Osobowość Roku 2020. Dariusz Kosior nagrodzony nagrodą specjalną w plebiscycie redakcji Echa Dnia

Janusz Petz
Janusz Petz

Wideo

Zobacz galerię (9 zdjęć)
W radomskiej redakcji Echa Dnia wręczyliśmy statuetkę i dyplom nagrody specjalnej w plebiscycie Echa Dnia Dariuszowi Kosiorowi, związanemu z Radomiem profesorowi medycyny, wybitnemu kardiologowi. Dariusz Kosior jest kierownikiem Kliniki Kardiologii i Nadciśnienia Tętniczego z Pracownią Elektrofizjologii Klinicznej w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie, prorektorem ds. medycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownikiem medycznym wyprawy Polskie Himalaje w 2018 roku. Obecnie specjalizuje się w leczeniu COVID-19. Z profesorem Kosiorem rozmawiamy o jego związkach z Radomiem oraz o trudnym czasie pandemii.

Więcej ciekawych i ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej ECHODNIA.EU/RADOMSKIE

Po maturze wyemigrował pan z Radomia do Warszawy. A jak dziś opisałby pan swoje związki z rodzinnym miastem. To miejsce, gdzie ma pan przyjaciół, pacjentów? Miejsce, które zbudza pana zainteresowanie w kwestii rozwoju, inwestycji, życia społecznego?
Tak się dziwnie składa, że miałem właśnie okazję rozmawiać z profesorem Sułkiem, który wiele lat pracował na Uniwersytecie Technologiczno – Humanistycznym w Radomiu, a od 2013 roku jest pracownikiem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Ja przede wszystkim jestem radomianinem z dziada pradziada. Mam głębokie korzenie, rodzinę, znajomych w Radomiu. To miasto mnie wykształciło i ukształtowało. Wspominam nie tylko szkołę podstawową, ale przede wszystkim Liceum Ogólnokształcące imienia Jana Kochanowskiego. To była wielka rzecz być uczniem tej szkoły, to było w moich czasach najlepsze liceum w Polsce jeśli chodzi o olimpijczyków, czy zdawalność na wyższe studia. Ciągle wspominam swoich najlepszych nauczycieli – panią profesor Zawadzką, panią profesor Nemś od matematyki, pana profesora Golkę, czy pana profesora Banaszkiewicza, który był opiekunem koła. Dzięki niemu byłem laureatem olimpiad chemicznych od 2 do 4 klasy. Dzięki temu dostałem się na studia i zostałem w Warszawie. Kiedy w 2011 podejmowałem się kierowania kliniką kardiologii w Centralnym Szpitalu Klinicznym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji i odchodziłem z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego to zostałem też pracownikiem Instytutu Zdrowia na uczelni w Radomiu. Brałem udział w jego przekształcaniu w Wydział Nauk o Zdrowiu i Wychowania Fizycznego. Brałem też udział w przygotowywaniu wniosku, kiedy uczelnia ubiegała się o otwarcie kierunku lekarskiego. Cały czas więc byłem obecny w Radomiu, miałem ciągły kontakt ze środowiskiem lekarskim i naukowym w Radomiu. Te związki miały szczególny wymiar w czasach pandemii. Przenosiliśmy na przykład chorych ze szpitali w Radomiu i Kozienicach do naszej warszawskiej kliniki. W Radomiu pewnie niektórzy pamiętają transport pielęgniarki śmigłowcem Black Hawk do naszego szpitala w Warszawie. To była moja rówieśnica, koleżanka ze szkoły średniej, żona jednego z chirurgów. Bardzo to wszyscy przeżyliśmy, bo niestety nasza terapia okazała się bezskuteczna.

Ale ma pan w Radomiu wielu pacjentów, którym udało się pomóc i którzy czują wdzięczność wyrażaną chociażby w głosowaniu w plebiscycie redakcji Echa Dnia.
Cały czas jako lekarz w Radomiu przecież jestem. Albo ja konsultuję jakieś przypadki w Radomiu, albo dowożeni są także do nas w Warszawie chorzy wymagający specjalistycznej opieki. No a poza tym cały czas podejmowane są jakieś starania na rzecz lobbowania w sprawach radomskich. Mam swój udział w staraniach dotyczących na przykład wydziału lekarskiego na radomskiej uczelni. Jestem w stałym kontakcie z posłem Andrzejem Kosztowniakiem, ale też senatorem Stanisławem Karczewskim. Poza tym mam też kontakty z radomskim środowiskiem przedsiębiorców, na przykład działających w Business Center Club.

Panie profesorze, jest pan wybitnym kardiologiem, ale ponad rok temu znalazł się pan na pierwszej linii frontu walki z pandemią w szpitalu MSWiA w Warszawie. Czy z perspektywy czasu uważa pan, że zrobiono wszystko co możliwe, aby nie było tyle zgonów?
Zawsze po fakcie jesteśmy mądrzejsi. Zawsze można myśleć, że coś można było zrobić inaczej, lepiej. Ale wszyscy znaleźliśmy się w sytuacji, której nikt nie spodziewał się. Patrzę z perspektywy naszego szpitala, który pierwszy wszedł do systemu, uczyliśmy się wszystkiego od początku, mało tego opracowywaliśmy standardy dla innych szpitali w Polsce. Przez nasz szpital przewinęło się najwięcej pacjentów na Mazowszu i myślę, mimo wielu przypadków śmiertelnych, że wypadliśmy całkiem nieźle. Nie przychodzi mi do głowy żadna rzecz, którą trzeba było zasadniczo zmienić, gdyby można było cofnąć czas.

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie