Skandalicznie wysokie ceny benzyny i oleju w Świętokrzyskiem

Marzena SMORĘDA smoreda@echodnia.eu
Takie ceny zanotowaliśmy w środowy wieczór na stacji paliw przy ulicy Jagiellońskiej w Kielcach.
Takie ceny zanotowaliśmy w środowy wieczór na stacji paliw przy ulicy Jagiellońskiej w Kielcach.
Nawet ponad 6 złotych za litr oleju napędowego płacili już kierowcy na jednej ze stacji benzynowych w Kielcach. Od początku roku paliwa drożeją w rekordowym tempie. Choć trudno to sobie wyobrazić, wkrótce litr może kosztować nawet 10 złotych!

Tylko w ciągu ostatniego tygodnia ceny benzyny 95-oktanowej wzrosły na stacjach paliw średnio o 11 groszy, a ole-ju napędowego aż o 13. Wczoraj w Kielcach olej napędowy przekroczył niewyobrażalną dotąd cenę 6 złotych za litr, a benzyna 98-oktanowa kosztowała średnio w województwie 5,91. Kierowcy nie wierzą własnym oczom, ale tankują. W dodatku cena za litr paliw w naszym regionie jest najwyższa w kraju! Rok temu litr paliwa na świętokrzyskich stacjach był tańszy o 1,40 złotych. Tak wynika z danych portalu Money.pl.

Przeczytaj też: W Morawicy powstanie 200 nowych miejsc pracy. Kto zbuduje tam swoje fabryki?

DLACZEGO TAK DROGO?

 

Rekordowe ceny oleju napędowego to częściowo efekt podwyżki stawki akcyzy, która wzrosła od 1 stycznia bieżącego roku. Ale na rynku paliw panuje wolna amerykanka, dystrybutorzy robią z cenami, co chcą. Najgorsze jednak, że kosmiczne ceny paliw przekładają się na stale rosnące ceny innych produktów i usług na rynku.

 

Wzrost cen paliw zapowiadali eksperci już w 2011 roku. I nie pomylili się. – Paliwa drożeją i nie łudźmy się, że ich ceny staną w miejscu, niestety, przez najbliższy rok czy dwa wciąż będą rosnąć. Wpływ na to mają gospodarki Stanów Zjednoczonych czy Chin, a także kryzysowa sytuacja w Europie. Słaba złotówka, rosnąca cena baryłki ropy naftowej na światowych giełdach powodują, że taniej nie będzie. Poza tym swoje zrobił wzrost akcyzy, a dołożyła zima, bo wtedy olej zawsze jest droższy - wyjaśnia Witold Rogowski z Profiauto.pl. – Przesłanki ekonomiczne wskazują na to, że 8, a nawet 10 złotych za litr, może nie w 2012, ale w kolejnych latach może być ceną bardzo prawdopodobną - dodaje.

 

JAKA ALTERNATYWA?

 

Samochody przyjdzie więc nam zostawić w garażu i przesiąść się do autobusu miejskiego albo spacerkiem podążać do pracy. Scenariusz może niekomfortowy, ale ekonomiczny. I tak zrobi niejeden z nas.

Przeczytaj też: Więcej połączeń i cenowych promocji ze świętokrzyskiego ma PolskiBus.com.

- Za wizytę na stacji benzynowej jeszcze nie tak dawno płaciłem 200 złotych, teraz płacę 300, więc jeśli będzie jeszcze drożej, nie będzie mnie stać na samochód - mówi Rafał Muszyński z Kielc. Ale są i tacy, którzy za nic nie dadzą się na to namówić. – Drogie paliwo to dla mnie żaden argument, żeby wyrzec się auta. Zmieniłam samochód na mniejszy i bardziej ekonomiczny, to przynosi pewne oszczędności. Poza tym zawsze można pracować więcej – mówi Maja Nowak z Kielc.

Witold Rogowski, specjalista od rynku paliw z Profiau-to.pl:

 

- Trudno sobie teraz wyobrazić maksymalną cenę paliw. Trzy lata temu były to 4 złote, rok temu 5 złotych. Teraz 6 złotych stało się faktem. Ta bariera jest tylko w naszej psychice. Jeśli już na jakiejś stacji cena przekroczyła magiczny próg, wkrótce będzie widniała na kolejnych i kierowcy będą płacić.

 

Jaką maksymalną cenę paliw jesteśmy w stanie zaakceptować, zapytaliśmy przechodniów.

 

Andrzej Śląszkiewicz: - Dla mnie realną ceną byłoby 3,50 złotych za litr paliwa, nawet obecnej nie jestem w stanie zaakceptować, więc wyższej tym bardziej sobie nie wyobrażam. Możemy jednak narzekać, ale kto musi jeździć samochodem, musi płacić. Tyle, ile dyktują dystrybutorzy.

 

Andrzej Zając: - Ceny paliw są skandalicznie wysokie. Jestem taksówkarzem, więc śledzę je na bieżąco. 5 złotych było już rozbojem, a 6 to już cena niewyobrażalna. Jeśli nadal będzie drożeć, trzeba zrezygnować z tej pracy.

 

Jan Krzak: - Mieszkam w Jędrzejowie, tam na razie ceny nie są jeszcze tak wysokie. Jeśli pójdą w górę, trzeba będzie ograniczyć jazdę i szukać alternatywy, na przykład korzystać z komunikacji miejskiej. Wyższej ceny nie udźwignie mój domowy budżet.

 

Magdalena Śmiglarska: - Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie ceny zaporowej, bo już obecna jest dla mojej rodziny nie do przyjęcia. To skandal, co się dzieje na rynku paliw. Przy takich cenach ludzie zaczną rezygnować z aut i będą jeździć autobusami lub chodzić na piechotę.

Przeczytaj też: Kobieta Przedsiębiorcza 2011. Do kiedy jeszcze można zgłaszać kandydatki?

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie