Nasza Loteria - pasek na kartach artykułów

Anna Górska, którą okrzyknięto kielecką Katarzyną Grocholą, rozsławia Świętokrzyskie. Jej pierwsza książka "Nie zapomnę" stała się hitem

Iwona ROJEK
Po wydaniu powieści okrzyknięto ją kielecką Katarzyną Grocholą.
Po wydaniu powieści okrzyknięto ją kielecką Katarzyną Grocholą. Aleksander Piekarski
Sympatyczna autorka rozpoczęła już pisanie drugiej powieści. W głowie ma gotowy pomysł na trzecią. Żartuje, że jak będzie pisała trzy hitowe powieści rocznie, to ma szansę stać się drugą Danielle Steel.

Anna Górska

Anna Górska

Ma 38 lat, jest absolwentką historii i filologii polskiej, mąż Marek, zajmuje się sprzedażą antyków, córka Iza jest uczennicą drugiej klasy liceum, hobby: podróże, historia, muzyka Yirumy, dobre filmy oraz książki Paulo Coelho.

Mieszkanka kieleckiego osiedla Ślichowice mówi, że warto realizować swoje marzenia i poszukiwać własnej drogi do czasu, aż się ją odnajdzie. - Piękne jest to, że na co dzień można robić to, co się lubi.

Szukałam własnej drogi kilkanaście lat, po drodze byłam kobietą pracującą podobnie jak Irena Kwiatkowska - śmieje się. - Skończyłam polonistykę i historię, udzielałam korepetycji, byłam menedżerem w firmie kosmetycznej, sprzedawałam "starocie", zostałam sekretarką, sprzedawałam warzywa na giełdzie rolnej, skutecznie pełniłam rolę psychologa dla złamanych serc i dusz wśród znajomych, w końcu napisałam książkę, która była czytana w odcinkach w jednej z kieleckich rozgłośni.

Na pytanie, czy zawsze lubiła pisać, w odpowiedzi słychać śmiech, po chwili dodaje, że już jej polonistka w szkole podstawowej, pani Hania Domańska, mówiła, że ma talent, chociaż nauczycielki w szkole średniej nie zawsze lubiły jej wypracowania na 15 stron. Także mama, która od wielu lat mieszka w Niemczech i pięknie maluje, zawsze powtarzała, że powinna zająć się pisaniem. Po chwili zastanowienia dodaje, że musiała do tego dojrzeć, sporo w życiu przeżyć, aby wziąć się w końcu za tworzenie.

W KAŻDYM TKWI OGROMNA SIŁA

Z Anią Górską rozmawiamy w jej mieszkaniu na kieleckim osiedlu Ślichowice. Jego wygląd, mnóstwo obrazów, bibelotów, figurek porcelanowych, kwiatów, roślin wskazuje na to, że gospodyni ma artystyczną duszę. - Uważam, że w każdym człowieku tkwi ogromna siła - mówi. - Ja kiedyś byłam bardzo nieśmiała, jak widziałam faceta za ladą, to omijałam taki sklep szerokim łukiem - przyznaje szczerze. - Teraz pod wpływem doświadczeń życiowych jestem zupełnie inna, odważnie wypowiadam swoje poglądy, mam własne zdanie na temat wielu spraw i potrafię powiedzieć "nie", gdy ktoś mnie wykorzystuje lub usiłuje "wejść mi na głowę". Obecnie w życiu interesują mnie dwie sprawy - pisanie, które stało się dla mnie bardzo ważne i handel. Może wydają się one z pozoru sprzeczne, ale myślę, że w obu dziedzinach nieźle sobie radzę. Pomagam mojemu mężowi w sprzedawaniu antyków, oprócz tego sama wyszukuję nietypowe towary, które można by zaoferować ludziom. Przez lata miałam alergię, okazało się, że jestem uczulona na glutaminian sodu, dodawany do wielu produktów. Więc z konieczności zaczęłam szukać takich przypraw, które go nie zawierają. Znalazłam dzięki koleżance i teraz polecam je innym - bo jak wiadomo zdrowie jest najważniejsze, a i świadomość ludzi na temat szkodliwości chemicznych dodatków jest coraz większa. - Bo żeby mieć siłę do życia i do pisania, trzeba się właściwie odżywiać - śmieje się.

Ważna data

Ważna data

7 lipca 2009 roku narodził się pomysł i wtedy też napisała pierwsze słowa w powieści. - Ten dzień to ważna dla mnie data - dodaje. - Tego dnia mijała dokładnie 57 rocznica śmierci mojej babci, mamy mojej mamy, której nigdy nie poznałam, ale od zawsze wiedziałam, że jest obecna w naszym życiu.

Opowiada, że swoją książkę pisała dokładnie trzy miesiące. Nie od rana do wieczoru, bo przecież musiała jednocześnie pracować i prowadzić dom. Ale w każdej wolnej chwili siadała do komputera, a że w głowie miała już ułożone obrazy, to przelewanie myśli na monitor odbywało się gładko. Najpierw pisała pięć stron dziennie, później już dwadzieścia. - Miałam farta, bo dosyć szybko znalazłam wydawcę na moją powieść - wspomina niedawny czas. - Wydawnictwo Literackie i Naukowe Radwan daje właśnie szansę debiutantom. Bardzo spodobały im się tematyka, jaką poruszyłam, styl i zakończenie książki. Sama jestem optymistką i lubię szczęśliwe zakończenia. A o czym jest moja książka? Opisuje ona historię związku dwojga nastolatków. Michał i Ania spotykają się jako młodzi ludzie i nawzajem odmieniają sobie życie. Ona pokazuje Michałowi swój świat pełen wrażliwości i bezinteresownej dobroci, w którym nie brak też bólu i cierpienia, a Michał odkrywa przed nią nieznane jej dotąd światy gorących pragnień i namiętności. Michał dzięki Ani zmienia swoje podejście do życia. Są razem szczęśliwi i nie przypuszczają, że ludzka zawiść ich rozdzieli i będą musieli słono zapłacić za swoje szczęście. Spotykają się ponownie po dziesięciu latach. Tylko czy da się wybaczyć i zapomnieć? Jest to powieść o sile miłości i o przeznaczeniu, którego nie da się oszukać. Jest tutaj dużo ciekawych wątków, wpływów przyjaciół na relacje między bohaterami i na sam finał. Ale jest to na pewno powieść z happy endem.

WARTO REALIZOWAĆ WŁASNE MARZENIA

Ania opowiada, że część przeżyć na pewno zaczerpnęła z własnego życia, resztę z obserwacji. - Ale chyba jestem przykładem na to, że warto do czegoś dążyć, nie można bać się podejmowania ryzyka i nigdy nie wolno siebie przekreślać - uważa. - Dochodzę do wniosku, że z każdej, nawet najgorszej sytuacji istnieje jakieś wyjście i nie należy sądzić, że złe rzeczy, które nas spotykają, zawsze wyjdą nam na niekorzyść. Bo przecież zawsze można odbić się od dna. Z czasem okazuje się, że to dobrze, że pewne sprawy potoczyły się tak, a nie inaczej. - Sama nie zaznałam wyjątkowo szczęśliwego dzieciństwa, moi rodzice rozwiedli się, gdy miałam dziesięć lat, musiałam wspierać mamę i pomagać jej wychowywać mojego młodszego brata - mówi. - Ale nie uważam, że to miałoby zaważyć na całym moim życiu. Mam najlepszą mamę na świecie i to jej oraz bratu, na którego zawsze mogę liczyć, wspaniałemu mężowi i cudownej młodej kobiecie, mojej córce, zadedykowałam swoją pierwszą książkę. To nie zawsze prawda, że dzieci, które pochodzą z rozbitych rodzin, potem same mają problemy z ułożeniem sobie szczęśliwego życia. Może być całkiem inaczej, będą bardziej doceniać to, czego same nie miały. Tak stało się w moim przypadku. Istnieje też opinia, że książki o miłości piszą osoby, które same są nieszczęśliwe w związkach. Mnie się udało. Mam dobrego i odpowiedzialnego męża, wspaniałą córkę. Męża poznałam w walentynki, pierwsze, jakie były obchodzone w Polsce, ujął mnie swoją troskliwością i tak zaczęła się nasza historia. Mam taki charakter, że nie chowam w sobie żadnej urazy, tak żyje się łatwiej i człowiek jest szczęśliwy. Optymizm pozwala cieszyć się każdą chwilą życia.

Kielczanka mówi, że lubi ludzi, ma wielu znajomych i dwie prawdziwe przyjaciółki - obie to Małgosie. Wiersze jednej z nich zostały zamieszczone w jej książce. Druga Małgosia ma z kolei plastyczny talent i tworzy z modeliny małe arcydzieła. A że w życiu wszystko się przeplata, dobre chwile ze złymi, doświadczyła tego niedawno. Po tym, jak udało się jej wydać książkę, wydarzył się wypadek samochodowy, w którym ona ucierpiała najbardziej. Doznała wielu urazów i skomplikowanego złamania prawej ręki, która obecnie jest poskładana na druty. Ale nie traktuje tego jak dramatu. Co prawda musiała odsunąć w czasie zaplanowane spotkania z czytelnikami, ale na kieleckie spotkanie, które odbyło się 10 czerwca, dotarła, mimo że dzień wcześniej opuściła szpital, gdzie miała operowaną rękę. Teraz ma więcej czasu na pisanie drugiej książki, w której poruszy historię małżeństwa zmagającego się z problemem niepłodności, a pragnącego bardzo mieć dzieci. Na przymusowym urlopie ma też więcej czasu dla rodziny, musiała zwolnić, bo przed wypadkiem - jak twierdzi - jej doba miała już 25 godzin. Brakowało jej czasu na wiele rzeczy.

Anna Górska mówi, że dostaje wiele listów z podziękowaniami za to, że pomaga ludziom słowem. To daje jej wielką satysfakcję. Bardzo dobrze czuje się w Kielcach, uważa, że są piękne i nie wyobraża sobie wyjazdu do Niemiec, do czego wielokrotnie zachęcała ją mama. Chce nadal pisać i rozsławiać nasz region.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na echodnia.eu Echo Dnia Świętokrzyskie