Rosyjscy żołnierze zamordowali kilkunastu pracowników radomskiego przedsiębiorcy w Ukrainie. Rzeź na fermie, jest film z drona

Janusz Petz
Janusz Petz

Wideo

Udostępnij:
Co najmniej kilkunastu pracowników, których zatrudniał w swojej podcharkowskiej firmie radomski przedsiębiorca Szczepan Wójcik zostało zamordowanych przez putinowskich żołdaków. Następnie, podczas kontrofensywy, ukraińska artyleria doszczętnie zniszczyła wszystkie obiekty. W czasie działań wojennych zginęło od bombardowania, ostrzału, bądź zdechło z głodu kilkadziesiąt tysięcy norek i około 100 sztuk bydła.

Zamordowani pracownicy radomskiej firmy, zrujnowana ferma w podcharkowskiej miejscowości

Szczepan Wójcik to przedsiębiorca, który zasłynął w Polsce w czasie batalii o wprowadzenie w życie przepisów zabraniających hodowli zwierząt futerkowych. Swój biznes prowadzi na terenie Wielkopolski, ale też w podradomskich gminach – Wieniawie, Stromcu, Przysusze i Przytyku.

- Kilka lat temu kupiliśmy kilka gospodarstw rolnych na Ukrainie, ale w Iziumie pod Charkowem było największe. Kupiliśmy fermę 5 lub 6 lat temu. Ferma nie była w opłakanym stanie, ale wymagała generalnego remontu. Odnowiliśmy wszystkie budynki, wybudowaliśmy nowe obiekty. Powstała nowa chłodnia, magazyny paszowe, dostarczyliśmy najnowocześniejsze urządzenia. Koszt tej inwestycji grubo przekroczył 12 milionów euro – mówi Szczepan Wójcik. Hodowano tam sporo ponad 40 tysięcy norek i 100 sztuk bydła. Cały kompleks spełniał jednak znacznie więcej funkcji. - Tam były magazyny paszowe, z których zaopatrywaliśmy inne fermy, prowadziliśmy też skup zboża. To było całe przedsiębiorstwo rolne zatrudniające więcej niż 80 pracowników – mówi radomski przedsiębiorca.

Gdy 24 lutego Rosjanie najechali na Ukrainę i sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna, zapadła decyzja o ewakuacji do Polski pracowników. Dotyczyło to Ukraińców, ale też zatrudnionych Polaków. - Wszyscy czuliśmy pod skórą, że może się coś złego stać. Bardzo szybko udało nam się zwieźć do Polski nie tylko pracowników, ale też ich rodziny, kuzynów. W sumie do Polski przywieźliśmy około 300 osób. Niestety nie wszyscy chcieli jechać, niektórzy mówili, że nie zostawią domów, bo trzeba dodać, że w tym kompleksie mieliśmy mieszkania dla pracowników. Obiecywali, że będą zajmowali się fermą. Kilka dni później fermę zajęli Rosjanie. To był nowoczesny obiekt, mieliśmy tam sprzęt różnego rodzaju, maszyny rolnicze, trudno więc dziwić się, że Rosjanie upatrzyli go sobie jako bazę jakiegoś zgrupowania wojskowego. Po naszym wyjeździe z Ukrainy mieliśmy jeszcze przez chwilę jakiś kontakt z naszymi pracownikami, potem telefony milczały. Dopiero po jakimś czasie dowiedzieliśmy się od osób, którym udało się uciec, że pracownicy, którzy byli w czasie wejścia Rosjan zostali zamordowani. W sumie było to kilkanaście osób. Ja znałem osobiście tych ludzi. To jest moje osobiste przeżycie, bo ja ich też namawiałem, żeby uciekali – mówi Szczepan Wójcik. Ponad 300 osób, które dotarły do Polski dostało dach nad głową, wyżywienie, ci co chcą pracują. Wiele z tych osób mieszka obecnie w okolicach Radomia. - Zapewniamy im wszystko co jest potrzebne do życia. Nie bierzemy od nich żadnych pieniędzy. Będziemy to ciągnęli jak długo się da – mówi Wójcik. Co się stało ze zwierzętami ? Najprawdopodobniej Rosjanie rozgrabili magazyny z paszą, zwierzęta zdychały więc zapewne z głodu, później dzieła zniszczenia dokonała artyleria ukraińska, nieliczne zwierzęta miały szansę uciec.

Kilka dni temu Szczepan Wójcik dostał film, który pochodził z zasobów ukraińskiej armii. Pokazuje on co działo się na fermie jak Ukraińcy przystąpili do kontrofensywy. Nawałnicę artyleryjską, która spadła na fermę pod Iziumem tłumaczy duże zgrupowanie Rosjan, bardzo mocno wyposażonej, którzy rozgościli się na fermie. Wszystkie obiekty stanęły w płomieniach. Wtedy ferma stała się przekleństwem, piekłem i cmentarzem dla Rosjan. Nie ma pewnych danych na temat ilości zabitych żołnierzy rosyjskich, ale pewne jest, że była to masakra. - Rosjanie zajęli obiekt, który nie miał żadnego znaczenie wojskowego, zresztą w okolicy nie było żadnej jednostki wojskowej, żadnych obiektów militarnych. To wielki żal, że taka ilość pracy, zaangażowania poszło z dymem – mówi radomski przedsiębiorca. Połowa pieniędzy włożonych w interes ukraiński pochodziła z kredytu, druga połowa z prywatnego kapitału.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Echo Dnia Radomskie
Dodaj ogłoszenie