Tokio 2020. Piotr Małachowski żegna się z igrzyskami w eliminacjach. "Żałowałbym, gdybym tu nie przyjechał" [ROZMOWA]

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Paweł Małachowski
Paweł Małachowski Pawel Relikowski / Polska Press
Smutno jest żegnać się z igrzyskami i sportem. Ale mam już 38 lat, trzeba w końcu podjąć męską decyzję - przyznał Piotr Małachowski, dwukrotny srebrny medalista olimpijski w rzucie dyskiem. W piątkowych kwalifikacjach uzyskał 62,68m, co dało mu dopiero 15. miejsce. Do finału nie awansował.

Czwartych igrzysk olimpijskich w karierze nie będzie pan chyba wspominał zbyt dobrze.
Powiedzmy sobie szczerze, wynik jest słaby. Stać mnie na dużo dalsze rzuty. Dziś się nie udało. Nie mam do siebie pretensji, bo powalczyłem do końca. Czułem, że trafiłem ostatni rzut. Pierwszy był po prostu słaby, w drugim dysk wyleciał mi z ręki, lecz w trzecim naprawdę myślałem, że dysk poleciał daleko, za 64 metry. Niestety, były tylko ponad 62. Nie mogłem w to uwierzyć. Ale takie jest życie.

Podobno przed startem pojawiały się głosy, że koło jest śliskie, co będzie utrudniać dalekie rzuty.
Koło jest dobre, warunki też. Wszystko zorganizowane szybko i sprawnie. Pod tym względem nie ma co narzekać.

ZOBACZ TEŻ:

Czuje pan duży żal, że nie udało się wejść do finału?
Żałowałbym, gdybym nie przyjechał na te igrzyska. Ale jestem tu, dałem z siebie wszystko. Nie udało się, taki jest sport. W życiu trzeba umieć też przegrywać. Nie raz mi się już zdarzyło.

W porównaniu do trzech poprzednich startów, te igrzyska były dla pana najbardziej wymagające?
Na tych igrzyskach jest trochę trudniej, bo nie ma kibiców. Szkoda, bo to dla nich walczymy. Ale wiedzieliśmy o tym wcześniej, mogliśmy się na to przygotować.

Decyzja o tym, że była to pana ostatnia wielka impreza, pozostaje niezmienna?
Tak. Dostaję jeszcze zaproszenia na zawody do Austrii czy Berlina, ale z nich nie skorzystam. Mój ostatni start zaplanowałem na 5 września, podczas Memoriału Kamili Skolimowskiej. Pożegnam się z polską publicznością, przyjaciółmi. Mój czas się skończył.

To dobry moment na zakończenie kariery?
Na pewne rzeczy nigdy nie ma dobrego czasu, w sporcie również. Do końca kariery przygotowywałem się poważnie już od dwóch lat. Nie jest tak, że dziś mi nie wyszło i postanowiłem, że kończę ze sportem. Mentalnie jestem na to gotowy. Wracam do rodziny, przede mną kolejne wyzwania. Choćby wychowywanie syna (śmiech).

ZOBACZ TEŻ:

Czym będzie się teraz zajmował Piotr Małachowski?
Chcę trochę odpocząć od sportu, związanych z nim stresu i reżimu. Ktoś, kto nigdy nie trenował i nie startował na wielkiej imprezie, może tego nie zrozumieć. Stres na zawodach da się jeszcze przeżyć. Ale przed zawodami, na treningach, które czasem nie wychodzą, po kontuzjach... Mam już dość tego, że muszę w poniedziałek o 7 rano wstać i jechać na rzutnię, a po południu przerzucić ponad 20 ton. Po czym we wtorek zastanawiać się, czy będę zdrowy. Nie mam już na to ochoty. Cieszy mnie, że są fajni, młodzi-gniewni Polacy. Trzymam za nich kciuki. Mają szansę na dalekie rzucanie i pisanie kolejnych rozdziałów polskiego dysku.

Są jakieś konkretne plany?
Nie chcę już dziś myśleć o tym, co będę robić po igrzyskach. Zamieniać jednego reżimu na kolejny. Teraz zamierzam odpocząć, nacieszyć się wolnością. Jeść śniadania z rodziną, a nie samemu, żeby szybko dojechać na trening.

Które zawody w karierze wspomina pan najlepiej?
Pierwszy to młodzieżowe mistrzostwa Europy w Erfurcie, gdzie zająłem drugie miejsce i stwierdziłem, że dysk to dobry kierunek. Drugim są oczywiście igrzyska w Pekinie. Pojechałem tam jako "no name". Rok wcześniej po mistrzostwach świata w Osace wszyscy mówili, że nie nadaję się do sportu. Tymczasem w Pekinie rzuciłem 66 metrów i zdobyłem srebrny medal.

ZOBACZ TEŻ:

Czuje się pan spełniony?
Oczywiście, że tak. Mam dwa medale olimpijskie, żonę, syna, zdrową rodzinę. Spełniły się moje marzenia. Jestem chłopakiem z małej miejscowości, z Bieżunia. Pojechałem na igrzyska, zdobywałem medale najważniejszych imprez. Absolutnie nie mam na co narzekać.

Będzie pan tęsknił za startami?
Smutno jest żegnać się z igrzyskami i ze sportem. Ale mam 38 lat. Trzeba w końcu podjąć męską decyzję i powiedzieć "stop". Niech młodzi mają szansę się wykazać. Zaraz po mnie startuje Bartek Stój. Życzę mu awansu do finału. [25-latek uzyskał 62,84m i zajął 14. miejsce w eliminacjach, które nie dało awansu - red.]

Notował w Tokio Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Ile medali zdobędą Polacy na igrzyskach w Tokio?

ZOBACZ TEŻ:

ZOBACZ TEŻ:

Piękna i ze złotym sercem. Dziennikarka meksykańskiego oddziału telewizji Fox Sports (i podobno była dziewczyna Ronaldinho) Erica Fernandez kocha nie tylko sport, ale też zwierzęta. Kolumbijka założyła fundację pomagającą psom, namawia też osoby śledzące ją na Instagramie (ponad 725 tys.) do adopcji. Robi to m.in. przez... swoje skąpo ubrane zdjęcia ze zwierzakami oczekującymi na nowy dom. Trudno przejść obok nich obojętnie.Uruchom i przeglądaj galerię klikając ikonę "NASTĘPNE >", strzałką w prawo na klawiaturze lub gestem na ekranie smartfonu

Seksowna dziennikarka sportowa Erika Fernandez rozebrała się...

Tokio Raport - rozmowa z Karoliną Pęk

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie