warszawie z udziałem radnego z Szydłowca. Radny Arkadiusz Sokołowski pokazany... w rosyjskiej telewizji

W sobotnim marszu uczestniczyli członkowie Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, a także Konfederacji Wolność i Niepodległość. Łącznie mogło się tam pojawić około 300 osób. Poza Grzegorzem Braunem, w manifestacji wziął udział także poseł Krzysztof Bosak, były kandydat na prezydenta Polski.

Pod hasłem "Stop ukrainizacji Polski" organizowane są marsze w różnych miastach. Ogromnym echem odbiła się akcja w Sanoku, na który... nikt nie przyszedł. Manifestujące osoby kwestionują obecne podejście Polski wobec uchodźców z Ukrainy. Według organizatorów napływ Ukraińców jest akcją przesiedleńczą, na którą Polska nie jest gotowa finansowo. - Według "Polityka Insight" tylko 8% Polaków uważa, że Polska ma przyjąć wszystkich i bez względu na koszty. Reprezentujemy poglądy większości, którą media przemilczają - napisał w mediach społecznościowych Krzysztof Bosak. Manifestujący nie zgadzają się z przyznawaniem przywilejów Ukraińcom.

Z fragmentami z pikiety można zapoznać się poniżej:

W sobotę były przemówienia przed Pałacem Kultury i Nauki, następnie demonstranci przeszli pod Pałac Prezydencki. Mieli ze sobą wiele transparentów, takich jak: "Stop podmianie struktury etnicznej Polski”, „Dość okradania pod pretekstem pomagania ofiarom”, czy „Tu jest Polska, nie Ukropol”. Skandowano takie hasła jak: „Jesteśmy sługami narodu polskiego”, „Wielka Polska katolicka”, „Praca w Polsce dla Polaków”, „Znajdzie się kij na banderowski ryj!”. Nie zabrakło również „Precz z Unią Europejską!”, „USA – imperium zła!”.

We wspomnianym marszu i pikiecie organizowanym w Warszawie udział wziął szydłowiecki radny Arkadiusz Sokołowski. Co ciekawe, sobotnie wydarzenie relacjonowała również rosyjska telewizja - Rosja 1. W programie Olgi Skabiejewej użyto wypowiedzi Grzegorza Brauna oraz pokazano kadry z organizowanej przez niego manifestacji pod nazwą "Stop ukrainizacji Polski". W relacji można ujrzeć również Sokołowskiego.

Poniżej fragment wspomnianego programu w rosyjskiej telewizji:

Nie uszło to uwadze mieszkańców Szydłowca na Facebook'u. Portal Obserwator Prowincjonalny wrzucił post na grupę "Szydłowiec (bez cenzury)".

Reakcja mieszkańców Szydłowca

Wiele osób nie rozumiało obecności radnego i komentowało jego udział w pikiecie. "Wstyd i hańba" - napisał Jarek Kowalczyk. "(...) Stojąc ramię w ramię z Braunem, który jako jedyny wstrzymał się od głosu podczas głosowania nad potępieniem ruskiej aneksji terytoriów Ukrainy, a nie czekaj, drugi był Berkowicz też z Konfederacji" - dodał Tomasz Kustra. - Cóż konfederacja ma różne oblicza - i jak dla mnie raczej bliżej jej do brunatnych barw. Bez licytacji, kto więcej, kto mniej kto ile był razy na granicy - nie widziałem i nie widzę tego co Pan opisuje - może nie oglądam TV - może po prostu czerpię wiedzę tylko z otoczenia i obserwacji. W każdym razie jeżeli miałbym wygłosić swoje zdanie to w pewnych okolicznościach - tak jak teraz mamy w przypadku wojny - osoby które do nas przybyły - utraciły soje domy, poczucie bezpieczeństwa - mają prawo dostać od nas wsparcie i czasem może nawet większe niż zwykle - ich bliscy, zostali tam walczyć między innymi za nas - i naszą wolność - płacąc najwyższą cenę jaką sobie można wyobrazić. Konfederacja i jej członkowie - gdzie mamy zbiór od "brunatnych koszul" po całkiem do zaakceptowania grupy ze swoimi poglądami - ponosi konsekwencje tych wszystkich skrajnych osobników i poglądów. W każdym razie osoba dla której liczą się wartości narodowe - jak dla mnie nie ma miejsca w tej brunatnej beczce rozmaitości - pozostając wierna wartością już dawno by z tego wystąpiła. Sądzę że jest wiele osób które chętnie podpisze się pod hasłami ruchów narodowymi - ale nigdy nie pójdzie pod sztandar "Konfederacji" - napisał z kolei Tomasz Kustra.

Sokołowski tłumaczy udział w manifestacji

Arkadiusz Sokołowski również wytłumaczył swój udział w Warszawie. - To nie była demonstracja antyukraińska. Powtarzacie propagandę telewizyjną. To był sprzeciw przeciwko działaniom rządu, który interes uchodźców z Ukrainy przedkłada nad interes swoich obywateli, Polaków. Dzieje się tak w szkolnictwie, przede wszystkim wyższym, gdzie obywatele Ukrainy mają pierwszeństwo przyjęcia na uczelnię, do akademików. To samo dzieje się z dostępem do służby zdrowia, zabiegów. No i socjal, który uchodźcy wojenni dostają tak, jak by byli obywatelami Polski. Te działania są niedopuszczalne. Po pierwsze Polska i Polacy! - napisał Sokołowski i po chwili dodał: - Uważam, że uchodźcom z Ukrainy trzeba pomagać, ale jak we wszystkim trzeba mieć umiar. Sam zresztą mocno w pomoc Ukraińcom byłem zaangażowany. Za swoje pieniądze, autem kolegi przywiozłem do Szydłowca 36 osób. Przez następne miesiące wspólnie ze znajomymi pomagaliśmy tym ludziom na ile tylko było nas stać. Więc nie próbujcie mi tu przyklejać łatki jakiegoś ukrainofoba.

Dalej Sokołowski twierdził, że wiele osób uciekając z Ukrainy skorzystało, by "zarobić kilka złotych". Zapewniał, że ma kontakt z ukraińcami, którym pomógł, i nadal może to robić. - Nie mam nic do uchodźców z Ukrainy. Jeśli jednak rząd przesadza trzeba to artykułować. Interes obywateli Polski ma być na pierwszym miejscu, a pomagać trzeba umieć rozsądnie. To, że jakaś ruska telewizja wykorzystuje ten protest to już ich sprawa. Kij ruskim w oko. Najbliżej zdecydowanie mi jest do Polski, która nie potrzebuje protekcji ani że wschodu, ani z zachodu - dodawał Sokołowski.

Warto nadmienić, że Arkadiusz Sokołowski po wybuchu wojny włączał się w pomoc mieszkańcom Ukrainy.

Tu na zdjęciu Sokołowski podczas zbierania żywności w Szydłowcu w celu pomocy Ukraińcom.
Tu na zdjęciu Sokołowski podczas zbierania żywności w Szydłowcu w celu pomocy Ukraińcom. Sołectwo Ciechostowice

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Radomskie
Dodaj ogłoszenie