Ania odeszła, zostawiając pustkę i tęsknotę. Krystian żyje teraz dla córeczki. Historia o miłości, nadziei i sile

Krystyna Trzupek
Krystyna Trzupek
- Ona jest moją siłą. Dla niej każdego dnia wstaję z łóżka. Dla niej nie rozpadłem się na tysiąc kawałków - mówi Krystian o ukochanej córeczce
- Ona jest moją siłą. Dla niej każdego dnia wstaję z łóżka. Dla niej nie rozpadłem się na tysiąc kawałków - mówi Krystian o ukochanej córeczce Krystyna Trzupek
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W maju ślubowali sobie miłość i wierność, dopóki śmierć ich nie rozłączy. Śmierć nie pytała o wiek. Rozdzieliła już we wrześniu. Ania miała zaledwie 20 lat. Odeszła zostawiając męża Krystiana i trzymiesięczną córeczkę Anitkę.

Przy Ani (Półrzeczki, gm. Dobra) nie sposób było się nie śmiać. Miała coś takiego w sobie, że zarażała miłością do życia. Aż dziw brał, skąd w tych 143 centymetrach tyle energii i życiowego optymizmu. Drobna brunetka o długich włosach i jasnym, wesołym spojrzeniu schowanym za dużymi okularami uśmiecha się z każdego zdjęcia. Życie nie szczędziło dziewczyny. W wieku 4 lat miała przeszczep wątroby. Wtedy pierwszy raz stoczyła bój ze śmiercią. Szpital, kontrole, leki, towarzyszyły jej już cały czas, ale później choroba jakby się uspokoiła.

Krystian Kaptur (Jodłownik) cichy, wrażliwy, spokojny, również nie miał łatwego startu. W domu rodzinnym było ich pięcioro, ale oprócz nich był też alkohol. On z bratem bliźniakiem byli najmłodsi. W wieku 14 lat obaj trafili do Rodzinnego Domu Dziecka w Młyńczyskach. Tam, u ,,Cioci” Marysi odnalazł spokój i bezpieczeństwo.

– Cieszyłem się, że tam trafiłem. W domu nie miałem żadnych perspektyw. Z pomocą ,,cioci” i psychologów poukładałem swoją przeszłość - opowiada Krystian. Nie ma w nim żalu, nie chowa urazy, nie obwinia rodziców.

– Rodzicom wybaczyłem już dawno temu, nigdy nie byłem na nich zły, nie mam do nich o nic pretensji – odpowiada. Po krótkiej chwili dodaje: To nie jest tak, że miałem złych rodziców. Oni nas kochali, ja też ich kocham. To nie oni byli winni, winny był alkohol. Gdy rodzice byli trzeźwi, było normalnie. Kiedy mama zachorowała, przez dwa lata był spokój. Zmarła w 2017 r. Stąd decyzja, że ja nigdy nie wezmę do ust alkoholu - wyznaje.

Marzenia

Poznali się przez przypadek, w Internecie, w 2019 roku. Po kilku wirtualnych rozmowach przyszedł czas na spotkanie. – Od razu, gdy ją zobaczyłem, wiedziałem, że jest wyjątkowa i że to ta jedyna. Byliśmy, jak dwie połówki jabłka. Kiedy byłem przy niej, kończyła się skala szczęścia – nadmienia.

Ania i Krystian snuli własne marzenia. O wspólnym domu, pełnym miłości i dziecięcego śmiechu. W grudniu, kilka dni przed świętami Krystian oświadczył się Ani. Zgodziła się. Przysięgę złożyli w maju tego roku. Świeciło słońce, na niebie nie było prawie żadnej chmurki. Punktualnie o godz. 12.00 przysięgali sobie miłość na dobre i na złe. Zamieszkali w wynajętym domu w Łukowicy. Mieli żyć długo i szczęśliwie, jak w bajce. Na świat już wkrótce miało przyjść ich pierwsze dziecko.

Jak wygląda dzieciństwo w różnych zakątkach świata? Niekiedy niezwykle poruszająco.

Tym bawią się dzieci w różnych krajach świata. Poruszające z...

- Przed planowaniem dziecka pytaliśmy lekarza, czy ciąża nie zagraża zdrowiu i życiu Ani. Nie miał żadnych przeciwskazań – nadmienia Krystian.

Rozpoczęły się radosne przygotowania. Mebelki, ubranka, zabawki. 3 lipca Anię rozbolał brzuch. Pojechali do szpitala. Dwa dni później przez cesarskie cięcie urodziła się Anitka.

- Byłem najszczęśliwszą osobą na świecie. Chwaliłem się wszystkim na prawo i lewo śliczną córeczką – wspomina 21-latek.
Po trzech dniach Ania z córeczką wróciły do domu. Były baloniki, przystrojone mieszkanie.

- Następnego dnia razem z Anitką usiedliśmy w kuchni. Zjedliśmy śniadanie. To był jedyny dzień, gdy byliśmy wszyscy razem. Czułem wtedy, że moje marzenie o rodzinie, miłości, szczęściu się spełniło. Miałem już wszystko, do szczęścia nie potrzebowałem już nic więcej – wspomina cicho młody tata.

Rozpacz

Dwa dni później stan Ani się pogorszył. Trafiła do szpitala w Limanowej. Zdiagnozowano zatrucie ciążowe, przeszła transfuzję krwi. Po konsultacji z lekarzami z Krakowa i Katowic przewieziono ją na wysokospecjalistyczny oddział w szpitalu w Katowicach. Została podłączona do respiratora.

- Nie potrafię zliczyć przepłakanych godzin, dni i nocy – nadmienia łamiącym się głosem Krystian.

Ania była w śpiączce. Stan był krytyczny, ale za kilka dni wybudziła się. W serca weszła nadzieja. To była huśtawka. Raz było lepiej, za chwilę ze szpitala dochodziły znów smutne informacje. Krystian, gdy tylko mógł jechał do Ani. Wspierał, pocieszał, dodawał otuchy, trzymał za rękę, ale choroba postępowała. Ania znów trafiła pod tlen. Była dializowana. Ważyła już zaledwie 30 kg.

- Nigdy się nie skarżyła. Zawsze tylko pytała o Anitkę. Tęskniła, ale przy mnie nigdy nie pokazywała, jak jej ciężko, jak bardzo boli ją rozłąka z nami – podkreśla 21-latek. Pod koniec chyba czuła, że odchodzi – szepcze.

Historia Ania poruszyła także serca całego personelu medycznego.

- Z uwagi na ciężki stan, Ania na sali przebywała sama. Na samotnej sali nie rozstawała się ze swoim telefonem. Za pośrednictwem wideorozmowy starała się uczestniczyć w życiu swoich najbliższych, chociaż czasami nie miała siły wydusić z siebie słowa. Nigdy się nie skarżyła, czasami tylko ze smutkiem wspominała, że tęskni. Noce były najgorsze, wtedy choroba przypominała o sobie znać ze zdwojoną siłą – pisze jej lekarz prowadzący ze szpitala w Katowicach.

Nadzieja

23 września Krystian miał urodziny. Tego dnia długo ze sobą rozmawiali.

- Jeszcze złożyła mi życzenia. Mówiła, że marzy, by być z nami, że tak bardzo chce zobaczyć Anitkę. To była nasza ostatnia rozmowa – mówi ściszonym głosem Krystian.

Wieczorem trafiła na chirurgię. Konieczna była operacja. Znów śpiączka i respirator. Lekarze robili co mogli. Gdyby mogli uczyniliby cud, by ją uratować, bo wyczerpali już wszystkie metody leczenia. Powoli wysiadały kolejne narządy: nerki, płuca, przeszczepiona wątroba, na końcu przestało bić serce.

O godz. 9.00 rano, 27 września Krystian odebrał telefon ze szpitala. Nadzieja umarła. Pogrzeb był trzy dni później. Niebo już od rana zasnuły ciężkie, deszczowe chmury. To był jedyny dzień w tygodniu, kiedy padało.

Nastaje długa chwila milczenia. Krystian obraca w dłoniach filiżankę z kawą. Płyną łzy. Słowa więzną mu w gardle.

Siła

Od kiedy Ania trafiła do szpitala, 21-latek sam opiekował się córeczką. W pracy wziął urlop.

– Nie wiem, jak dałem radę. Nie miałem doświadczenia w opiece nad noworodkami, bałem się jej kąpać. Zdarzało się, że ze zmęczenia chowałem kawę do lodówki, a mleko do szafki. Z pomocą przyszli najbliżsi. Zastępowali mnie, gdy jechałem do Ani. Anitka chyba wyczuwała, że sytuacja jest wyjątkowa, bo w nocy budziła się tylko dwa razy. Jadła i znów zasypiała – opowiada.
Krystian z córeczką niedawno wrócił do ,,Cioci” Marysi. Dzięki niej mógł pogodzić pracę z wychowaniem córki.

W co trudniej uwierzyć: w to, że są ludzie, którzy chcieli tak nazwać swoje dziecko czy w to, że w niektórych krajach urzędnicy tego zabronili? Zobacz najdziwniejsze przypadki!

Takie imiona dla dzieci są zakazane w innych krajach. Zobacz...

- Rano, jak Anitka się obudzi, robię jej mleko i znoszę na dół. Potem ubieram się i idę do pracy. Po powrocie, gdy tylko nachylam się nad łóżeczkiem, Anitka promienieje. Uśmiecha się od ucha do ucha. Po kąpaniu kładę się z nią razem w łóżku. Mamy już swój utarty rytuał. Anitka chwyta mnie za palec, zaciska rączkę i zasypiamy – nadmienia.

W łóżeczku pod oknem rozlega się ciche gaworzenie. Dochodzi godzina 10.00 – O moja królewna się obudziła. Zaraz tata zrobi ci śniadanie – uśmiecha się Krystian i pochyla się nad córeczką.

Przepraszam, pójdę po mleko – przerywa i znika w kuchni. Potem bierze córeczkę w ramiona, karmi, kołysze, podnosi do odbicia. Anitka rozgląda się ciekawie po pokoju. Instynktownie przytula do taty. Uśmiecha.

- Ona jest moją siłą. To dla niej każdego dnia wstaję z łóżka. Dla niej nie rozpadłem się w tysiąc kawałków. Nie wiem, co przyniesie przyszłość. Wiem, matki już jej nie zastąpię, ale zrobię wszystko, by być najlepszym ojcem. Obiecałem Ani, że wychowam Anitkę, jak umiem najlepiej. Jedno wiem, miłości jej nie zabraknie – szepcze przez ściśnięte gardło.

Dla małej Anitki powstała internetowa zrzutka: ,,Pomoc dla samotnego taty”:

Pomoc dla samotnego taty - Krystiana, który po śmierci żony Ani w pojedynkę wychowuje trzymiesięczną córeczkę Anitkę

Osoby pragnące wesprzeć Krystiana i córeczkę w inny niż materialny sposób, proszone są o kontakt: [email protected]

FLESZ - Dopłaty do cen energii

Wideo

Materiał oryginalny: Ania odeszła, zostawiając pustkę i tęsknotę. Krystian żyje teraz dla córeczki. Historia o miłości, nadziei i sile - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie