50 lat samotności na Karczówce w Kielcach. Powstaje wyjątkowy film o ostatnim bernardynie [ZOBACZ ZWIASTUN]

Anna Bilska
Anna Bilska
"Ostatni bernardyn. 50 lat samotności w klasztorze" to tytuł filmu, który opowiada tajemniczą historię ojca Kolumbina Tomaszewskiego, który przez pół wieku mieszkał samotnie w klasztorze na Karczówce w Kielcach. Jak żył? Czy strzegł skarbu? Na te pytania postarają się odpowiedzieć twórcy niezwykłego dokumentu.

Film dokumentalny "Ostatni bernardyn" jest pierwszą filmową próbą opisania tajemniczej postaci bogatej w legendy, ojca bernardyna Kolumbina Tomaszewskiego, który przez 50 lat mieszkał samotnie w klasztorze na Karczówce. Mówią o nim "ostatni bernardyn", ponieważ był ostatnim zakonnikiem w tym miejscu. Władze carskie zostawiły go jako jedynego zakonnika w 1864 roku po kasacie klasztoru. Nie przypuszczały jednak, że będzie trwał on na wzgórzu aż pół wieku, do końca życia i ocali zabudowania przed zniszczeniem. Gdy zamknęła się za nim brama klasztorna, miał 35 lat.

Pół wieku samotności

Kolumbin Tomaszewski urodził się w 1829 roku. Nie wiadomo gdzie. Na podstawie dokumentów w archiwum kieleckiej kurii znajduje się data jego wyświęcenia - 1853 i mianowania rezydentem klasztoru na Karczówce - 1864 rok. Wiemy, że umarł w lutym 1914 roku, po pięćdziesięciu latach spędzonych samotnie w klasztorze na Karczówce.

Niebywała historia Karczówki i postaci zakonnika stała się inspiracją dla filmowców. - Postacią ojca Kolumbina zainteresowałem się kilka lat temu – mówi Jarek Rybus, pomysłodawca filmu i twórca filmów dokumentalnych, z wykształcenia dziennikarz. – Opowiedział mi o niej kiedyś jeden z zakonników, zamykając za mną bramę klasztoru, kiedy opuszczałem go z rodziną po kolejnej wizycie. Najbardziej fascynuje mnie to, że przez 50 lat jeden człowiek, mimo przeciwności losu, trwał w jednym miejscu, a nie były to łatwe czasy. Tworzenie filmów dokumentalnych to moja pasja i cieszę się, że kolejny dokument mogę zrobić związany z regionem świętokrzyskim. Mój poprzedni film „Blogersi” poruszał temat siły serwisów społecznościowych. Mam nadzieję, że „Ostatni bernardyn” to nie ostatnia produkcja dotycząca Świętokrzyskiego, ponieważ ten region jest pełen wspaniałych historii wartych pokazania w takiej formie i promujących województwo w ciekawy sposób – podkreśla Jarek Rybus i dodaje, że opowiedzenie historii ojca Kolumbina nie byłoby możliwe bez pomocy wicerektora księdza Jana Oleszko, który udostępnił nam klasztor. - Bardzo dziękujemy za to wsparcie.

Film ma podtrzymać pamięć oraz przypomnieć o tej niezwykłej postaci oraz o historii Karczówki. - Kolumbin jest taką naszą karczówczaną legendą, legendą Kielc. Na cmentarzu zawsze są kwiaty, dbamy o to miejsce – zapewnia wicerektor klasztoru na Karczówce, ksiądz Jan Oleszko. - Dbają ludzie, którzy starają się, by takie postaci nie znikały z naszej pamięci, świadomości. To trochę taki nasz świętokrzyski Ksiądz Robak z „Pana Tadeusza”. Czekając na wolność dawał schronienie wielu osobom, ruchom konspiracyjnym, wolnościowym. Dobrze, że taki film powstaje.

Podziel się historią

Ksiądz Jan Oleszko wspierał ekipę filmowców podczas nagrań. Na planie pracowały kieleckie firmy, współproducenci: agencja reklamy i public relations Unipublica oraz Creative Motion, które realizowało między innymi zdjęcia do dokumentu o kieleckim hip-hopie „CK Dokument”. - Obecnie trwa montaż zdjęć „Ostatniego bernardyna”, które robiliśmy przez ostatni rok – mówi Mateusz Kolankowski z Creative Motion. – Nadal jednak jesteśmy jeszcze otwarci na kolejne wątki, wspomnienia i historie, które możemy uwzględnić w filmie. Apelujemy do tych, którzy mają dodatkowe informacje o postaci ojca Kolumbina Tomaszewskiego o kontakt z nami – zachęca.

Postać ojca Kolumbina obrosła w legendy. Mówi się, że nie pasował na zakonnika, na kazaniach opowiadał anegdoty, lubił dobrze zjeść i wypić. Choć nie znamy zbyt wielu faktów z historii, są pewne przesłanki i podejrzenia na temat jego życia i decyzji władz carskich, które postanowiły go zostawić w opustoszałym klasztorze. Pewne jest, że był niezwykle wytrwały fizycznie i duchowo. Lata spędzone samotnie w zimnym klasztorze - ojciec ogrzewał się tylko przy jednym kominku - nie sprawiły, że opuścił Karczówkę. Strzegł klasztoru do samego końca, dbał o niego, remontował. Upominał się o pieniądze na remont klasztoru, gdzie tylko mógł. Chodził po domach, zbierał datki. Nie pozwolił, aby klasztor popadł w ruinę, zainstalował kaplicę Świętej Barbary, dobudował kaplicę Świętego Antoniego. Kiedy odszedł, opłakiwało go wielu kielczan. Przez kilka dni czuwali i płakali nad "Ojcem Karczówczanym". Było to w lutym, a pół roku później Józef Piłsudski wszedł do Kielc na czele I Kompanii Kadrowej. W ten sposób ojciec bernardyn z Karczówki połączył historię powstania styczniowego, w którym Karczówka miała duże znaczenie, z Niepodległą Polską.

Legenda o ukrytym skarbie

Kim był ojciec Kolumbin Tomaszewski? Jak żył? Co zostawił? Dlaczego trwał do końca życia samotnie w klasztorze? Czy chronił skarb, który - jak głosi legenda - spoczywa u bram? Filmowcy spróbują na te pytania odpowiedzieć a przy okazji zobrazować historyczny czas pięknymi kadrami przepełnionymi tajemnicą.

W filmie występują naukowcy, osoby, które badały historię Kolumbina, historyk i dziennikarz doktor Cezary Jastrzębski, działacz na rzecz odnowy klasztoru Stanisław Szrek i wicerektor klasztoru ksiądz Jan Oleszko. Podczas zdjęć wykorzystano oryginalny habit użyczony przez ojców bernardynów z Opatowa. W rolę ojca Kolumbina Tomaszewskiego wcielił się Daniel Czernek, kierowniku Wydziału Zabytków Archeologicznych, Techniki i Rejestru Zabytków Archeologicznych.

Twórcy zapraszają do współpracy również tych, którzy są zainteresowani wsparciem i emisją filmu oraz jego rozpowszechnieniem. Chętni mogą zgłosić się do producentów poprzez adres email: [email protected].

Historia Klasztoru

W 1622 roku wybuchła epidemia chorób, która spustoszyła dobra biskupie. Biskup krakowski Marcin Szyszkowski złożył wówczas ślubowanie, że jeśli za wstawiennictwem św. Karola Boromeusza – patrona chroniącego przed morowym powietrzem – zaraza ustanie, wybuduje kaplicę lub kościół pod jego wezwaniem… Zaraza ominęła Kielce, zaś biskup dotrzymał obietnicy. Kościół został erygowany 2 maja 1624 roku. Lokalizacja uwarunkowana była bliskim położeniem Kielc, możliwością budowy w przyszłości drogi krzyżowej oraz bliskością surowców budowlanych. Akt erekcyjny kościoła zachowany w odpisie dokumentu wyjaśnia intencję podjętej przez biskupa fundacji. W 1628 roku zakończono budowę kościoła i złożono w nim relikwie św. Karola Boromeusza, co nadało Karczówce znaczenie szczególne. (Źródło: karczowka.com). W 2024 roku obchodzone będzie 400-lecie powstania klasztoru, podczas którego historia i legenda "Ostatniego bernardyna" szczególnie nabierze dodatkowego znaczenia. Premiera filmu w niedalekiej przyszłości, a tymczasem, przy klasztorze można oglądać pomnik ojca Kolumbina w roli spowiednika.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie