Spódnice szył mi… mąż. Barbara Błachut, Kobieta Przedsiębiorcza pokazała nam swoją szafę

Marzena SMORĘDA [email protected]
Barbara Błachut, laureatka pierwszego miejsca w plebiscycie „Echa Dnia” Kobieta Przedsiębiorcza 2009 tak w życiu, jak i w ubiorze ceni przede wszystkim prostotę i skromność. (zobacz galerię zdjęć)

- We wszystkim najważniejszy jest umiar – uważa pani Basia. - Od dziecka wpajano mi, że nie sztuką jest założyć najmodniejszy ciuch, trzeba jeszcze w nim dobrze wyglądać, bo przecież nie wszystko, co trendy, dla każdego jest odpowiednie. No i przede wszystkim ważne jest wiedzieć, gdzie i w co należy się ubrać. To kardynalna zasada dobrej prezencji - wyjaśnia.

 

 

- Moje życie wciąż upływa w szkolnych murach, gdzie najodpowiedniejszym ubiorem jest klasyczny kostium – spódnica, bluzka i żakiet, sukienka o prostym kroju lub spodnie i marynarka. O żadnych falbankach, dużych dekoltach nie może być mowy. Krzykliwe kolory też są tu nie na miejscu. Dlatego w mojej szafie takie właśnie ubranie przede wszystkim zajmuje miejsce na wieszakach. Mam też oczywiście suknie wieczorowe, stroje sportowe, ale rzadko mam okazje je zakładać, bo wciąż brakuje mi czasu na wielkie wyjścia - opowiada.

 

– Lubię być dobrze ubrana, ale nie hołduję bezkrytycznie najnowszym trendom w modzie. Moją ulubioną marką jest Deni Cler, której jestem wierna od lat, i uważam, że lepiej mieć jedną porządną rzecz niż kilka byle jakich. Subtelność i umiar ceniłam zawsze, stąd też klasyka w ich kolorystyce. Białe bluzki, popielate i czarne spódnice, żakieciki dominują w mojej garderobie. Nie znoszę krzykliwych barw – są wyzywające. Bardzo cenię zestawienia czerni i bieli. Moim zdaniem podkreślają dobry smak ubioru i oczywiście wyrafinowany gust, stąd moje sukienki najczęściej są właśnie w takiej kolorystyce. Dodatki, takie jak torebki, także najchętniej wybieram właśnie w tonacji czarno-białej. Odstępstwem jest kolor bordo, w różnych odcieniach.

 

Strój sportowy to także domena pani Barbary. – Lubię wygodę i luz, ale tylko w odpowiednim do tego miejscu – zaznacza. – Na obozach sportowych, żaglach, a także w domu noszę dres, luźne koszulki, dżinsy – to gwarancja swobody i dobrego samopoczucia. Bo czasem jestem już zmęczona tym eleganckim wyglądem na co dzień – śmieje się.

 

- Używam perfum o ciężkim zapachu, z nutą piżma i orientalnych aromatów. Mąż dba, abym pod tym względem czuła się zawsze zadbana. Dawniej troszczył się także o moje ubrania, a ponieważ talentów ma bez liku, szył dla mnie nawet spódnice. I muszę przyznać, że pasowały, jak ulał – uśmiecha się pani Barbara.

 

- Największą radość sprawia mi noszenie tych ubrań czy biżuterii, które dostaję od najbliższych mi osób - męża, synów czy wnuka. Jestem po prostu związana z tymi rzeczami emocjonalnie i w tym tkwi ich największa dla mnie wartość. Mam sznury pereł, które są zarówno na eleganckie wyjścia, jak i mniejsze uroczystości – po prostu są uniwersalne. Lubię bursztyny, kamienie i minerały. Naturalna biżuteria jest według mnie wyjątkowa, bo nie ma drugiego takiego samego egzemplarza. Na co dzień noszę tylko kolczyki i zaręczynowy pierścionek z białego złota. Nie lubię przepychu – dodaje.

 

 

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
s

potwierdzam - wymuszenie szantażem prezentów, wymiana obrazu (prezentu), bo się nie spodobał. ta pani jest synonimem łapownictwa. Nikt z maturzystów nie oponował, bo przecież każdy miał przed sobą studia - dzięki tej pani Sawicka kojarzy się ludziom jak najgorzej. 

Dodaj ogłoszenie