Oscary 2021. Branża wstrzymuje oddech. W niedzielę w nocy rozdanie najważniejszych nagród filmowych

Mariusz Grabowski
Mariusz Grabowski
ROBYN BECK/AFP/East News
Przygotowania do gali zapięte na ostatni guzik, filmowe ViP-y szykują kosztowne fatałaszki, a organizatorzy podliczają koszty i przyszłe zyski. A także mierzą się z nieoczekiwanymi kłopotami.

Tegoroczna ceremonia rozdania odbędzie się, jak to jest już praktykowane od 2002 r., w Teatrze Dolby w Hollywood. Koronawirus uniemożliwił jednak zorganizowanie wydarzenia w pełni tradycyjny sposób. Zatem gala równolegle będzie odbywać się na dworcu kolejowym Union Station w Los Angeles.

Dokumenty i personalia

Uczestnikami gali będą wyłącznie nominowani z osobami towarzyszącymi oraz prezenterzy, którzy wręczą nagrodzonym statuetki. Organizatorzy zapowiadają, że nie będzie to już „zwyczajne widowisko telewizyjne”, ale coś, co – jak głosi oficjalny komunikat producentów – ma „przywodzić na myśl film”. To nie pomyłka – gala ma swoich producentów. Są nimi Jesse Collins, Stacey Sher i Steven Soderbergh, którzy już ogłosili, że „są dumni, iż zebrali naprawdę kultową grupę gwiazd” w ramach prezentacji poszczególnych kategorii.

Tzw. część artystyczną Oscarów będzie można zobaczyć na żywo prosto z Dolby Theatre. To tam ekipa z wynajętych firm, żyjących z obsługi podobnych imprez, rozwinie czerwony chodnik, zapali reflektory i wpuści fotoreporterów (wykupienie reklamy na stronie głównej magazynu „Hollywood Reporter” w najgorętszym oscarowym okresie kosztuje ok. 100 tys. dolarów). W tyle, w specjalnie wydzielonym sektorze, staną w tym roku ekipy covidowe i prywatni, rzecz jasna suto opłacani medycy gwiazd.

Wszystko gotowe, ale pojawił się problem. Jak informuje branżowy magazyn „Variety", ogłoszenie przez organizatorów, że na ceremonii nie chcą łączeń z nominowanymi i przemów wygłaszanych przez zooma (jak to miało miejsce przy tegorocznych Złotych Globach), wzbudziło w branży „sprzeciw i konsternację”. „Damy z siebie wszystko, żeby zapewnić wam bezpieczny i przyjemny wieczór. Czujemy, że wirtualne łączenia mogłyby osłabić te wysiłki" – napisali organizatorzy w specjalnym oświadczeniu, ale już wiadomo, że gładkie słówka w żaden sposób nie wpłyną na co krnąbrniejsze gwiazdy.

Ale uwaga!, niektóre będą mogły wziąć udział w wydarzeniu w dwóch kolejnych lokalizacjach – Londynie oraz Paryżu. To prawdopodobnie ukłon w stronę potencjalnych laureatów, którzy nie przebywają obecnie na terenie Stanów m.in.: reżyserki „Nomadlandu” Chloé Zhao, Carey Mulligan, Anthony’ego Hopkinsa i Saszy Barona Cohena. Organizatorzy boją się najwyraźniej sytuacji, że na gali nie będzie żadnego z nominowanych w danej kategorii.

Musi być blichtr

David Rubin, prezydent Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej, która der facto jest właścicielem całej fety, też wydał swój komunikat. Czytamy w nim: „W tegorocznej gali na żywo będą uczestniczyć jedynie nominowani, ich goście i prezenterzy – z milionowa widownią oglądającą i kibicującą na całym świecie. Z tego powodu nie odbędzie się coroczna loteria dla członków Akademii”. Była ponoć popularna „dla co starszych akademików, zastępując im cotygodniowe bingo” - jak złośliwie skomentował tę decyzję „Veriety”.

Wcześniej to m.in. Rubin zdecydował, że tegoroczną ceremonię poprowadzi aż 15 prowadzących. Jak dowiadujemy się z opublikowanego plakatu promującego tegoroczną galę wśród prowadzących znaleźli się m.in. Reese Witherspoon, Harrison Ford, Halle Berry, Bryan Cranston, Zendaya, Regina King, Renee Zellweger, Laura Dern, Joaquin Pheonix i Brad Pitt, Marlee Matlin, a także Joon-ho Bong, reżyser zeszłorocznego oscarowego „Parasite”.

Po co w ogóle są Oscary? Po to, aby miliony szaraków zasiadło przed telewizorami, żeby pogapić się na wybrańców losu, a zysk z reklam spłynął na konta globalnych korporacji. Ale do tego potrzebna jest odrobina dostojeństwa i celebry, a która – na wspomnianych już Złotych Globach - ulotniła się wraz z covidem niczym dobre imię Kevina Spacey’a.

Właśnie rozprężenia i pospolitości Akademia chce uniknąć za wszelką cenę. Gdzie w grę wchodzą pieniądze, formy muszą być zachowane. Gwiazdy nie mogą się pospolitować i wyglądać tak, jakby przed chwilą wstały z pościeli. A przypomnijmy: tym z hollywoodzkich sław, które zostały w domach i łączyły się ze światem kamerkami często towarzyszyli rozdokazywani najbliżsi - na sofach i kanapach zasiadały całe rodziny. Nicole Kidman i Keith Urban wzięli udział w wydarzeniu wspólnie ze swoimi rozbrykanymi córeczkami - Sunday i Faith, a oprócz najbliższych często towarzyszyli im czworonożni ulubieńcy.

Poza tym, zmienił się też galowy dress code. Wiele gwiazd zdecydowało się co prawda na eleganckie stroje, lecz nie był to oczywisty wybór. Jason Sudeikis, laureat Złotego Globa w kategorii Najlepszy aktor w serialu komediowym, pojawił się na gali w niechlujnym, rozciągniętym dresie, Jodie Foster zaś ubrana w piżamę. A że jest wojującą lesbijką, u boku zjawiła się jej oficjalna kochanka - Alexandra Hedison.

Jak pisze „Variety”, natychmiast po tym pojawił się pomysł, żeby na ceremonii emitować wcześniej nagrane przemówienia. To rozwiązanie budzi jednak obawy dotyczące możliwego wycieku takich nagrań, ale też związane z faktem, że takie wystąpienia nie będą miały w sobie takiego ładunku emocji jak wygłaszane na żywo.

Idzie o pieniądze

Co ciekawe, pandemia nie wpłynęła znacząco na ilość pieniędzy towarzyszącym Oscarom. Ceremonia, a właściwie jej przygotowanie kosztować będzie organizatorów ok. 50 mln dolarów (sam czerwony dywan, po którym przejdą gwiazdy, kosztuje prawie 25 tys.). Z kolei gala bardziej opłaca się samu miastu Los Angeles – zajmujący się finansami Wallet Hub’s szacuje, że dzięki Oscarom Miasto Aniołów zalicza roczny wzrost gospodarczy na poziomie ok. 150 mln dolarów.

Hollywood musi jednak wydać ok. 100 mln dolarów na akcje promujące galę w sezonie premierowym, do czego dodać należy wydatki ponoszone są ze względu na szacownych gości uroczystości. Każdy z zaproszonych gości otrzymuje torbę z upominkami. Jeden zestaw podarunków kosztował dwa lata temu ok.100 tys. dolarów, a w zeszłym już ok. 260 tys. dolarów.

Ale to nic w porównaniu z wydatkami reklamodawców. 30-sekundowa reklama w czasie transmisji na żywo z gali to koszt od 2,5 do 3 mln. Wbrew pozorom, nie jest to rekord - 30 sekund reklam w czasie Super Bowl w 2019 r. kosztowało aż 5 mln. Stacja ABC, która jako jedyna ma prawa do transmisji Oscarów na żywo, zarobiła rok temu ok. 130 mln.

Spore koszty ponoszą też gwiazdy stąpające po czerwonym dywanie. One, a właściwie ich menadżerzy też muszą swoje wydać, a ich kreacje nierzadko idą w miliony. W 2014 r. suknia Cate Blanchett warta była ponad 18 mln. Dużo? Jeśli traktuje się to jako artystyczną inwestycję – nie. Aktor lub aktorka może przy kolejnych rolach wynegocjować nawet o 20 proc. wyższą pensję, jeśli może pochwalić się dopiero co zdobytym Oscarem. Gaża Natalie Portman, po nagrodzonej roli w filmie „Czarny Łabędź” w 2015 r., wzrosła z 5-6 do nawet 10 mln dol. za film.

By jednak zaistnieć w świadomości członków Akademii – trzeba wyłożyć pieniądze nie tylko na ciuchy. Wcześniej producenci filmów, reżyserzy, scenarzyści, aktorzy powszechnie wynajmują specjalnych oscarowych naganiaczy. Średnia stawka dla takiego naganiacza, czy też ładniej ujmując promotora waha się między 10 a 20 tys. dolarów. Organizuje się też specjalne pokazy dla członków Akademii w Nowym Jorku, Los Angeles, czy Londynie. Tam pojawiają się aktorzy, którzy osobiście odpowiadają na pytania publiczności, czy dziennikarzy, tylko po to aby zaznaczyć swoją obecność. Teoretycznie od kilku lat lobbowanie produkcji przed galą jest surowe zabronione, ale zakaz jest niemal powszechnie łamany.

Oscary po nowemu

Nie wspominaliśmy dotąd o obostrzeniach ideologicznych, które panują w Hollywood. Oscarowa gala od lat dryfowała w stronę politycznej poprawności, a obecnie pojawiły się konkrety. Akademia ogłosiła nowe zasady, które od 2024 r. będą musiały spełniać obrazy, starające się o tytuł najlepszego filmu. Mają one promować „różnorodność na ekranie i poza nim, a także włączać w proces produkcji filmów osoby z grup mniejszościowych”. I – co jasne – odpowiednio ich wynagdrodzić.

Zasady określają, jaki procent aktorów i pozostałej ekipy filmowej musi pochodzić z grup określanych jako niedostatecznie reprezentowane, do których zaliczono przedstawicieli mniejszości etnicznych i rasowych, społeczności LGBTQ+, kobiety oraz osoby z niepełnosprawnościami. „Wierzymy, że te nowe standardy staną się katalizatorem długotrwałych, istotnych zmian w naszej branży" - oświadczył przewodniczący Akademii, znany nam już David Rubin.

Nowe wytyczne odnoszą się również do składu firm, zajmujących się marketingiem, reklamą i dystrybucją filmów, a także miejsc w programach stażowych, możliwości szkoleń i rozwoju. W sumie utworzono cztery szczegółowo opisane standardy; od 2024 r. dzieła, ubiegające się o nominację do wyróżnienia dla najlepszego filmu, będą musiały spełniać dwa z nich. . Nowe zasady są częścią pięcioletniego planu, mającego promować różnorodność i sprawiedliwe reprezentowanie grup mniejszościowych oraz kobiet w obrazach filmowych.

W dokumencie w ogóle mało pisze się o finansach. A szkoda, bowiem choćby oglądalność oscarowej gali powinna być przez przewodniczącego Rubina skrupulatnie przeanalizowana. O ile w 2001 r. (wygrał wtedy „Gladiator” Ridleya Scotta) uroczystość obejrzało 42,9 mln ludzi na całym świecie, w roku 2021 tylko 23,6 mln. Kto wie, może przyczyną jest nadmierna, czasami wręcz nieznośna postępowość Hollywood?

Oscary 2021: Gwiazdy kochają czerwony dywan! Historia najważ...

Dziś w nocy poznamy laureatów Oscarów. Przypominamy nominacje

Cover Video/x-news

Wideo

Materiał oryginalny: Oscary 2021. Branża wstrzymuje oddech. W niedzielę w nocy rozdanie najważniejszych nagród filmowych - Polska Times

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
parno a duszno

oskar ma juz dawno swirusa!!!! , nie ma co ogladac bo mozna sie zarazic .... pustka i glupota

Dodaj ogłoszenie