Rosja blokuje zakup naszych jabłek i serów. Wielkie kłopoty świętokrzyskich producentów

Marzena SMORĘDA
archiwum
Udostępnij:
Świętokrzyscy rolnicy i przetwórcy mają duży kłopot ze zbytem towaru. Rosyjski i ukraiński rynek kupuje dużo mniej i ma problem z płatnościami.

Kryzys polityczny na Wschodzie uderza w rolnictwo i przemysł przetwórczy. Świętokrzyskim producenctom spadły obroty w handlu. Na rynku zostaje niesprzedany towar, który w konsekwencji traci na cenie, co wpędza firmy w finansowe kłopoty.

 

Znaczący spadek eksportu, nadwyżka towaru na krajowym rynku i w konsekwencji spadek cen – to efekt politycznej rozgrywki Rosji z Ukrainą. Rynki, na które szły w ostatnich latach ogromne transporty owoców i przetworów mlecznych z naszego regionu mocno zachwiały gospodarką. Świętokrzyscy producenci załamują ręce.

CENY NIŻSZE O POŁOWĘ

- Sytuacja jest bardzo trudna – mówi Wojciech Borzęcki, szef Grupy Producentów Rolnych Sad Sandomierski z Sandomierza. - W ubiegłym roku o tej porze eksport do Rosji był znacznie większy, a ceny jabłek o połowę wyższe. W tej chwili rolnik dostaje zaledwie 90 groszy za kilogram owoców. Rolnicy i przetwórcy mocno odczuwają niestabilność rosyjskiej gospodarki, a przecież mają na głowie kredyty i inne zobowiązania w związku z produkcją - mówi Wojciech Borzęcki.

- Szukamy nowych rynków zbytu, ale nie jest to proste. Dostawy na chłonne rynki azjatyckie wymagają od rolników pewnego reżimu przy produkcji, a nasz chłop pryska jabłka, zrywa je za późno, gdy są już mocno dojrzałe, i nie spryskuje ich przed złożeniem do przechowalni. W konsekwencji, jabłka nie wytrzymują długiego transportu, który w przypadku na przykład Chin trwa dosyć długo – dodaje.

SEROWY GIGANT W KŁOPOTACH

Trudna sytuacja ze zbytem i niepewne jutro trwa od początku tego roku także wśród mleczarzy. – Jest problem ze zbyte. Rosja, która była dla nas do tej pory bardzo dobrym handlowym partnerem, bo na przykład w ubiegłym roku sprzedaliśmy tam towar za 14 milionów złotych, teraz kupuje dużo mniej, są zatory płatnicze. Problem z Rosją polega także na wartości rubla, który osłabił się o 30 procent w stosunku do euro – mówi Ryszard Pizior, dyrektor handlowy Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Włoszczowa.

Włoszczowski zakład, który jest w piątce największych serowni w kraju produkcji zmniejszyć nie może. Nie może też nadwyżki towaru skierować na krajowy rynek, gdyż groziłoby to znacznym spadkiem cen produktów. - Niepewna sytuacja i obawa przed restrykcjami za strony Rosji bardzo źle wpływa na firmę. Trudno coś przewidzieć i zaplanować. Ukraina do tej pory była małym odbiorcą serów, ale i ten handel teraz jest bardzo trudny– dodaje.

Jak podaje Ministerstwo Gospodarki, polski eksport do Rosji spadł od początku roku o 7,3 procent, a na Ukrainę o 12 procent. Kryzys na Wschodzie coraz mocniej uderza po kieszeni polskie firmy. Spowolnienie w eksporcie jest skutkiem tendencji spadkowych w rosyjskiej gospodarce, pogłębionych przez kryzys na Ukrainie. Dodatkowo antyimportowo działa postępujące od początku roku osłabienia rubla – wyjaśniają eksperci. Jeszcze gorzej wygląda nasza wymiana z Ukrainą. Coraz większym problemem w wymianie z Ukrainą są ogromne zatory płatnicze, powodowane trudnością w dostępie do dolarów i euro.
 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

W
Władimir Władimirowicz
To niech Włoszczowa przestanie dawać pieniądze na marnych kopaczy z kielc i zacznie oszczędzać a nie wylewne płacze jaki to kryzys ich dopadł.
S
Sisi
Niech Sikorski z Tuskiem przyjedzie i spojrzy tym ludziom w oczy.
Przejdź na stronę główną Echo Dnia
Dodaj ogłoszenie