Samochód potrącił kobietę, która przeprowadzała dzieci przez jezdnię!

Izabela Kozakiewicz
Wypadek na skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej i Barlickiego.

Przy ulicy Warszawskiej samochód potrącił kobietę, która przeprowadzała dzieci przez jezdnię. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej rozważy, czy nie zrezygnować z Mikołajów na tym odcinku siódemki.

Do potrącenia doszło w środę, na skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej i Barlickiego. Na szczęście kobiecie nic poważnego się nie stało, jest w domu. W czwartek dzieci przez ulicę nikt już nie przeprowadzał.

Policja nie ma informacji o tym zdarzeniu, ale informację potwierdziła nam dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Halina Janiszek.

- Nasz pracownik był u niej w domu, żeby zapytać, czy nie potrzebuje jakiejś pomocy - mówiła nam w czwartek Halina Janiszek. - Pani jest potłuczona, ale nie była w szpitalu.

To na szczęście pierwszy i jedyny taki przypadek w Radomiu. Mikołaje przy ulicy Warszawskiej, która jest miejskim odcinkiem krajowej siódemki, mają jednak wyjątkowo trudne zadanie.

Na przejściu przy skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej i Barlickiego Mikolaj był od poniedziałku 2 listopada. Drugi pracownik przeprowadzający uczniów stoi na przejściu przy skrzyżowaniu ulicy Warszawskiej z Janiszewską. Dbają o bezpieczeństwo dzieci idących do szkoły podstawowej przy ulicy Ofiar Firleja.

- Nauczyciele szkoły i radni z tamtej części miasta bardzo zabiegali o Mikołajów, udało się ich znaleźć, choć naprawdę było trudno, bo chętnych brakowało - opowiada Halina Janiszek.

Mikołaje to rodzice uczniów szkoły przy ulicy Ofiar Firleja. Zostali przeszkoleni i zatrudnieni w ramach prac społecznie użytecznych przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

- My w jakimś sensie bierzemy za nich odpowiedzialność - mówi Halina Janiszek. - Nie podjęłam jeszcze decyzji, czy zabrać ich z tych przejść, ale przyznaję, ze taką opcję będziemy rozważać.

Co w zamian zaproponować rodzicom, których dzieci muszą pokonywać siódemkę w drodze do szkoły?

- Nasi pracownicy będą rozmawiać z rodzicami, może uda się zorganizować ich dyżury na przejściach. W końcu przy ulicy Mroza mieszka sporo dzieci dochodzących do szkoły - mówi Halina Janiszek. - Wiem, że są jakieś propozycje budowy tam świateł, czy jakiejś kładki.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
takijeden

A przy okazji polecma Panu artykuł w dzisiajszym wydaniu Echa, gdzie jest napisane, że na 17 wypadków na przejściach dla pieszych, aż 12 było z winy pieszych. Jak nuczą się chodzić lepiej niż "święte krowy" to niech Pan wtedy zabiera głos, dobrze?

W dniu 05.11.2009 o 18:00, pitagor napisał:

W tym artykule jest też informacja, że na 48 wypadków 'tylko' 12 było z winy pieszego (25% ogólnej liczby zdarzeń).



Nie czytam papierowego wydania,więc mam wrażenie że któryś z Was (delikatnie mówiąc) mija się z prawdą...Tutaj akurat,zawinił kierowca.Ale inna sprawa,że w wielu przypadkach faktycznie piesi łażą jak święte krowy.OK,są uprzywilejowani na przejściu dla pieszych,ale w wielu przypadkach (szczególnie po zmroku) nie zdają sobie sprawy z tego że kierowca praktycznie ich nie widzi.Szczególnie teraz-jesienią.Ciemne ubrania,wchodzenie bezpośrednio przed jadący samochód (co nawet na przejściu dla pieszych jest zabronione) nawet przy przepisowej prędkości 50 km/h może spowodować tragedię.Pieszy w starciu z samochodem nie ma ŻADNYCH szans
Dodaj ogłoszenie