Siarkopolu stan (przed)zawałowy?

Marcin JAROSZ
Sprzedaż stopniała. Surowiec, zamiast u odbiorców, zalega w magazynach firmy z Grzybowa. Główny zagraniczny kontrahent chce wziąć siarkę, ale niemal za darmo. Wydobycie zostało ograniczone. W spółce trwa stopniowa redukcja zatrudnienia. Kryzys puka do bram...

   Jeszcze rok temu „Siarkopol” z Grzybowa święcił sukces za sukcesem, bijąc rekordy sprzedaży i zyskując na wielkim popycie na swoje „złoto”, czyli siarkę, którą wydobywa, jako jedyna w świecie kopalnia, metodą podziemnego wytapiania. Minęło jednak kilka miesięcy i koło fortuny odwróciło się o 180 stopni.

    LOS JAK RULETKA

    Sprzedaż sięgnęła niemal dna, a siarka zamiast u kontrahentów zalega w magazynach. Pracownicy boją się o miejsca pracy, miasto huczy od plotek, a prezes zarządu jednej z największych firm regionu odpowiada na konkretne pytania… nie podając żadnych konkretów.

   Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku, kiedy po interwencji lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej nastąpiła zmiana prezesa zarządu grzybowskiego Siarkopolu. Miejsce odwołanego Karola Dytkowskiego zajął Marian Kosowicz. Kilka dni potem na łamach jednej z gazet lokalnych ukazał się wywiad, w którym Marian Kosowicz przedstawiał między innymi cele do realizacji na najbliższe miesiące. Jednym z nich była dokładna analiza zawartych jeszcze przez stary zarząd kontraktów, gdyż - jak wskazywał nowy prezes Siarkopolu - firma pod rządami poprzednika nie wykorzystała wszystkich możliwości, jakie niósł rosnący popyt na siarkę.

   - Mam nadzieję, że uda się jeszcze coś z tego naprawić i uratować – mówił wówczas w wywiadzie Marian Kosowicz. Dwa miesiące później sprzedaż siarki gwałtownie stopniała…

   KONTRAKTY STOP.

   ZATRUDNIENIE W DÓŁ

   Od października ubiegłego roku Siarkopol z Grzybowa nie sprzedał ani jednej tony siarki granulowanej, głównego źródła dochodów. Jedyną formą sprzedaży jest siarka płynna dla odbiorców krajowych, jednak sprzedawana jest w bardzo małych ilościach, rzędu kilku tysięcy ton miesięcznie. Z naszych informacji wynika, że wydobycie w kopalni w Osieku było stopniowo ograniczane. Na obecną chwilę kompletny zastój jest na instalacji do granulacji, nie ma pracy przy załadunku.

   Co więcej nowy rok przyniósł wieści o redukcji zatrudnienia. Aby dostosować zatrudnienie do wydobycia, w ciągu dwóch najbliższych miesięcy pracę straci 100 osób, głównie z kopalni w Osieku. Redukcja dotknie przede wszystkim pracowników, którzy mają umowy na czas określony z terminem końcowym przypadającym na ten rok. – Takich umów jest około 230. Cały czas mamy nadzieję, że rynek ruszy – mówi Andrzej Czeczot przewodniczący NSZZ Solidarność w grzybowskim Siarkopolu.

    – Nie będą to masowe zwolnienia. Wstrzymywaliśmy się z tą decyzją przez długi czas, ale sytuacja na rynku nie poprawia się, dlatego musimy zredukować zatrudnienie – mówi Marian Kosowicz, prezes Siarkopolu. - Będzie to dotyczyć przede wszystkim osób które nabyły już prawa emerytalne oraz tych, którym umowa o pracę wygasa w tym roku.

   „ZŁOTO” ZA CENĘ ZŁOMU?

   Ale póki co zostaje tylko nadzieja. Magazyny w Osieku, Gdyni i Gdańsku wypełnione są po brzegi, a nie ma nikogo, kto kupiłby siarkę za rozsądną cenę. W ubiegłym roku tonę siarki granulowanej sprzedawano za naprawdę duże pieniądze. Pod koniec stycznia tego roku na jednym z forów pojawiła się informacja, że kontrahent z Maroka, główny odbiorca siarki granulowanej zaproponował... 9 dolarów za tonę. Z naszych ustaleń wynika, że zaproponowano cenę kilkadziesiąt razy mniejszą niż ta, którą płacono jeszcze w lipcu ubiegłego roku. Wówczas rynkowa wartość siarki granulowanej oscylowała w okolicach 700 dolarów za tonę.

    Obecna sprzedaż na kopalni Osiek nie wystarcza na pokrycie kosztów dostarczenia ciepłej wody z elektrowni Połaniec. Co więcej kolejnym ciosem jest podwyżka do nowego roku opłat za korzystanie z tak zwanej energii przemysłowej. Za styczeń z tego tytułu zapłacono niemal o połowę więcej. W ciągu trzech miesięcy dwa razy zmieniano dyrektora Kopalni. Na początku października powołano na to stanowisko Ryszarda Sochę, którego od 1 stycznia tego roku zastąpił Józef Zborowski.

    WIEŚĆ SIĘ NIESIE...    Od kilku miesięcy nie ustaje dyskusja na temat sytuacji w Siarkopolu. Jedni uważają, że winę za kiepską sytuację ponosi obecna ekipa, inni, że to błędy poprzedniego prezesa spółki. Nie od dziś wiadomo, że Siarkopol w Grzybowie jest na liście przedsiębiorstw do prywatyzacji, dlatego i ten wątek jest poruszany miedzy innymi w kontekście braku nowych kontraktów.

   - „Rozmowy poszły źle. Tak miało być, bo taki jest scenariusz. Kopalnia ma upaść na ryj. Ludzie na bruk. I prywatyzacja. A wtedy za małe pieniądze pewni ludzie ją wykupią. Tak będzie. Zwalanie wszystko na zła koniunkturę to nadużycie. A z drugiej strony bardzo dobra zasłona dymna” – pisze kitkat na naszym forum internetowym.

Padają też pytania o to, czy słusznym posunięciem była renegocjacja istniejących kontraktów, która zamiast poprawy warunków stała się, zdaniem forumowiczów, przyczyną klęski obecnego zarządu firmy. Coraz więcej niepewności jest wśród samej załogi. – „Niedawno jeden z zarządu powiedział pracownikom, że kasę mają do czerwca, a jak się skończy to nie mają pojęcia co zrobić...” – pisze na naszym forum goornik.

    TYLKO SPOKOJNIE. TO KRYZYS

    Niestety nie udało nam się spotkać z prezesem spółki Marianem Kosowiczem. Skorzystaliśmy wiec z innych możliwości i wysłaliśmy pytania pocztą elektroniczną. Pytaliśmy w nich między innymi o wielkość wydobycia, ilość sprzedanych ton siarki w ostatnim kwartale ubiegłego roku oraz w styczniu tego roku, o przyszłość kontraktów, pracowników i bieżącą ocenę kondycji firmy.

    „Sytuacja ekonomiczna w obecnej chwili przedstawia się dobrze i gdyby odbiorcy nasi, tak krajowi jak i zagraniczni, nie zmniejszyli produkcji było by wyśmienicie. Tak jednak nie jest, spadek popytu na nawozy spowodował poważne ograniczenie ich produkcji, niektórzy producenci nawozów wręcz zamknęli swoje zakłady. Konsekwencją było zmniejszenie lub wstrzymanie odbiorów siarki z naszego zakładu” – czytamy w liście zwrotnym od Mariana Kosowicza.

   Kiedy można się spodziewać zmian na lepsze? Wszystko zdaniem prezesa spółki zależy od wielu czynników. Najpierw odbiorcy muszą wznowić lub zwiększyć produkcję, dopiero to może spowodować zakupy siarki.

   JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE…

  „Jest zbyt dużo niewiadomych” – pisze prezes. Sposobem na przezwyciężenie kryzysu ma być między innymi wstrzymanie inwestycji, które nie wpłyną na zmniejszenie kosz-tów funkcjonowania zakładu. - Postanowiliśmy, że inwestycje, które nie przyniosą szybkiego zwrotu zakończymy na etapie wykonania pełnej dokumentacji, a ich realizację przesuniemy w czasie – wyjaśnia Kosowicz.

Wewnątrz spółki działa specjalny zespół, którego zadaniem jest między innymi bieżące reagowanie na zmiany rynkowe. Prezes Siarkopolu uspokaja mówiąc, że jest pewien tego, że prowadzone obecnie rozmowy handlowe z potencjalnymi odbiorcami na pewno przyniosą określone efekty i firma wyjdzie na prostą.

 

 

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie