Żydzi z USA byli gośćmi Liceum imienia Kopernika

bk
Najpierw goście przebywali w szkole Szkoła
Młodzież z I LO im. Mikołaja Kopernika w Radomiu już po raz kolejny raz udowodniła, że historia radomskich Żydów może być wspaniałą lekcją historii.
Potem udzali się na zwiedzanie miasta razem z mlodzieżą "Kopernika" i nauczycielkami szkoła

Potem udzali się na zwiedzanie miasta razem z mlodzieżą "Kopernika" i nauczycielkami
(fot. szkoła)

Przybyłych gości serdecznie powitała dyrektor szkoły, Agnieszka Ścieglińska.

Pierwszą część wizyty wypełniły warsztaty zapoznawcze. Uczniowie, pracując w grupach rozmawiali z gośćmi na różne tematy zainicjowane przez trenera.

Druga część wizyty polegała na pokazaniu naszego miasta. Zadanie było trudne, gdyż to uczniowie zostali przewodnikami.

-Pobyt w Radomiu był bardzo ważny zwłaszcza dla jednej z uczestniczek, Sharon Grosfeld, której ojciec pochodził z naszego miasta - mówi Ewa Kutyła, nauczyciel "Kopernika", jedna z opiekunek projektu. - Z dzieciństwa pamiętała jego opowieści o przedwojennym Radomiu. Teraz bardzo chciała te miejsca zobaczyć.

Na specjalną prośbę Sharon zwiedzanie rozpoczęto od wizyty na terenie Fabryki Broni. Opowieści o tragicznych losach mieszkańców Radomia straconych na szubienicach wprowadziły wszystkich w nastrój zadumy i refleksji.

Następnie goście odwiedzili kirkut i przeszli ulicami Radomia, wysłuchując historii o
Towarzystwie "Przyjaciół Wiedzy", wojennych losach Bernarda Gotfryda i zagładzie radomskich Żydów podczas II wojny światowej.

Swoje wypowiedzi młodzież ilustrowała zdjęciami archiwalnymi.

- Jesteśmy zachwycone takimi warsztatami - powiedziały nam Ada Skowron i Martyna Śliwińska, licealistki "Kopernika" Nasi goście byli bardzo sympatyczni i chętni do rozmowy. Dowiedziałyśmy się o wielu interesujących i ciekawych sprawach, dotyczycących zarówno narodowości żydowskiej na ziemiach radomskich jak i spraw związanych ze Stanami Zjednoczonymi."

Wizyta liderów społeczności żydowskiej z USA odbyła się w ramach prowadzonego w liceum projektu Szkoła Dialogu. Polega ona na poznawaniu kultury żydowskiej oraz odnalezieniu w swoim mieście śladów tej kultury.

Szkolnymi koordynatorami projektu są Agnieszka Brzeska-Pająk i Ewa Kutyła.

A przed wyjściem dokonali wspólnej fotografii szkoła

A przed wyjściem dokonali wspólnej fotografii
(fot. szkoła)

Na terenie dawnego getta szkoła

Na terenie dawnego getta
(fot. szkoła)

W drodze na kirkut szkoła

W drodze na kirkut
(fot. szkoła)

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Film "Pokłosie" ma wybielić Niemców i szantażować Polaków.

Nikt nie ukrywa, że inspiracją tego filmu stali się "Sąsiedzi" Jana Tomasza Grossa i jego "wizja" historii. Lista oczywistych błędów i przekłamań Grossa jest ogromna. Wybierając z Grossa dowolnie to, co mieściło się w jego wizji, Pasikowski dołożył jeszcze to, na co wówczas i sam Gross by się nie zdobył.

Mamy prostacki schemat: latem 1941 r., tuż po zajęciu tych ziem przez III Rzeszę Niemiecką (nie ma oczywiście mowy, co się działo wcześniej), do wsi przyjeżdża dwóch (tak, zaledwie dwóch) Niemców. Dają mieszkańcom wsi pozwolenie na wymordowanie miejscowych Żydów i natychmiast wyjeżdżają. W tej "wizji artysty", czyli Pasikowskiego, Niemcy nie mogą być sprawcami zbrodni, a nawet nie mogą być jej świadkami. Następnego dnia mieszkańców ogarnia morderczy szał. Gromadzą "swoich" Żydów w jedneym budynku i wszystkich żywcem palą.

Gdy Żydówki wyrzucają małe dzieci poza ogień, chłopi nadziewają je na widły i ciskają w płomienie. Jest jeszcze motyw pił i odrzynania głów. Taki los spotyka np. żydowską dziewczynę, która jakoby odrzuciła wcześniej, przed wojną, zaloty miejscowego amanta. On w zamian za to obecnie zabawia się jej obciętą głową jak piłką. To było już u Grossa, skoro tam przeszło, to Pasikowski może iść dalej.

Bohater filmu Franek Kalita dowiaduje się straszliwej prawdy. Ich ojciec nie tylko oddał własny dom do spalenia Żydów, ale w dodatku własnoręcznie podłożył pod nich ogień. Okazuje się, że większość mieszkańców wsi stanowili Żydzi. Dziś, gdy już ich nie ma, wieś liczy jakoby już tylko kilkanaście chałup...

