Ratownik medyczny z Kozienic ponad tydzień czekał na przeprowadzenie testu na obecność koronawirusa. Miał kontakt z zarażoną pacjentką!

Piotr Stańczak
Piotr Stańczak

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Zbigniew Ogrodziński, ratownik medyczny ze stacji Pogotowia Ratunkowego w Kozienicach czeka na wynik testu na koronawirusa. Wszystko zaczęło się od wyjazdu z załogą do pacjentki w powiecie grójeckim, która - jak się dopiero później okazało - miała potwierdzone zachorowanie.

Zbigniew Ogrodziński w Pogotowiu Ratunkowym pracuje od ponad trzydziestu lat. Obecnie w stacji w Kozienicach jako kierownik w zespole wyjazdowym podstawowym. Zgodził się podać swoje personalia do publicznej wiadomości.

23 marca wraz ze swoją załogą wyjechał do pacjentki. Kobieta była chora, gorączkowała. Jak wspomina nasz rozmówca, odczuwała duszności, jej stan był ogólnie ciężki. Zespół, zabrał pacjentkę do kozienickiego szpitala, trafiła na oddział zakaźny. Medycy mieli na sobie maski, gogle. Kombinezonów nie zakładali, bo pacjentka wykazywała objawy kardiologiczne, tak zwany wywiad epidemiologiczny nie potwierdził, żeby miała do czynienia z kimś chorym na koronawirusa. Tymczasem...

CZYTAJ: Radom i region radomski. Najnowsze informacje. Dramat w kolejnym Domu Pomocy Społecznej! RAPORT NA BIEŻĄCO [4.04.2020]

- Dwa dni później (25 marca) dowiedziałem się, że miała pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa. Tę informację mieli też koledzy z mojej załogi. Skontaktowałem się z sanepidem w Kozienicach, oczywiście czekała mnie kwarantanna. Moja żona jest pielęgniarką, córki, wiadomo, nie chodzą do szkoły, uczą się zdalnie. Nie chciałem narażać rodziny. Wyprowadziłem się z domu do Warszawy, gdyż tam posiadam mieszkanie. Co jednak, jeśli nie miałbym się gdzie podziać? Musiałbym przenieść się do kotłowni? - pyta z irytacją w głosie Zbigniew Ogrodziński.

Telefony, telefony...

Batalia ratownika ze służbami sanitarnymi dopiero się tak naprawdę rozpoczęła. 26 marca pracownica sanepidu w Kozienicach poinformowała Ogrodzińskiego, że sprawą jego testów zajmie się inspekcja w Warszawie, z racji tego, że mężczyzna przebywa na kwarantannie w stolicy.

- Ponieważ stacji sanepidu w Warszawie jest dużo, poprosiłem o to, aby podano mi adres. Moja rozmówczyni nie była zbyt miła, powiedziała, że powinienem sam sobie znaleźć w internecie, ostatecznie jednak skierowała mnie do stacji przy ulicy Kochanowskiego. Próbowałem tam dzwonić, ale nieskutecznie, nie udało mi się też skontaktować za pośrednictwem infolinii. W końcu jedna z pracownic udostępniła mi inny numer w warszawskim sanepidzie, niedostępny do publicznej wiadomości, rzekłbym, że... tajny. Udało się dodzwonić, ale załatwić sprawy z testami już nie. Otóż zarażona pacjentka, którą przewieźliśmy do szpitala w Kozienicach, była mieszkanką powiatu grójeckiego. Sanepid w Warszawie potrzebował więc emaila z dokumentacją z inspekcji w Grójcu. Musiałem wielokrotnie telefonować, aby wreszcie wysłano kogoś do mnie z testami. Ten cały tydzień był dla mnie koszmarem, pisałem gdzie tylko było to możliwe. Dziękuję redakcji "Echa Dnia", że jako jedyni zainteresowaliście się moją sprawą. Nie pomogły próby kontaktu z Ministerstwem Zdrowia, Głównym Inspektorem Sanitarnym, choć mam przed sobą stos kartek z różnymi telefonami - opowiada Ogrodziński.

Niczym "mięso armatnie"

Ratownik z Kozienic kontaktował się także z jednym z kolegów z załogi pogotowia, dowiedział się, że ten również nadal czeka na przeprowadzenie testu na obecność koronawirusa. Tuż po naszej pierwszej rozmowie skontaktował się z nim sanepid w Warszawie, jego przedstawiciel przyjechał, pobrać mu wymaz do badań. - Stało się to 4 kwietnia po godzinie 20, a kontakt z pacjentką miałem 23 marca. To jest coś okropnego. Nasze władze tyle mówią o tym, że walka z epidemią to priorytet, że muszą być maski, kombinezony. Oczywiście, wszystko ok, ale tu chodziło o przeprowadzenie podstawowego badania. Niesiemy pomoc ludziom, a traktuje się nas jak "mięso armatnie" - mówi rozgoryczony pracownik pogotowia.

Można się załamać...

Ogrodziński opuścił rodzinny dom, z żoną i bliskimi komunikuje się tylko telefonicznie, przez internet. - Kontaktuję się z kolegami z pracy, jestem wdzięczny swojej szefowej ze stacji pogotowia, bo też ze swej strony stara się mi pomóc. Na razie siedzę sam w czterech ścianach, z walizką, jedyną rozrywką jest czytanie książek. Co trzeci dzień żona przywozi mi jedzenie, ale zostawia je na zewnątrz, nie podchodzimy blisko do siebie, mamy na sobie maski, chwilę porozmawiamy, potem "cześć, cześć" i tyle. Nie wiem, ile ta sytuacja jeszcze potrwa, czy na święta wrócę do domu, kiedy zacznę znów pracować. Nie wiem, kiedy poznam wynik testu. Jeśli przyjdzie mi czekać na niego tak długo, jak na samo zrobienie wymazu to... można się załamać - zaznacza Ogrodziński.

- Tak naprawdę każdemu mojemu koledze czy koleżance może to się przytrafić. Aż się boję tego, kto będzie w końcu pracował z chorymi w czasie epidemii, gdy nas zabraknie... - zastanawia się mężczyzna.

Czytaj także

Czytaj także

🔔🔔🔔

Pobierz bezpłatną aplikację Echa Dnia i bądź na bieżąco!
Oprócz standardowych kategorii, z powodu panującej epidemii, wprowadziliśmy do niej zakładkę, w której znajdziesz wszystkie aktualne informacje związane z epidemią koronawirusa.

Aplikacja jest bezpłatna i nie wymaga logowania.

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
PiSlamska zaraza.
6 kwietnia, 09:16, Gość:

Czy zaraza już się przeniosła,ze szpitala na Józefowie,na Radom?

Na cały kraj poszło .

G
Gość

Czy zaraza już się przeniosła,ze szpitala na Józefowie,na Radom?

T
Tęczowe majty prezesa
5 kwietnia, 13:46, Marazm i Stagnacja:

Dojna zmiana pogrąży nasz kraj. Ta PiSlamska zaraza zniszczy wszystko.

5 kwietnia, 17:31, Gość:

Tęczowa głupia .IPA.

10 Maja do wyborów łajzo.

G
Gość

To całe PO,to dramat dla Radomia.A ten ich Witkowski i spółka,to tragedia.

G
Gość
5 kwietnia, 13:46, Marazm i Stagnacja:

Dojna zmiana pogrąży nasz kraj. Ta PiSlamska zaraza zniszczy wszystko.

Tęczowa głupia .IPA.

G
Gość

Prawdziwy ,,męczennik,, Struzikowi to zamelduj.

G
Gość

Ale po co się stresować i zawracać gitarę tylu ludziom? Nie lepiej siedzieć sobie spokojnie w domu te dwa tygodnie? Nadrobić zaległości książkowe czy filmowe, napić się dobrego alko.

G
Gość

Niech wam testy zrobią,który bardziej wredny.

G
Gość

Sanepid w Kozienicach to porażka do dzwonić się nie można a jeśli już to okrężnę drogą i wtedy nic nie wiedzą kierują na policję policja do sanepidu i na tym polegasz.Bo nie masz zdrowia tłumaczyć co gdzie i kiedy podaj nr. tel. adres i tak dalej a zgłaszasz jako obywatelskie zgłoszenie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3