78 lat temu spacyfikowano Michniów. O tej zbrodni nie wolno nam zapomnieć

Tomasz Trepka
Na zdjęciu płonące zabudowania Michniowa
Na zdjęciu płonące zabudowania Michniowa Zbiory Muzeum Wsi Kieleckiej
Michniów stał się symbolem okrucieństwa i eksterminacyjnej polityki Niemiec wobec polskiej wsi w czasie II wojny światowej. Najmłodsza ofiara pacyfikacji przeprowadzonych 12 – 13 lipca 1943 roku miała tylko 9 dni. O tragedii przypomina przypadające na 12 lipca święto państwowe – Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej.

W zamyśle okupantów, wieś oraz jej mieszkańcy mieli służyć jako naturalne zaplecze dla niemieckiej gospodarki wojennej. Wiele gospodarstw zostało obłożonych wielkimi obciążeniami, a mieszkańcy byli masowo wywożeni na roboty przymusowe do III Rzeszy Niemieckiej. Działaniom o charakterze gospodarczym, towarzyszył powszechny i przybierający na sile terror. Eksterminacyjna polityka okupanta prowadzona była od 1939 roku. Niektóre ze zbrodni dokonywano jeszcze w okresie wojny obronnej. Szczególnie dotkliwie represje i egzekucje dotknęły ziemię świętokrzyską. Zanim ukształtowała się cywilna administracja okupacyjna, to wojska niemieckie prowadziły pierwsze akcje pacyfikacyjne.

Kilkaset polskich wsi
Wieś stanowiła naturalne zaplecze działań partyzanckich i przejawów oporu wobec okupanta, i tym samym główny cel niemieckich pacyfikacji. Rok 1940 to czas zbrodni na mieszkańcach wsi za pomoc Oddziałowi Wydzielonemu Wojska Polskiego majora Henryka Dobrzańskiego "Hubala". W ich wyniku spalono ponad 600 gospodarstw, rozstrzelano około 700 osób , a aresztowano kolejnych 200.

Na ziemiach polskich okupant niemiecki spacyfikował 817 wsi, z czego 186 z nich zostało doszczętnie spalonych. To nie tylko liczby. To tragedia tysięcy ludzi, którzy stracili rodziny i cały swój dobytek. Szczególnie upowszechnione stały się różnego rodzaju karne ekspedycje. Organizowane w celach ściągania kontyngentów, łapanek, masowych aresztowań, a także mordowania ludzi, grabieży ich mienia i palenia budynków.

Gospodarcza grabież pociągała za sobą rozwój partyzantki. „Policja niemiecka, głównie siły Orpo [Ordnungspolizei, czyli Policja Porządkowa – redakcja], przeprowadziła szereg akcji wymierzonych przede wszystkim w ludność cywilną wsi oraz osoby podejrzewane o wspieranie ruchu oporu. Wiosną i latem 1943 roku miały miejsce największe i najbrutalniejsze pacyfikacje” – pisał doktor Tomasz Domański z kieleckiej Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej.

Jedną z najbardziej brutalnie spacyfikowanych wsi był Michniów. Dlaczego wybór padł tę wieś? Dziś już nie ma wątpliwości, że Niemcy byli doskonale zorientowani w konspiracyjnej działalności jej mieszkańców. W rejonie Michniowa operowali słynni cichociemni – podporucznik Waldemar Szwiec „Robot” oraz porucznik Jan Piwnik „Ponury”.

Tragiczne dwa dni
Z samego rana 12 lipca 1943 roku wieś została otoczona przez oddziały niemieckiej policji. Tak rozpoczęła się tragedia mieszkańców Michniowa. O skali okrucieństwa Niemców świadczy między innymi relacja lekarza, który udzielił pomocy ofiarom pacyfikacji. „Pacjenci opowiadali mi, że byli wpychani żerdziami do płonących domów, gdzie im się jednak udało skryć w piwnicach, w kryjówkach poza murami lub też zakopywać w nawozie obok domu. Niemcy strzelali do domów, w których zamknięci byli mieszkańcy Michniowa. Wyskakujących z płonących domów dobijali i ranili strzałami. Dzieci, a nawet niemowlęta, były wydzierane z rąk matek i wrzucane do płonących domów. Jedna z opatrywanych przeze mnie kobiet wyczołgała się z takiego domu na plecach podpierając piętami i łokciami […]. Ludność Michniowa była całkowicie bezbronna i żadnego oporu nie stawiała” – zeznawał w 1947 roku doktor Witold Poziomski.

Wieś została doszczętnie zniszczona, jeden ze świadków, który odwiedził to miejsce kilka dni po pacyfikacji, zeznając w 1968 roku stwierdził, że „ocalała tylko murowana obora, dziś stojąca obok szkoły oraz jedna piwnica pod lasem od strony południowej. Wśród zgliszcz budynków widziałem liczne kości i szczątki spalonych ludzi”.

Łącznie oddziały niemieckiej policji zamordowały w Michniowie przynajmniej 204 osoby – 102 mężczyzn, 54 kobiety i 48 dzieci w wieku od 9 dni do 15 lat. Gehenna mieszkańców wsi nie zakończyła się 13 lipca 1943 roku. „Spalone zwłoki zostały zabrane przez ocalałych mieszkańców Michniowa i mieszkańców sąsiednich wiosek i pochowane w zbiorowej mogile, na której wkrótce po wojnie umieszczono pomnik […]. Władze hitlerowskie wydały zarządzenie zabraniające odbudowywania Michniowa, uprawiana jego pól, udzielania pomocy mieszkańcom Michniowa, których traktowano jako wyjętych spod prawa” – pisał w sprawozdaniu ze śledztwa dotyczącego pacyfikacji Michniowa sędzia Andrzej Jankowski.

„Większość ocalałych pozostała w pobliskich wioskach. Tylko nieliczni zdecydowali się na powrót i zamieszkanie w prowizorycznych warunkach. W oborze gajowego Malinowskiego zamieszkał Michał Kowalik z rodziną. Jesienią 1944 roku na swoim placu w Michniowie coś w rodzaju szałasu mieszkalnego postawił Józef Dupak. Z kolei znany z pomysłowości Kazimierz Żołądek za tymczasowe lokum obrał sobie porzucony wóz cygański” – pisał doktor Tomasz Domański z Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach.

Rozliczanie zbrodniarzy
Nie wszyscy mieszkańcy Michniowa zginęli podczas pacyfikacji. Niektórym udało się uciec. Inni trafili na przesłuchania, które miały wykazać współpracę miejscowej ludności z partyzantami. Stamtąd najczęściej wysyłani byli do Auschwitz. Tak Niemcy opisywali działalność jednego z zatrzymanych – Feliksa Daniłowskiego: „[…] Należy do polskiej inteligencji i jego długa bezczynność zawodowa pozwala wnioskować, że zarabiał na życie poprzez działalność w ruchu oporu. […] Chociaż pewne zaufane osoby wskazują, że był on przywódcą ruchu oporu w Michniowie, sam nigdy się do tego nie przyznał. Nie można liczyć na zmianę postawy Daniłowskiego. Umieszczenie go w obozie koncentracyjnym jest bezwzględnie konieczne”.

Jak podkreślił w publikacji dotyczącej represjom niemieckim na wsi kieleckiej doktor Tomasz Domański z Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach poszukiwanie osób odpowiedzialnych za pacyfikację Michniowa rozpoczęto wkrótce po zakończeniu II wojny światowej. Ten wątek pojawił się w procesach 3 niemieckich zbrodniarzy: Juliusza Heina, Herberta Böttchera oraz Ottona Büssinga. Hein zaprzeczył, żebrał czynny udział w pacyfikacji wsi, a jedynie „pilnował kobiet i dzieci”, którym nic nie zrobiono. Sąd uznał go winnym udziału w wydarzeniach z 12 – 13 lipca 1943 roku. Böttchera za dokonanie wielu zbrodni, w tym pacyfikacji Michniowa, skazano na karę śmierci, natomiast Büssinga nie oskarżono o udział w tej zbrodni.

Śledztwo w sprawie pacyfikacji Michniowa wszczęto w 1968 roku. Prowadził je sędzia Andrzej Jankowski. Przesłuchano 35 świadków, zgromadzono odpisy aktów zgonów oraz nieznane wcześniej dokumenty niemieckie. Zostało ono zawieszone w 1976 roku. Podjęcie śledztwa nastąpiło w 2009 roku, które formalnie rok później umorzono.

Obecnie o tragedii mieszkańców wsi przypomina Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie oraz obchodzone od 2018 roku, przypadające na 12 lipca święto państwowe – Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie