Społeczna Straż Rybacka zebrała sieci o powierzchni... kilku boisk piłkarskich

Piotr KUTKOWSKI [email protected] .
To sieci znalezione przez zwoleńskich strażników w ciągu roku. Prezentują je (od lewej): Robert Muszyński, Jarosław Bukiel, Adam Dąbrowski, Artur Malinowski i Mirosław Mirowski.
To sieci znalezione przez zwoleńskich strażników w ciągu roku. Prezentują je (od lewej): Robert Muszyński, Jarosław Bukiel, Adam Dąbrowski, Artur Malinowski i Mirosław Mirowski. Piotr Kutkowski
Takie "trofea" można było zobaczyć podczas spotkania członków Społecznej Straży Rybackiej powiatu zwoleńskiego. Była to także okazja do wymiany doświadczeń, informacji i planowania kolejnych działań.

Strażników jest ponad 20, pracują w różnych zawodach, ale łączy ich zamiłowanie do łowienia tryb i chęć walczenia z tymi, którzy robią to nielegalnie. A kłusowników nie brakuje na patrolowanym przez nich terenie - najwięcej - jak mówią - można ich spotkać na rzekach Iłżance, Wiśle, Zwolence, pojawią się także na maleńkiej Plewce, która płynie przez gminę Przyłęk.

- Do dziś wśród wielu osób panuje przekonanie, że "za rybę, las i babę się nie płaci", stąd też kłusowanie według nich nie jest przestępstwem, a czymś co robili ich ojcowie i dziadkowie. Swoistą normą - zauważa jeden ze strażników - Ale o tym, że swoją rabunkową i często okrutną działalnością niszczą przyrodę już nie mówią.

DRYGAWICE I OŚCIEJE

A dowodem na to, jakie metody stosują wodni kłusownicy są przejęte przez strażników ich sieci - drygawice. Ryby dostając się do ich przez duże oczka zakleszczają się w kolejnych, małych oczkach, z których nie mają już szans się wydostać. Inną metodą stosowaną przez kłusowników jest zabijanie ryb w okresie tarła przy pomocy trójzębów zwanych ościejami. Ale jest jeszcze jeden sposób- najbardziej okrutny i bezwzględny. To uśmiercanie ryb prądem.

- Prąd podawany jest do wody albo z agregatów, albo za pomocą przewodu zarzuconego na linię energetyczną - mówi Mirosław Mirowski, komendant zwoleńskiej Społecznej Straży Rybackiej - Giną wtedy i duże ryby i małe. Zdarzało się też, że ginęli ludzie, jak chociażby kiedyś w gminie Kazanów.

ŚMIERĆ OD PRĄDU

Społecznie strażnicy nie mają uprawnień do karania kłusowników, mogą jednak o to wnioskować. Tyle, że przyłapanie kłusownika "na gorącym uczynku" jest bardzo trudne. - Nawet jak znajdziemy sieci, to nikt się do nich nie przyznaje,
choć gołym okiem widać, jak bardzo boli tych ludzi, gdy je zabieramy - przyznają strażnicy.

Potem przejęty sprzęt kłusowników jest spisywany, magazynowany i co dwa lata niszczony. Taki też los czeka sieci, które strażnicy przynieśli na plenerowe spotkanie podsumowujące roczny okres działalności. Jak podkreślają spotkania są także okazją do wymiany cennych doświadczeń i planowania działań na przyszłość. Bo co do tego, że i w przyszłości czeka ich dużo pracy - nie mają wątpliwości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie