Radom: pogrzeb kierowcy bez sztandaru. Jego koledzy mają żal

Antoni Sokołowski
Antoni Sokołowski
- Jest nam przykro, że ważne wydarzenia wśród transportowców w Radomiu, a takim jest pogrzeb kolegi, odbywają się bez sztandaru – mówi Stanisław Kozik, przedsiębiorca, były honorowy prezes Zrzeszenia Transportu Prywatnego w Radomiu.
- Jest nam przykro, że ważne wydarzenia wśród transportowców w Radomiu, a takim jest pogrzeb kolegi, odbywają się bez sztandaru – mówi Stanisław Kozik, przedsiębiorca, były honorowy prezes Zrzeszenia Transportu Prywatnego w Radomiu. Antoni Sokołowski
- Nie wiemy, w jakich uroczystościach może być wystawiany sztandar Zrzeszenia Transportu Prywatnego, a w jakich nie. Przed laty radomscy kierowcy zakładali stowarzyszenie, ufundowali sztandar, a dziś, gdy ktoś z dawnych kolegów umrze, nawet nie można go pożegnać sztandarem – żali się Stanisław Kozik, radomski kierowca, przedsiębiorca, działacz społeczny.

Stanisław Kozik jest jednym z najbardziej doświadczonych transportowców w Radomiu. Zaczynał pracę grubo ponad pół wieku temu w czasach, gdy w Radomiu działał jeszcze całkiem dobrze konny transport, a na przykład na ulicy Wałowej był jeszcze postój bryczek konnych. Stanisław Kozik najpierw pracował jako taksówkarz. Potem zajął się krajowym i międzynarodowym transportem. Stanisław Kozik był jednym z założycieli Ogólnopolskiego Związku Transportu Międzynarodowego i Krajowego. Przez dwie kadencje był prezesem związku. Był też prezesem honorowym Zrzeszenia Transportu Prywatnego w Radomiu. Za swą pracę został niedawno odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi przez Prezydenta Andrzeja Dudę za zasługi dla Rzeczypospolitej Polskiej.

- Przez wiele lat zajmowałem się sprawami związkowymi w transporcie, a dziś drogi radomskich kierowców rozeszły się. Kiedyś zarówno taksówkarze, jak i transportowcy działali razem w Zrzeszeniu Transportu Prywatnego. Z czasem jednak transportowcy odeszli, a w radomskim Zrzeszeniu zostali taksówkarze. W spadku został im sztandar, którzy przed laty wspólnie ufundowaliśmy - mówi radomianin.

Opowiada, że w ubiegłym tygodniu zmarł były wiceprzewodniczący Zrzeszenia Transportu Prywatnego w Radomiu.

- Chcieliśmy, by na pogrzebie naszego kolegi był też sztandar Zrzeszenia. Niestety – obecny prezes Wiesław Mizera odmówił nam. A przecież przed laty był on wiceprzewodniczącym stowarzyszenia, pracował dla kierowców, zabiegał o ich sprawy. Czy nie należało go uhonorować za tamte lata pracy – dziwi się Stanisław Kozik.

Zwróciliśmy się do prezesa Wiesława Mizery z pytaniem, czy sztandar może być użyty na pogrzebach byłych członków Zrzeszenia. Prezes w rozmowie telefonicznej wyjaśnił, że sztandar pojawia się na ważnych wydarzeniach, w okolicznościowych świętach w Radomiu.

- Zmarły dawny członek naszego Zrzeszenia sam wystąpił ze stowarzyszenia prawie 30 lat temu. Nie był więc od bardzo dawna członkiem Zrzeszenia Transportu Prywatnego – tłumaczy Wiesław Mizera.

Prezes tłumaczy, że nie było formalnych podstaw, by organizacja, do której od wielu lat nie należał kierowca, mogła być oficjalnie reprezentowana na pogrzebie pocztem sztandarowym.

Sami transportowcy, w tym Stanisław Kozik widzą to inaczej. Przywołują przykład organizacji kombatanckich, gdzie nawet przy pogrzebach członków rodzin kombatantów pojawia się ich sztandar. Tłumaczą, że przecież liczy się oddanie szacunku, za lata pracy, a nie jest ważna formalna przynależność do organizacji.

Spis Powszechny 2021: są pierwsze kary za odmowę spisania się

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
mjm

Mizera wstyd

Dodaj ogłoszenie