Tymczasem w Jedwabnem większość miejscowych Żydów ocalała, skutecznie ukryta przez swoich chrześcijańskich sąsiadów. Przeżyli w miasteczku, przez Polaków nie byli niepokojeni przez następnych kilkanaście miesięcy, do czasu, aż ich Niemcy wywieźli do okolicznych dużych gett jesienią 1942 roku. W 1945 r. spora, kilkudziesięcioosobowa grupa wróciła do Jedwabnego, mieszkając tam przez kilka miesięcy przed wyjazdem dalej, do Europy, USA i Palestyny. Kilka osób zostało na stałe w Jedwabnem (w tym prezes przedwojennej gminy żydowskiej) i wtopiło się w otoczenie, a więc w swych rzekomych morderców!

Franek Kalita studiuje przedwojenne akta własnościowe, bo coś mu się w papierach nie zgadza, bank nie chce dać kredytu jego bratu pod zastaw gospodarstwa. I słusznie, bo "ich" gospodarstwo nie jest ich! Także sąsiedzi Kalitów nie są na swojej ziemi, tylko na cudzej, oczywiście żydowskiej. Co więcej, Polacy przed wojną mieli swoje gospodarstwa wyłącznie na... bagnach i nieużytkach. Co innego gospodarstwa żydowskie, wyłącznie dobra ziemia, dobrze położona.

Kalitowie objęli nie tylko ziemię, ale i zabudowania żydowskie, które są lepsze, wygodniejsze. Pod swoje podłożyli ogień, żeby pozbyć się żydowskich sąsiadów. Czyli schemat jest prosty: źli Polacy, dobrzy Żydzi. Mordercy i ofiary. Rabusie i właściciele.

Zwieńczeniem filmu jest ohydna scena ukrzyżowania Józefa Kality przez mieszkańców wsi na drzwiach jego własnej stodoły. Tu i teraz, w XXI wieku, w Polsce. Na miejscu jest oczywiście policja, jakieś służby, ale nikt nieszczęśnikowi nie przychodzi z pomocą, nie zdejmuje go, nie ratuje. Oto wizja, która ma być przesłaniem filmu.

Polski Instytut Sztuki Filmowej wyłożył na ten film prawie 6 mln zł (pokrył w ten sposób aż dwie trzecie całości kosztów). PISF został powołany jeszcze przez SLD w 2005 r. i do jego zadań należy m.in. promocja polskiej kinematografii na świecie i edukacja filmowa.

Ten film wpisuje się w określoną politykę historyczną rządu PO - PSL pod kierownictwem Donalda Tuska. "Pokłosie" spełnia bowiem oczekiwania tych sił, które chcą nas obarczyć współudziałem w holokauście, to zaś wiąże się z łatwiejszym pozyskaniem kilkudziesięciu miliardów dolarów w ramach "odszkodowań".

Trzeba tu koniecznie przypomnieć słowa Izraela Singera, sekretarza generalnego Światowego Kongresu Żydów w latach 2001-2007, który onegdaj w Buenos Aires powiedział, że "Jeśli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie atakowana i upokarzana na forum międzynarodowym".

Ten film jest przeznaczony dla zagranicy. Taki właśnie przekaz wychodzi z Polski w świat - zobaczcie, tacy byliśmy i nadal tacy jesteśmy, nie ma żadnych zmian. To przekaz w znacznym stopniu urzędowy i rządowy (finansowanie ze środków publicznych i publiczne pochwały z ust politycznych prominentów). I przekaz ludzi, którzy aspirują do miana kulturalnej i każdej innej elity.

A kina i telewizje niemieckie z lubością to pokażą, przypominając w ten sposób, że Niemcy byli jedynie Kulturtraegerami, czyli usiłowali nas cywilizować. Podobnie podejdą do tego media w USA, Rosji i reszta świata.

Leszek Żebrowski, historyk

l
lukassmall
Spytał ktoś dlaczego zabijają "terrorystów" z Palestyny co bronią swych domów przed najazdami Żydów?

Nie żartuj, kto by się tam ich o to pytał?? Uczniowie pewnie byli wyselekcjonowani, no i dodatkowo byliby za zabijaniem "terrorystów". Ja bym się spytał, w której komendzie pracowali ich rodzice. No bo jeśli przeżyli, to jest duże prawdopodobieństwo, że współpracowali z najeźdźcami, np. Ojciec pani Grosfeld mógł wieszać tych niewinnych żydów, no skąd by znał te wszystkie historie?? może lepiej by pasował jakiś prokurator albo sędzia?? cóż pewnie nigdy się nie dowiemy kim był tak naprawdę. Poza tym pewnie wszystkie niewygodne tematy byłyby zakazywane przez "trenera".
O i najlepsze "narodowość żydowska" tak jakby mówić, narodowość katolicka, albo muzułmańska.
A
Arkadiusz Dębski

Spytał ktoś dlaczego zabijają "terrorystów" z Palestyny co bronią swych domów przed najazdami Żydów?

Dodaj ogłoszenie