Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Świętokrzyskie handlem stoi. Czy nowe galerie handlowe są potrzebne?

esw
Zarabiamy mało i oszczędzamy, ale co chwile powstają w naszym regionie kolejne centra handlowe. Czy to się w ogóle inwestorom opłaca?

Projekt przebudowy kieleckiego dworca PKS i stworzenia tam kolejnego centrum handlowego wywołał prawdziwą burzę. Oprócz komentarzy dotyczących wyglądu inwestycji, pojawiły się też głosy krytyki samej idei budowania kolejnej galerii. Ale czy słusznie?

Według wielu osób rynek centrów handlowych w Kielcach jest już przesycony, a powstanie kolejnych wielkopowierzchniowych sklepów, które już są w planach, nie ma racji bytu. Kompleksową informację na temat kondycji handlu w całym kraju można znaleźć w raporcie „Przewodnik po rynku handlowym w Polsce” opracowanym przez firmę DTZ. Należy ona do międzynarodowego przedsiębiorstwa UGL Services, które świadczy usługi na rynku nieruchomości. Z analizy wynika, że Kielce wiodą prym w kraju, jeśli chodzi o powierzchnię handlową przypadającą na tysiąc mieszkańców. Aktualnie jest to 766 metrów kwadratowych na każdy tysiąc osób mieszkających w stolicy świętokrzyskiego, podczas gdy w Warszawie jest to tylko 458 metrów kwadratowych.

Opłaca się, czy nie?

- Trudno w takiej sytuacji nie postawić pytania, czy jedynym kierunkiem pseudorozwoju dla Kielc jest handel? Już teraz jego kondycja jest bardzo słaba. Mamy do czynienia z najbardziej nasyconym rynkiem powierzchni handlowych w kraju – mówi Sebastian Michalski, przedsiębiorca z centrum Kielc i przedstawiciel stowarzyszenia Kielce Nasz Dom. – To, że wiedziemy prym pod względem powierzchni handlowej to jedna strona medalu. Druga – to siła nabywcza mieszkańców regionu. I tutaj jesteśmy daleko w tyle. Nie stać nas na to, żeby kupować, a skoro nie mamy pieniędzy do wydania, to kto będzie w nowych centrach handlowych robił zakupy? Poza tym zlokalizowanie kolejnej galerii w centrum miasta to gwóźdź do trumny lokalnych przedsiębiorców – podkreśla Michalski.

Ekonomia bezlitosna

Region świętokrzyski i Kielce są prawdziwym fenomenem, jeśli chodzi o centra handlowe. Cały czas powstają i planowane są budowy kolejnych. Co takiego przekonuje inwestorów?

– Rachunek ekonomiczny jest prosty. Inwestuje się w taki biznes i w tym miejscu, gdzie przynosi on zyski. Można się zastanawiać, dlaczego w regionie, gdzie zarobki są bardzo niskie, powstają kolejne centra handlowe. Ale trzeba też zwrócić uwagę na inne kwestie. Po pierwsze, raport skupia się na przeliczaniu powierzchni handlowej na mieszkańców Kielc. A do galerii na zakupy przyjeżdżają mieszkańcy praktycznie całego województwa i nie tylko. Wystarczy spróbować znaleźć w weekend wolne miejsce na parkingach i przyjrzeć się rejestracjom samochodów – mówi ekonomistka Aleksandra Pisarska.

Jest jeszcze jeden ważny powód, dla którego mieszkańcy regionu spędzają czas w centrach handlowych. – To złożona kwestia, która wynika z tego, że mało zarabiamy. Nie mamy tradycji spędzania wolnego czasu poza miejscem zamieszkania, nie wyjeżdżamy na weekendy, rzadko korzystamy też z oferty kulturalnej – nie chodzimy na koncerty, do teatru czy filharmonii. Dlatego wyjście do galerii handlowej jest alternatywą dla spędzania wolnego czasu. A gdy już jesteśmy w centrum handlowym, zawsze coś kupimy. Może nie będą to duże zakupy, ale jednak. I dostrzegają to inwestorzy – wyjaśnia ekonomistka.

Nowe galerie w Świętokrzyskiem

W połowie 2014 roku ma się rozpocząć budowa dużego centrum handlowego w Miedzianej Górze koło Kielc, przy drodze krajowej 74. W Kielcach są plany rozbudowy dworca PKS i stworzenia tam centrum handlowego. Kolejny obiekt, Plaza, miałby powstać u zbiegu ulic Zagnańskiej i Jesionowej.
W Ostrowcu Świętokrzyskim ma powstać Galeria Kamienna, w Starachowicach rusza budowa Centrum Galardia, natomiast w Skarżysku-Kamiennej kończy się rozbudowa galerii Hermes.

SPRAWDZILISMY

Co to jest siła nabywcza?

Fakt, że nasza siła nabywcza jest niewielka, pokazuje też wspomniany raport. Czym właściwie jest ten wskaźnik? Indeks Siły Nabywczej dla handlu detalicznego określa całkowitą ilość towarów i usług, które ludność zamieszkująca w danym regionie może nabyć w określonym czasie, na przykład w ciągu jednego roku. Przy obliczaniu siły nabywczej bierze się pod uwagę między innymi dane dotyczące demografii, bezrobocia, sektorów zatrudnienia, dochodu netto gospodarstw domowych, ruchu turystycznego na danym terenie czy wyposażenia gospodarstw domowych w samochody. Tak wyliczony indeks określa, ile możemy kupić i jego wysokość nie zależy tylko od naszych dochodów. Dobrym przykładem jest tutaj aglomeracja śląska, której Indeks Siły Nabywczej wynosi tyle samo, ile dla Kielc, czyli 107 procent. A różnica w zarobkach jest ogromna. Według ostatnich danych Głównego Urzędu Statystycznego za pełny rok, czyli 2011, przeciętne miesięczne wynagrodzenie w Katowicach i okolicznych miastach wynosiło 5 005 złotych brutto, natomiast pensje w Kielcach w tym samym okresie – 3 121 złotych.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: „Wojna cenowa” sklepów. Ile sklepy na tym zarabiają?

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia