Nowe produkty wycofane ze sklepów m.in. z Biedronki, Lidla. Są niebezpieczne dla zdrowia. Aktualne ostrzeżenia GIS 23.04.2021

OPRAC.: (adek)
Najnowsze ostrzeżenia GIS. Te produkty wycofywane są ze sklepów. Są niebezpieczne dla zdrowia i życia. Pozbądź się ich z lodówki
Najnowsze ostrzeżenia GIS z 23 kwietnia 2021 roku przed niebezpiecznymi dla zdrowia i życia produktami. Główny Inspektor Sanitarny poinformował o wycofaniu ich ze sklepów. Najnowsze ostrzeżenia GIS dotyczą jajek, posypki i suplementów diety. Zobacz też inne niebezpieczne produkty, które wycofywane są ze sprzedaży. Sprawdź także wyniki kontroli oraz nowe ostrzeżenia GIS w naszym raporcie. Kupiłeś te niebezpieczne dla zdrowia i życia produkty? Jeśli tak, pozbądź się ich oddając do sklepu lub wyrzucając do kosza (23.04.2021).

GIS ostrzega przed niebezpiecznymi dla zdrowia i życia produktami. Sprawdź dlaczego zostały one wycofane ze sklepów po decyzji Głównego Inspektora Sanitarnego 23.04.2021

Główny Inspektor Sanitarny, czyli GIS regularnie kontroluje sprzedawane produkty i co jakiś czas wykrywa w nich różnego rodzaju nieprawidłowości. W związku z tym wycofał już mnóstwo niebezpiecznych dla zdrowia produktów, które do tej pory mogliśmy kupić w naszych sklepach. Oprócz szkodliwej dla zdrowia i życia żywności GIS zaleca również pozbycie się niektórych suplementów diety, a nawet produktów użytku codziennego. W ostatnich ostrzeżeniach poinformował m.in. o jajkach, posypce i suplementach diety. Sprawdź, czy nie masz ich w swoim domu. Zapoznaj się z najnowszymi ostrzeżeniami GIS, zobacz daty ważności i pozbądź się szkodliwych produktów.

Nowe ostrzeżenia GIS o niebezpiecznych produktach. Znajdziesz tu konkretne partie, które zostały wycofane ze sprzedaży.

KTÓRE PRODUKTY ZOSTAŁY WYCOFANE ZE SKLEPÓW? ZNAJDZIESZ W NASZEJ GALERII

Zalecenia dla konsumentów:

  • Należy pozbyć się produktów z partii objętych komunikatem. Nie można ich spożywać.
  • W przypadku wystąpienia objawów zatrucia pokarmowego po zjedzeniu szkodliwych produktów, trzeba skontaktować się z lekarzem.

GIS wycofuje produkty spożywcze ze sklepów. Mogą być szkodli...

Komunikaty i ostrzeżenia o produktach publikowane są przez GIS cyklicznie. Zawierają one informacje o stwierdzonych niebezpieczeństwach i nieprawidłowościach, mogących być groźne dla naszego zdrowia.

Zobacz też: GIS wycofuje produkty ze sklepów. Wykryto salmonellę. Sprzedawały ją m.in. Biedronka, LIDL, Żabka, McDonald's i Selgros

Jaja – co powinieneś wiedzieć?

Według danych publikowanych przez Zakład Epidemiologii NIZP-PZH, w Polsce, od wielu lat pałeczki Salmonella spp. są najczęstszą przyczyną zakażeń przewodu pokarmowego pochodzenia bakteryjnego. Zachorowania przez nie wywołane najczęściej objawiają się jako nieżyt żołądkowo-jelitowy, charakteryzujący się biegunką, bólami brzucha i wymiotami. Do zakażeń dochodzi najczęściej drogą pokarmową, po spożyciu zanieczyszczonej żywności. Jaja mogą być jednym ze źródeł pałeczek Salmonella spp. W celu uniknięcia zachorowań wywołanych przez te chorobotwórcze bakterie należy pamiętać o kilku zasadach.

Zakup jaj

Należy upewnić się, że skorupki jaja są czyste i nieuszkodzone.

Przechowywanie

Jaja należy przechowywać w lodówce, w oryginalnym opakowaniu, zgodnie z terminem przydatności do spożycia umieszczonym na opakowaniu.

Przygotowywanie dań/potraw

  • Należy unikać, szczególnie przez osoby wrażliwe (dzieci, chorzy, osoby starsze), potraw zawierających surowe jaja, takich jak: sernik, tiramisu, majonez, sosy typu holenderskiego, kogel-mogel itp. Niosą one z sobą zwiększone ryzyko zachorowania.
  • Gotując jaja należy pamiętać, by zarówno białko jak i żółtko były ścięte. Najlepiej, gdy jajecznica, jaja sadzone są również ścięte.
  • Ręce kontaktujące się z surowymi jajami należy dokładnie umyć gorącą wodą z mydłem.
  • Naczynia, wyposażenie oraz powierzchnie mające kontakt z surowymi jajami należy dokładnie umyć gorącą wodą z detergentami.
  • Po rozbiciu jaj skorupki należy wyrzucić bezpośrednio do śmieci.
  • Jaja i inne dania po przygotowaniu należy przekładać na powierzchnie lub naczynia, które nie miały kontaktu z surowymi jajami.

Podawanie posiłków

Nie należy stosować tych samym talerzy czy sztućców, które miały kontakt z surowymi jajami. Ugotowane jaja, jajecznica, jajka smażone czy sadzone powinny być podawane bezpośrednio po przygotowaniu.

Koronawirus – nowe objawy

Wideo

Komentarze 38

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A co z szamponami o nazwie w której jest litera D oraz cyfra 2 ? Przecież to jest taka sciema , jawna sciema że się można za głowę złapać z jaką łatwoscią producent wypromował tą kompletną sciemę!

Mało tego, ten produkt jest sprzedawany w aptekach, czyli koło preparatów które przeszły szereg rygorystycznych badań i mają potwierdzone działanie! a tu normalnie sprzedaje się JAWNĄ SCIEMĘ! KOMPLETNE JAWNE PLACEBO! Więc jak to w ogóle rzutuje na wiarygodnośc i zaufanie do aptek. Chyba Czarnego Luda w Afryce nie robi się w takie bambuko jakie na szeroką skale jest tutaj na Wisłą, no jesli sobie to uzmyslowić to szok, normalnie szok.

G
Gość
2 kwietnia, 7:40, Gość:

W końcu ktoś zaczął przyglądać się co kupujemy i spożywamy.

Za liberałów takie rzeczy nie do POmyślenia

4 kwietnia, 11:32, Gość:

Przyglądać się zaczął pan Bustowski, niestety państwu prawa (i sprawiedliwości) nie jest to na rękę.

Trzaskowski jest debeściak i jego urzędnicza mafia też jest debeściak! O takim wodzu słoiki zawsze marzyły.

G
Gość

Ram Pam Pam Pam!:)

G
Gość

"30 marca 2021 roku, Marcin Bustowski wraz z dziećmi i ich rodzicami, składali pisma do warszawskich urzędów...

Urzędnicy GIS, zabarykadowali się w budynku.

Przy budynku sanepidu na warszawskiej Pradze – Północ, na interesantów czekała już policja. Nikogo to nie zdziwiło, przecież działania były jawne. Podjęto próbę złożenia pisma do Głównego Inspektora Sanitarnego. Drzwi zamknięte, recepcja pusta. Informacja na drzwiach mówi, że godziny urzędowania owej instytucji trwają. Zatem dlaczego drzwi są zamknięte? Na drzwiach podany był numer telefonu, pod który zadzwonił Marcin Bustowski. Numer nie odpowiada. Jak więc skontaktować się z urzędnikami? Jedynym sposobem na to by urzędnicy dowiedzieli się, że interesanci są przed budynkiem, były megafony. Rodzice wezwali urzędników do odebrania pisma. W odpowiedzi na wezwanie rodziców, z dwóch funkcjonariuszy policji zrobiło się dwudziestu. Mamy powtórkę z wizyty u Rzecznika Praw Dziecka. Z tą różnicą, że mimo pełnego poparcia funkcjonariuszy dla inicjatywy Bustowskiego i chęci wsparcia, żaden z urzędników się nie pojawił. Pismo nie zostało złożone.

Informacje nadawane z megafonów, zainteresowały przechodniów.

Początkowo osoby przechodzące, czy to pod GIS czy przy urzędzie Rzecznika Praw Dziecka, zainteresowały się interwencją policji. Po wysłuchaniu informacji nadawanych z megafonów, rozpoczęła się żywa dyskusja. Każdy z gapiów chciał dowiedzieć się jak najwięcej w kwestii szkodliwości jedzenia i chemii w nim zawartej.

W końcu jest to problem, dotyczący każdego z nas, bez wyjątku."

https://www.czujny.pl/policja-broni-urzedow-przed-zlozeniem-dokumentow/

G
Gość

"...Najwyższa Izba Kontroli negatywnie ocenia bierną postawę Głównego Inspektora Sanitarnego. Nie inicjował on, nie organizował i nie prowadził działań informacyjnych przedstawiających społeczeństwu potencjalne zagrożenia. Zdaniem NIK działalność edukacyjna dotycząca stosowania dodatków była ograniczona i nieefektywna. W przypadku Inspekcji Sanitarnej sprowadzała się głównie do realizowania Ogólnopolskiego Programu Edukacyjnego „Trzymaj Formę!”. Kampania ta z jednej strony kładła nacisk m.in. na ograniczanie spożycia substancji dodatkowych, z drugiej zaś Inspektor Sanitarny przekonywał, że dodatki dopuszczone do spożycia są bezpieczne.

Sposobem na ograniczenie spożycia dodatków mogłoby być czytanie etykiet i świadome eliminowanie tych produktów, które zawierają ich dużo. Jednak NIK zauważa, że przy obowiązujących wymogach oznakowania wyrobów spożywczych nie jest to takie proste. Po pierwsze część producentów zamiast oczywistych dla większości konsumentów oznaczeń dodatków w formie „E z numerem”, używa drugiej dozwolonej formy, czyli nazwy substancji i jej funkcji technologicznej np. kwas cytrynowy - regulator kwasowości. Przy takim oznaczeniu konsumenci mają problemy z identyfikacją, co jest dodatkiem. Po drugie sposób przedstawiania na etykietach składu dodatków nie informuje konsumentów, ani o ilości zastosowanego w danym produkcie dodatku, ani o tym, jakie jest odniesienie zastosowanej ilości do dopuszczalnego jego limitu, ani nawet do akceptowanego dziennego spożycia danej substancji dodatkowej. W ocenie NIK dostęp do takich informacji, przedstawionych w sposób trafiający do wyobraźni każdego konsumenta, znacznie ułatwiłby dokonywanie świadomych wyborów. Dodatkowo należy wskazać, że żadna z instytucji realizujących zadania z zakresu zdrowia publicznego oraz odpowiedzialnych za politykę żywieniową nie publikuje danych na temat wielkości akceptowanego dziennego spożycia dla każdego dodatku. W ten sposób konsumenci nie mają możliwości dotarcia do takich informacji."

https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/e-w-zywnosci-bez-kontroli.html

G
Gość

"...NIK zauważa, że Główny Inspektor Sanitarny, który nadzoruje jakość zdrowotną żywności, nie wdrażał i nie inicjował działań, które miałyby potwierdzić lub zaprzeczyć, że istnieje ryzyko związane z używaniem substancji dodatkowych. Nie angażował do tych celów także Rady Sanitarno-Epidemiologicznej, w składzie której znajdowali się pracownicy naukowi zajmujący się zagadnieniami bezpieczeństwa żywności, w tym problematyką dodatków do żywności.

Tymczasem dostępnych jest coraz więcej dowodów i publikacji, które wskazują na szkodliwość niektórych dodatków do żywności. W zleconej przez NIK ekspertyzie wśród dodatków, które mogą wywoływać alergie wymieniono barwniki spożywcze, szczególnie syntetyczne (m.in. E 123, E 110, E 122) oraz konserwanty z grupy siarczynów. Wskazano również, że niektóre barwniki (E120 koszenila, E124 czerwień koszenilowa i E 129 czerwień Allura), mogą powodować groźny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Barwniki te są często używane w wędlinach, napojach, sałatkach. Są one szczególnie niebezpieczne dla dzieci oraz osób uczulonych na salicylany. Jako dodatki o wysokim potencjale pronowotworowym wymieniono konserwanty: kwas benzoesowy (E 210) i jego pochodne oraz azotyny i azotany (E 249, E 250, E 251, E 252). Także Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) potwierdził niektóre dowody na związek azotynów w diecie z nowotworami żołądka oraz połączenia azotynów i azotanów z przetworzonego mięsa z nowotworami jelita grubego. W zleconej ekspertyzie stwierdzono ponadto narażenie na rakotwórcze N-nitrozoaminy, które powstają m.in. podczas termicznej obróbki żywności zawierającej te substancje, czyli np. podczas podgrzewania kiełbas. Ponadto mogą one być niebezpieczne dla kobiet w ciąży..."

https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/e-w-zywnosci-bez-kontroli.html

G
Gość

A kiedy rolnictwo wycofa się z szeroko stosownego w uprawie glifosatu/ Roundapu?

Nie jest tajemnicą, że jest on przyczyną wielu chorób.

P
Piotr

A kiedy szczepioneczki wycofają? Przecież jest tyle NOP-ów...

G
Gość

W końcu ktoś zaczął przyglądać się co kupujemy i spożywamy.

Za liberałów takie rzeczy nie do POmyślenia

G
Gość

A Bustowski cały czas trąbi o syfie (m.in. glifosat/Roundap) w żywności.

Dla dyletantów przypominam o raporcie NIK w tej sprawie:

"NIK o nadzorze nad stosowaniem dodatków do żywności

Ponad 2 kg - tyle przeciętny konsument spożywa w ciągu roku dodatków do żywności oznaczonych różnego rodzaju „E”. Produkty spożywcze nafaszerowane są np. konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami, czy wzmacniaczami smaku. Tymczasem brakuje właściwego nadzoru nad ich stosowaniem - alarmuje NIK. Inspekcje nie badają każdorazowo wszystkich dodatków znajdujących się w produktach. Nie weryfikują dokładnie, czy to co napisane jest na opakowaniu zgadza się z tym, co jest w środku. Dodatkowo sprawdza się jedynie limity danego „E” w produkcie, nie biorąc pod uwagę ich kumulacji w codziennej diecie i jak to może wpływać na zdrowie. Z badania NIK wynika, że w jednym dniu można przyswoić nawet 85 różnych E...

Izba alarmuje, że system nadzoru nad stosowaniem dodatków nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa żywności...

NIK zauważa, że Główny Inspektor Sanitarny, który nadzoruje jakość zdrowotną żywności, nie wdrażał i nie inicjował działań, które miałyby potwierdzić lub zaprzeczyć, że istnieje ryzyko związane z używaniem substancji dodatkowych. Nie angażował do tych celów także Rady Sanitarno-Epidemiologicznej, w składzie której znajdowali się pracownicy naukowi zajmujący się zagadnieniami bezpieczeństwa żywności, w tym problematyką dodatków do żywności...

Jako dodatki o wysokim potencjale pronowotworowym wymieniono konserwanty: kwas benzoesowy (E 210) i jego pochodne oraz azotyny i azotany (E 249, E 250, E 251, E 252)..."

https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/e-w-zywnosci-bez-kontroli.html

G
Gość

RAM PAM PAM PAM!

G
Gość

na szczęście nie mam nic wspólnego z tymi sklepami

G
Gość

Niedawno w Biedronce kupiłem jakieś mięsiwo w słoiku. Od razu po przyjechaniu do domu otworzyłem słoik z zamiarem konsumpcji ale okazało się, że po otwarciu w środku znajduje się pleśń. Zgłosiłem to od razu do BOK Biedronki i do sanepidu. BOK wskazał bym to zwrócił do kierownika, co też zrobiłem ale po 2 dniach (bo kupiłem w sobotę) i pojechałem tam po południu w poniedziałek. Zdałem trujący produkt ale przy okazji kierownik sklepu sprawdziła, pozostałą partię tego produktu i też w środku była pleśń. Biedronka to sprzedaje najgorsze gówno a sanepid nawet się do mnie nie odezwał, gdybym nie pojechał oddać produkt i sprawdzenie partii, to by ludzie nadal to kupowali. Zapewne wszyscy mają wywalone na to i jestem przekonany, że te produkty są nadal w ofercie Biedronki. Porażające

G
Gość
1 marca, 18:50, konsument:

Oprócz wycofania produktów powinna być kara w wysokości około 1 000 000 zł dla wytwórcy jak i sprzedającego a cała partia komisyjnie zniszczona w obecności przedstawiciela Sanepidu . W innym przypadku to dziadostwo będzie coraz bardziej się rozszerzało.

Kara dla wytwórcy z Chin? Dobre

k
konsument

Oprócz wycofania produktów powinna być kara w wysokości około 1 000 000 zł dla wytwórcy jak i sprzedającego a cała partia komisyjnie zniszczona w obecności przedstawiciela Sanepidu . W innym przypadku to dziadostwo będzie coraz bardziej się rozszerzało.

Dodaj ogłoszenie